Angielskie problemy filarów Nawałki. Co dalej z Krychowiakiem i Grosickim?

Jeszcze niedawno Grzegorz Krychowiak i Kamil Grosicki nie musieli się martwić o najbliższą przyszłość. Ostatnio jednak obaj nie mają zbyt wielu powodów do zadowolenia.

PILKA NOZNA: POLSKA - IRLANDIA
 fot. Szymon Górski  /  źródło: Pressfocus

Za niewiele ponad 150 dni rozpoczną się w Rosji mistrzostwa świata. Reprezentacja Polski pierwszy mecz rozegra 19 czerwca w Moskwie, na stadionie Spartaka, gdzie zmierzy się z Senegalem. Na początku mundialowego roku nie wszyscy kandydaci do gry w wyjściowym składzie na to spotkanie znajdują się w komfortowej sytuacji. Dziś pod lupę bierzemy dwóch do niedawna absolutnie podstawowych graczy zespołu Adama Nawałki. Mało tego, zarówno o Grzegorzu Krychowiaku, jak i o Kamilu Grosickim można powiedzieć, że byli filarami drużyny, która dotarła do ćwierćfinału Euro 2016, a następnie wywalczyła awans na mundial. Obecnie jednak obaj przeżywają pewne problemy. „Krycha” nie pierwsze już zresztą, bo przypomnijmy, że akurat on od selekcjonera jedno ostrzeżenie już otrzymał, kiedy nie dostał powołania na mecze wrześniowe z Danią i Kazachstanem. Jeżeli chodzi o „Grosika”, to skrzydłowy na zaufanie Adama Nawałki nadal liczyć może. Ale czy gra w klubie broniącym się przed spadkiem z... zaplecza angielskiej ekstraklasy to dla niego wymarzone miejsce, aby dobrze na mundial się przygotować?

 

Warstwa problemów

Grzegorz Krychowiak trafił do West Bromwich Albion pod koniec letniego okienka transferowego, na roczne wypożyczenie z PSG. Nie było wówczas kogoś, kto nie byłby zadowolony z takiego obrotu spraw. Sądzono, że „Krycha” znalazł się idealnym miejscu, aby się odbudować po bardzo nieudanym roku w stolicy Francji. Mówiono, że angielska ekstraklasa to dla niego wymarzona rzeczywistość. Tymczasem tylko na początku było dobrze, a później, z każdym kolejnym meczem, polski pomocnik był coraz gęściej krytykowany. Bo nie dość, że grał poniżej oczekiwań, to dodatkowo nie zyskał akceptacji szatni. Na domiar złego, w West Bromwich, po serii słabych wyników doszło do zmiany trenera. Tony Pulis, który był gorącym zwolennikiem Polaka, został zwolniony. Zastąpił go Alan Pardew. Angielski szkoleniowiec do wielbicieli talentu Grzegorza Krychowiaka nie należy. To zwiastowało kolejne problemy, który zaczęły się nawarstwiać.

 

Jego gra to kryminał

Pod koniec zeszłego roku polski pomocnik został wymieniony jako jedno z dwóch największych rozczarowań w Premier League, obok Renato Sanchesa, który strzelił nam gola na Euro 2016 w meczu, w którym Krychowiak grał. Następnie jedna z lokalnych gazet, oceniając rok 2017 w wykonaniu West Bromwich, nie pozostawiła na naszym piłkarzu suchej nitki. - Jego gra to kryminał. Były momenty, w których pokazywał swój potencjał, ale głównie odstawał od ligowego poziomu. Być może było to po prostu niemożliwe, by Krychowiak sprostał swojej renomie – napisano na łamach „Express&Star”, wytykając, że polski piłkarz zarabia 108 tysięcy funtów tygodniowo. Zdecydowanie najwięcej w drużynie i zaledwie o dwa tysiące funtów mniej od... Harry'ego Kane'a, najlepszego strzelca Premier League i jednej z największych gwiazd tej ligi. Wszelkie tego typu porównania nie działają na korzyść naszego piłkarza. Nic zatem dziwnego, że pojawiają się pogłoski o jego odejściu.

 

Turcja? Hiszpania? Włochy?

