Oscar Tabarez: Ja lubię Chopina

KONFERENCJA I TRENING REPREZENTACJI URUGWAJU
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie będzie Lewandowskiego? W Urugwaju mówimy, że jego występ byłby... truskawką na torcie – z wiadomych względów takie stwierdzenie selekcjonera naszego dzisiejszego rywala, używane zwykle przez Tomasza Hajtę, wywołało salwę śmiechu.

Jak podchodzi pan do dzisiejszego spotkania? Naprzeciw siebie staną finaliści mistrzostw świata.
Oscar TABAREZ: - Bardzo się cieszę, że zagramy z tak silnym rywalem jak Polska. To przeciwnik, który w światowym futbolu znaczy bardzo dużo. W ostatnich latach bardzo mocno się rozwinął, na co wskazuje pozycja w rankingu FIFA. Dla nas mecz z Polską jest bardzo ważnym sprawdzianem.

 

Rankingi bywają mylące...
Oscar TABAREZ: - Szósta pozycja na pewno jest imponująca, ale to wszystko szybko się zmienia. Na pewno dla Polski ważne jest to, że znalazła się w pierwszym koszyku, niemniej jednak nie należy przykładać do tego zbyt wielkiej wagi. Bo my teraz jesteśmy na 17. miejscu, a pięć lat temu, kiedy graliśmy w Polsce, byliśmy przecież na drugiej pozycji.

 

Jak pan wspomina mecz sprzed pięciu lat, kiedy wygraliście w Gdańsku 3:1?
Oscar TABAREZ: - Kiedy pokonaliśmy Polaków pięć lat temu mówiłem swojej drużynie, aby za bardzo się nie cieszyła. Wówczas Polska była przeciętnym zespołem. Dziś tak nie powiem. Prowadziłem Urugwaj w 181 meczach, dlatego trudno, aby pamiętał akurat tamto spotkanie. Na pewno zapadł mi w pamięć Lewandowski i dziś widzimy, w jakim miejscu się znajduje.

 

Co według pana jest największym atutem polskiej drużyny?
Oscar TABAREZ: - Myślę, że największym atutem reprezentacji Polski jest kolektyw. Zespół ten potrafi utrzymać wysokie tempo gry i jest bardzo mocny w środku pola. Nie będzie Lewandowskiego? W Urugwaju mówimy, że jego występ byłby... truskawką na torcie. Szkoda, że nie zagra, to wielki zawodnik. W dzisiejszych czasach piłkarze grają bardzo dużo spotkań i bardzo muszą pilnować tego, aby być w dobrej dyspozycji przez cały rok. My też, z powodu kontuzji, straciliśmy kilku zawodników.

 

W pańskiej drużynie jest kilka nowych twarzy; piłkarzy, którzy jeszcze rok, czy dwa lata temu nie byli znani szerszemu gronu kibiców.
Oscar TABAREZ: - W ostatnich meczach sprawdzaliśmy liczne grupę piłkarzy, a w kontekście mistrzostw świata w Rosji, kadra nie jest jeszcze zamknięta. Żadnego z zawodników nie skreślam. Nigdy mój plan nie jest ostateczny, bo w każdej chwili coś się może zmienić. Niemniej jednak spotkanie z Polską, jak i późniejszy mecz z Austrią traktuję bardzo poważnie. Najpierw jesteśmy w Warszawie po to, aby wygrać mecz. Dopiero później przyjdzie czas na wyciąganie wniosków.

 

Największą stratą dla pańskiej drużyny jest brak Luisa Suareza?
Oscar TABAREZ: - Cały czas jesteśmy w kontakcie z medycznym sztabem Barcelony i wiemy, że znajduje się w dobrej formie fizycznej. Teraz otrzymał jednak czas, aby zadbać o swoje zdrowie. Bez wątpienia w marcu będziemy go mieć w naszym składzie. Ktoś mówi, że ostatnio nie strzela tyle bramek co wcześniej. Ale to tylko zła passa, która zdarza się każdemu z wybitnych strzelców.

 

Reprezentacja Urugwaju pod pańską wodzą, zagra w Polsce po raz drugi, ale z tego co wiemy, to nie jedyne „polskie ślady” w pańskim życiorysie.
Oscar TABAREZ: - Zanim zostałem trenerem, pracowałem jako nauczyciel w jednej ze szkół podstawowych w Montevideo. Jest w tym mieście ulica Polonia, a ja uczyłem wiele dzieci polskiego pochodzenia. Przed laty, jako kibic, śledziłem wiele spotkań. Niestety nie pamiętam żadnego nazwiska polskiego piłkarza, bo z mojej perspektywy są one bardzo trudne do wymówienia. Wydaje mi się, że w ogóle nie ma w nich samogłosek. Niemniej jednak jestem pasjonatem muzyki klasycznej i uwielbiam Fryderyka Chopina. Ponadto podobieństwo między Polską, a Urugwajem polega na tym, że u nas wszyscy interesują się futbolem. U was również.

 

Z tej samej kategorii