Krater po „Lewym”. Jak wypełnić tę lukę?

Brak Roberta Lewandowskiego w meczu o punkty reprezentacji Polski to nocny koszmar nie tylko kibiców „biało-czerwonych”, ale pewnie i sztabu szkoleniowego. Ewentualni zastępcy w ataku sporo przeszli i żaden na dzień dzisiejszy nie gwarantuje tego co najważniejsze, czyli goli...

Kamil Wilczek, Mariusz Stępiński, Jakub Świerczok, Łukasz Teodorczyk i może grający obecnie dla młodzieżówki Dawid Kownacki – to alternatywy dla duetu Lewandowski-Milik. Każdy z nich miał lub ma swoje problemy, dlatego po raz kolejny fani drużyny narodowej muszą zaufać Adamowi Nawałce i trenerskiemu zmysłowi.

 

Jeden czeka, drugi odstrzelony
Największe nadzieje z tej piątki wiąże się z Dawidem Kownackim. Napastnik, który ma dopiero 20 lat, na razie jest bardzo potrzebny reprezentacji Polski do lat 21, której jest kapitanem. Były zawodnik Lecha, a obecnie Sampdorii, stawia dopiero pierwsze kroki we Włoszech, ale początek ma niezły. Zagrał w 4 meczach i zdobył 2 bramki, a jego wejścia z ławki rezerwowych zazwyczaj sporo wnoszą. Media w Italii szybko nazwały Kownackiego „nowym Lewandowskim”, co nie za bardzo spodobało się młodemu napastnikowi. – Nie nazywajcie mnie nowym Lewandowskim. Chcę być Kownackim – zaapelował „Kownaś”.

 

Coraz mniejsze nadzieje wiązane są natomiast z Łukaszem Teodorczykiem, który jakiś czas temu był pewnym numerem 3 w ataku „biało-czerwonych”. W tym sezonie zawodnik pogubił się zarówno pod względem sportowym, jak i pozasportowym. Nie dość, że nie strzela już w Anderlechcie tak regularnie, jak w przeszłości (obecnie tylko 3 gole w 13 meczach), to jego zachowanie jest coraz dziwniejsze. Najpierw w Belgii „zasłynął” z pokazywania na lewo i prawo środkowego palca, a ostatnio w chamski sposób potraktował piłkarza Genk Josepha Aidoo kopiąc go bez piłki. Polaka spotkała słuszna kara i został przez komisję dyscyplinarną belgijskiej federacji zdyskwalifikowany na dwa mecze. Napastnik Anderlechtu musi ponadto zapłacić 800 euro grzywny. Nic więc dziwnego, że ostatnio selekcjoner Adam Nawałka po prostu z niego zrezygnował. Dla piłkarza ma to być sygnał ostrzegawczy - albo się weźmie w garść, albo mistrzostwa w Rosji zobaczy w telewizji.

 

Gdzie te gole?
Inne problemy, na szczęście tylko natury sportowej, mają dwaj inni kandydaci do gry w ataku, czyli Kamil Wilczek i Mariusz Stępiński. Obaj tylko i aż, nie strzelają goli. Były napastnik Piasta i król strzelców ekstraklasy, nie przypomina siebie z poprzedniego sezonu. Wilczek w tym sezonie w Broendby najpierw miał problemy w ogóle z graniem, a choć ostatnio to się zmieniło, to jednak goli było i jest jak na lekarstwo. – Sam nie jestem zadowolony ze swojej skuteczności. Myślę, że potrzebuję kilku goli z rzędu i wtedy moja pewność siebie wzrośnie – powtarza Kamil Wilczek. Najstarszy z wymienionych napastników także balansuje na krawędzi wyjazdu do Rosji. Nic więc dziwnego, że latem mówiło się o możliwym transferze do innego klubu. - U trenera Nawałki panują jasne i klarowne zasady. Powołania otrzymują ci, którzy grają i strzelają – dodaje były snajper Piasta.

 

Mariusz Stępiński właśnie z tego powodu zamienił latem francuskie Nantes na włoskie Chievo, ale i tam ma problemy nie tylko ze strzelaniem, ale i w ogóle z graniem. Trudno wierzyć w to, że bez regularnych występów, były as „młodzieżówki” będzie w stanie osiągnąć dobrą formę na mistrzostwa świata.

 

Zaskoczy wszystkich?
„Żółtodziobem” w tym gronie jest już nie taki młody Jakub Świerczok. Napastnik Zagłębia Lubin bagaż doświadczeń ma jednak spory. Ma za sobą kilka zakrętów, ale od pewnego czasu wszystko wskazuje na to, że nie tylko wyszedł na prostą, ale i mocno się rozpędza. O „Świeżym” zrobiło się głośno, gdy 6 lat temu dobrymi występami w Polonii Bytom zwrócił na siebie uwagę 1. FC Kaiserslautern. W Niemczech „odbił się” od ściany i wrócił do Polski. Gdy wydawało się, że odbuduje się w Zawiszy i Górniku Łęczna, znać o sobie dał trudny charakter napastnika. W Łęcznej wylądował nawet w rezerwach, ale wtedy pomocną dłoń wyciągnięto z jego rodzinnych Tychów. Trener Jurij Szatałow zaufał Świerczokowi i mimo początkowego rozczarowania stawiał na napastnika, który wziął się do roboty. Efektem tego był transfer z I ligi do ekstraklasy. W Zagłębiu napastnik ma bardzo dobrą rundę, wiadomo, że to „tylko” polska liga, ale na tle pozostałych konkurentów prezentuje się najlepiej jeśli chodzi o skuteczność. Wiele osób, które ma od czynienia z zawodnikiem podkreśla także jego zmianę w sferze mentalnej i czysto ludzkiej. Jeśli więc Świerczok „ogarnął się” na dobre, to Adam Nawałka naprawdę może z niego zrobić ciekawą alternatywę dla podstawowych napastników. – Przyjechałem na zgrupowanie z zamiarem pokazania się z jak najlepszej strony. Cieszę się, bo będę miał okazję potrenować z najlepszymi polskimi piłkarzami. Liczę, że się czegoś od niego nauczę – mówi z pokorą napastnik Zagłębia.

 

Tak czy owak polscy kibice przede wszystkim muszą trzymać kciuki za zdrowie Lewandowskiego i Milika oraz wierzyć w selekcjonera i w to, że któryś z kandydatów do ataku eksploduje formą przed czerwcem 2018 roku...

 

Kamil WILCZEK

Fot. Rafał Oleksiewicz / źródło: Pressfocus


29 lat
Broendby IF (Dania)
Mecze/minuty/gole w klubie: 12 meczów, 495 minut, 2 gole
Mecze/minuty/gole w kadrze: 2 mecze, 49 minut, 0 goli
Wartość wg transfermarkt.de: 1 mln euro

 

Mariusz STĘPIŃSKI

Fot. Wojciech Szubartowski / źródło: Pressfocus


22 lata
Chievo Verona (Włochy)
Mecze/minuty/gole w klubie: 5 meczów, 76 minut, 1 gol
Mecze/minuty/gole w kadrze: 3 mecz, 13 minut, 0 goli
Wartość wg transfermarkt.de: 2,5 mln euro

 

Jakub ŚWIERCZOK

Fot. Piotr Matusewicz / źródło: Pressfocus


24 lata
Zagłębie Lubin
Mecze/minuty/gole w klubie: 15 meczów, 1137 minut, 9 goli
Mecze/minuty/gole w kadrze: 0 meczów, 0 minut, 0 goli
Wartość wg transfermarkt.de: 250 tys. euro

 

Z tej samej kategorii