Chętnych, podobno, nie brakuje. Chociaż agent „Krychy”, David Manasseh, nie potwierdza, to są kluby, które byłby zainteresowane usługami pomocnika reprezentacji Polski. Ważne jest też to, że West Bromwich ma możliwość anulowania wypożyczenia z Paryża, a trener Pardew się nad tym zastanawia. - Nie podjąłem jeszcze decyzji – powiedział angielski szkoleniowiec. Gdyby jednak menedżer tak postanowił, to Krychowiak zmieni otoczenie. Dokąd się uda? Opcji jest kilka. Od dłuższego czasu sytuację 28-latka monitoruje Fenerbahce Stambuł. Zainteresowane pozyskaniem Polaka jest hiszpańskie Getafe, chociaż jeżeli chodzi o iberyjski kierunek, to najkorzystniej byłoby wrócić mu do doskonale sobie znanej Sevilli, gdzie zaliczył najlepszy okres w dotychczasowej karierze. Wczoraj pojawiły się natomiast informacje o zainteresowaniu „Krychą” włoskiej Romy. Jej dyrektorem sportowym jest Monchi, były hiszpański bramkarza, który niegdyś sprowadzał polskiego pomocnika do Sevilli właśnie.

 

„Tygrysy” grają tragicznie

Najbliższe dni, a być może tygodnie, mogą okazać się sądne dla innego z polskich piłkarzy grających w Anglii. Mowa o Kamilu Grosickim. Polski skrzydłowy nie wystąpił w dwóch ostatnich meczach Hull City, bo doznał urazu skręcenia stawu skokowego. „Grosik” od dłuższego czasu nie ukrywa, że pragnie trafić do lepszego klubu. W zespole „Tygrysów” nie dzieje się zbyt dobrze. Mało tego, jest wręcz tragicznie. Drużyna, która miała walczyć o powrót do Premier League, zajmuje dopiero 21. pozycję w League Championship, czyli wisi tuż nad strefą spadkową. Ekipa, w której w grudniu doszło do zmiany trenera – Leonida Słuckiego zastąpił Nigel Adkins – nie wygrała żadnego z pięciu ostatnich spotkań ligowych spotkań, a na przestrzeni piętnastu - odnotowała zaledwie dwa zwycięstwa! Nic zatem dziwnego w tym, że nasz reprezentacyjny skrzydłowy chce odejść. Jeżeli gra, to jest na pewno jednym z wyróżniających się piłkarzy. Sęk jednak w tym, że... nie ma z kim grać.

 

Trzeba sporo zapłacić

Nie jest jednak tak, że klub z północno-wschodniej Anglii puści Polaka ot tak sobie. Przypomnijmy, że „Grosik” ma ważny kontrakt do końca czerwca 2020 roku, czyli jeszcze przez 2,5 sezonu. - Rozmawiałem z każdym piłkarzem na osobności. Wszyscy są skoncentrowani na pozostaniu w naszym zespole – przekonuje Nigel Adkins, szkoleniowiec Hull, który co rusz chwali Grosickiego. - „Kammy” jest świetnym piłkarzem i potrafi grać na poziomie Premier League. Musi tylko ustabilizować formę. Ale kiedy da mu się piłkę, to on wie, co z nią zrobić – przyznaje szkoleniowiec „Tygrysów”. Stanowisko trenera to jedno. Inną przeszkodą dla transferu polskiego piłkarza, który do Hull trafił pod koniec stycznia zeszłego roku, mogą być wymagania finansowe klubu. Hull oczekuje, że potencjalny nabywca wyłoży za 30-letniego reprezentanta Polski kwotę nie mniejszą niż 9 mln euro. Właśnie za tyle Kamil Grosicki trafił na KCOM Stadium niespełna 12 miesięcy temu.

 

LICZBY

 

15

Tyle spotkań rozegrał w tym sezonie w Premier League Grzegorz Krychowiak. 12 razy wychodził w podstawowym składzie, 3 razy wchodził na boisko z ławki. Pięciokrotnie był zmieniany, na boisku spędził 1012 minut. Zaliczył jedną asystę i obejrzał dwie żółte kartki.

 

6

Tyle goli strzelił w tym sezonie na zapleczu Premier League Kamil Grosicki, który ponadto zaliczył 5 asyst. Polski skrzydłowy wystąpił w 23 spotkaniach. 18 razy zaczynał mecz w wyjściowym ustawieniu. 5 razy wchodził na boisko z ławki, a dziewięciokrotnie był zmieniany. Obejrzał dwie żółte kartki.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~TSP fanUżytkownik anonimowy
~TSP fan :
No photo~TSP fanUżytkownik anonimowy
Nie wiem dlaczego tego Krychowiaka wszyscy dziennikarze przeżywają jakby to było jakieś zbawienie reprezentacji podczas gdy gra od 2 lat jak paralityk. Żurkowski dużo lepszy i nie zepsuty nadmiarem kasy jak ten celebryta Krychowiak.
7 sty 20:30 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
~Gites :
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
Trudno sobie wyobrazić reprezentację bez Grosickiego ale Krychowiak jak na razie jest tylko osłabieniem reprezentacji.
7 sty 20:34 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii