Kamil Grosicki: Moim marzeniem jest medal

Kamil Grosicki
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

- Cieszę się, że wreszcie może było mniej turbo, ale za to więcej efektów – mówił po wygranym meczu z Czarnogórą „Grosik”.

W wygranym 4:2 spotkaniu z Czarnogórą „Grosik” zdobył drugiego gola, wykorzystując świetne podanie Roberta Lewandowskiego. Był to jego gol numer 11 w narodowych barwach. Zrównał się pod tym względem z takimi piłkarzami, jak Leonard Piontek, Eugeniusz Faber, Andrzej Iwan, Emmanuel Olisadebe, Wojciech Kowalczyk czy Radosław Kałużny.

 

Skąd taki, a nie inny przebieg spotkania z Czarnogórą?

KAMIL GROSICKI: - Mecz zaczęliśmy bardzo dobrze, strzeliliśmy dwie bramki i przed kolejnych 45 minut kontrolowaliśmy to, co działo się na murawie. Wszystko ułożyło się pod nas, ale niestety, w II połowie, choć staraliśmy się grać spokojnie, od tyłu, trochę nas to uśpiło i potem ta nerwówka przez pięć minut. To jednak tylko pokazało, że jesteśmy silnym zespołem, że nie tylko będziemy się bronić w samej końcówce i byle gdzieś tam przed siebie wybijać piłki, ale stać nas na to, żeby zaatakować i zadać dwa decydujące ciosy.

 

Czy to nie było tak, że w ostatnich minutach myślami byliście już bardziej w hotelu niż na boisku?

KAMIL GROSICKI: - (chwila zastanowienia) Prowadzisz do przerwy 2:0, wychodzisz na II połowę skoncentrowany, wiesz, że musiałaby się stać katastrofa, żeby stracić trzy bramki. Ale piłka nożna pokazuje, że wszystko może się zdarzyć, że można stracić dwie bramki, no i trochę smrodu się zrobiło. No, ale mamy lidera zespołu, Roberta Lewandowskiego, który sam poszedł w końcówce, „zapresował” i sam wywalczył sobie bramkę. Cieszę się, że tak się stało i że wywalczył sobie tę szesnastą bramkę w eliminacjach mistrzostw świata, na którą na pewno zasłużył. Teraz ma dużą szansę na koronę króla strzelców eliminacji. Ciężko na to pracuje, a gra przecież przede wszystkim dla zespołu, a statystyki interesują go później. Ważne jest to, że pokazaliśmy, że w ciężkich momentach jesteśmy się w stanie podnieść.

 

Pan również może mieć powody do zadowolenia. W dwóch ostatnich eliminacyjnych spotkaniach dwie bramki z rzędu, a także trzy asysty na koncie.

KAMIL GROSICKI: - Cieszę się, że wreszcie może było mniej turbo, ale za to więcej efektów. Na pewno jest to powód do radości. Wchodzę w najlepszy wiek dla piłkarza i teraz muszę to wykorzystać. Dalej mam swoje marzenia, jedno się spełniło, są kolejne. Muszę ciężko na to pracować, żeby tak się stało.

 

Co byłoby spełnieniem marzeń dla Kamila Grosickiego?

KAMIL GROSICKI: - Chciałbym, żebyśmy się zapisali w historii. Moim marzeniem jest to, żebyśmy przywieźli medal z mistrzostw świata. Teraz będę mówił, że po medal jedziemy… Na pewno będziemy ciężko pracować. Ostatnie mistrzostwa Europy pokazały, że byliśmy bardzo blisko czołowej czwórki, ale jak mówię, wiele pracy przed nami. Tym bardziej, że teraz będą też zespoły nie tylko z naszego kontynentu, ale najlepsze, z całego świata, tak, że musimy być jeszcze lepsi. To będzie wielkie przeżycie zagrać na takiej imprezie. Marzenia są i trzeba je spełniać, bo kariera piłkarza nie trwa wiecznie. W przyszłym roku będę miał 30 lat, tak, że to czas, żeby spełnić swoje marzenia.

Z tej samej kategorii