Mógł być drugim Gadochą

W czwartek odszedł były reprezentant Polski, Stanisław Terlecki, zmarnowany talent polskiego futbolu.

Pilka nozna. Podkowa Lesna. Terleccy. 13.12.1995
 /  fot. Wlodzimierz Sierakowski  /  źródło: 400mm

Stanisława Terleckiego po raz pierwszy zobaczyłem w… telewizji w 1976 roku, gdy reprezentacja Polski prowadzona przez Jacka Gmocha grała mecze eliminacyjne do mistrzostw świata z Portugalią i Cyprem. W Porto biało-czerwoni pokonali gospodarzy 2:0 - oba gole w II połowie zdobył Grzegorz Lato, ale jednym z bohaterów tego spotkania był długowłosy skrzydłowy ŁKS-u Łódź. Z kolei z meczu z Cyprem, który rozegrano na Stadionie X-lecia w Warszawie, zapamiętałem jego akcję, po której padła piąta bramka dla naszej drużyny narodowej. Terlecki w swoim stylu uciekł lewym skrzydłem i zacentrował, a futbolówka odbiła się od pleców obrońcy Cypru i zatrzymała w siatce. Trafienie poszło na konto reprezentanta Polski.

 

W Terleckim upatrywano drugiego Roberta Gadochy, który błyszczał na mistrzostwach świata w Niemczech (wówczas Republice Federalnej Niemiec) w 1974 roku. Miał być jedną z gwiazd mundialu w Argentynie, w którym biało-czerwoni mieli odgrywać pierwszoplanową rolę i być jednym z głównych kandydatów do tytułu mistrza świata. Terlecki na pojechał na tę imprezę, bo 29 kwietnia, w ligowym meczu z Polonią w Bytomiu, po ostrym wejściu Czesława Bryłki, doznał poważnej kontuzji kolana...

 

Zamknięte drzwi do kadry
Kolejny raz o Terleckim było głośno ponad dwa lata później, w związku z tzw. aferą na Okęciu. 28 listopada 1980 roku reprezentacja Polski zebrała się w hotelu „Vera” w Warszawie przed meczem eliminacyjnym do mistrzostw świata w Hiszpanii z Maltą. Ówczesny selekcjoner Ryszard Kulesza zadecydował, że Józef Młynarczyk, który ostro „zabalował” przed odlotem, zostanie w kraju. W obronie kolegi stanęli Zbigniew Boniek, Władysław Żmuda i właśnie Stanisław Terlecki. Kulesza ostatecznie zabrał Młynarczyka na poprzedzające mecz z Maltą zgrupowanie we Włoszech, jednak władze PZPN postanowiły ukarać krnąbrnych piłkarzy. Mecz z Maltą odbył się bez udziału wspomnianych zawodników, zaś selekcjoner ostał zwolniony ze stanowiska. Boniek i Terlecki zostali ukarani rokiem bezwzględnej dyskwalifikacji, Żmuda i Młynarczyk - ośmioma miesiącami. Włodzimierz Smolarek – dwoma miesiącami, w zawieszeniu na pół roku.
Wszyscy, z wyjątkiem Terleckiego, wrócili później do drużyny narodowej.

 

Urodzony 13 listopada 1955 roku w Warszawie piłkarz uchodził za zmarnowany talent polskiego futbolu. Piłkarskiego abecadła uczył się w stołecznym Polonezie, potem przeniósł się do Gwardii Warszawa, a od 1975 roku zakładał koszulkę ŁKS-u Łódź. Po aferze na Okęciu wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie grał w Pittsburgh Spirit, Golden Bay Earthquakes oraz legendarnym Cosmosie Nowy Jork, którego piłkarzami byli w przeszłości Pele i Franz „Cesarz” Beckenbauer. W 1986 roku Terlecki wrócił do ŁKS-u, a dwa lata później został piłkarzem Legii, z którą dwukrotnie wywalczył Puchar Polski. Następnie miał miejsce kolejny epizod w Stanach Zjednoczonych i w 1990 roku powrót do ŁKS.

 

Życie po życiu (boiskowym)
W latach 1991-1992 był zawodnikiem Polonii Warszawa, grał w „Czarnych koszulach” razem z synem Maciejem.

 

Po zakończeniu kariery zajmował się biznesem, próbował sił także jako trener – w 1999 roku prowadził Gwardię Warszawa. Dwukrotnie bezskutecznie kandydował do Sejmu - w 2001 z listy Ligi Polskich Rodzin, a w 2007 z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz do sejmiku województwa mazowieckiego w 2006 z listy Wspólnoty Samorządowej Województwa Mazowieckiego. W 2014 roku przyznał publicznie, że jest uzależniony od alkoholu i leków oraz że ma ogromne problemy finansowe. Udał się nawet na odwyk, jednak szybko go przerwał i wrócił do nałogów.

 

Niedoszła gwiazda MŚ
Stanisław Terlecki na pewno był piłkarzem nietuzinkowym. Nieprawdopodobnie szybki i niezwykle dynamiczny, futbolówka dosłownie kleiła mu się do nogi. Nie był oczywiście zawodnikiem bez wad - za bardzo kochał piłkę i niechętnie jej się pozbywał, dlatego uchodził za egoistę. Najczęściej podawał kolegom piłkę wówczas, gdy ograł lub ośmieszył kilku przeciwników. Punktem zwrotnym w jego karierze była chyba kontuzja, jakiej doznał przed wyjazdem na mistrzostwa świata do Argentyny. Wówczas stracił szansę, by udowodnić wszystkim, jak ogromna jest skala jego talentu. Kto wie, może usunąłby w cień podczas tej imprezy takich gwiazdorów jak Argentyńczyk Mario Kempes lub Holender Robert Rensenbrink?

 

***

 

Stanisław Terlecki pozostawił po sobie autobiografię „ Pele, Boniek i Ja”, wydaną w 2006 roku we współpracy z Rafałem Nahornym. Odszedł w czwartek, 28 grudnia, przeżywszy zaledwie 62 lata…

 

Z tej samej kategorii