Na Narodowym piłka płata figle

Polska - Urugwaj
 fot. Adam Starszynski  /  źródło: Pressfocus

Kolejny mecz, kolejny problem. Po piątkowym meczu Polska – Urugwaj znowu wiele było narzekania na boisko na Stadionie Narodowym. – Stan murawy jest bardzo słaby – nie owija w bawełnę filar nasze kadry Kamil Glik.

Przed miesiącem, w trakcie decydującego eliminacyjnego spotkania z Czarnogórą, doszło do kompromitacji. W pierwszej połowie, po zagraniu Glika, oderwała się prawie cała rolka z trawą. Doszło nawet do tego, że sędzia Daniele Orsato musiał na moment przerwać spotkanie. Potem znowu odrywały się kępki trawy...

 

Piłkarze narzekają

U firmy "Trawnik Producent", która zajmuje się kładzeniem murawy na Stadionie Narodowym w Warszawie, interweniowali organizatorzy. Na niewiele się jednak to zdało. Podczas piątkowego meczu z Urugwajem dalej były problemy. 

 

- Myślę, że widzieliście, że piłka płata tutaj różne figle. Jasne, boisko jest takie samo dla obu drużyn, ale stan murawy nie pomaga jednak w jakości rozgrywania meczów, budowania akcji. To nie jest alibi, boisko jest bardzo słabe i to tyle na ten temat – mówi Kamil Glik.      

 

Pytany o boisko Kamil Wilczek powiedział krótko. - W jednych miejscach jest dobrze, w innych trochę gorzej. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie pod tym względem lepiej – powiedział napastnik reprezentacji Polski.

 

- Na pewno ta murawa nie jest idealna i nikt się chyba nie oszukuje, że tak jest. Nie ma też jednak wielkiego dramatu. Grałem na gorszych polskich boiskach, więc nie róbmy z tego jakiejś tragedii – dodawał z kolei Bartosz Berszyński. 

 

Było lepiej niż z Czarnogórą?

- Oglądając piątkowy mecz wydawało mi się, że lepiej. Coś te wasze pisanie widać dało. To przewracanie się piłkarzy będziemy jednak oglądać ciągle, bo nie da się bowiem stworzyć obiektu, na którym będą rozgrywane mecze, koncerty i inne imprezy – tłumaczy Dariusz Kozielski, specjalista od renowacji boisk z Gosław Sport Center.

 

- Te ułożone rolki z trawą są tak twarde, że piłkarzom biegającym po murawie ciężko wbić w nie korki. Dałoby się temu zaradzić sprowadzając rolki z trawą z południa Europy, ale koszt tego byłby bardzo wysoki. Trzeba by je położyć trzy, cztery tygodnie wcześniej, a przy tym nie byłoby gwarancji, że w tym czasie trawa nie zgnije. Musiałaby być doświetlana, a to generuje koszt, poza tym, na Narodowym odbywają się też inne imprezy, nie tylko mecze piłkarskie – mówi Kozielski, który zajmował się wymianą murawy w Tychach, przed młodzieżowym Euro, a który dba też o stan boisk w Gliwicach, Sosnowcu czy Niecieczy.  

 

Szansa dla Śląskiego

Jest szansa, że pod tym względem lepiej będzie na Stadionie Śląskim. – Ważna jest tutaj konstrukcja. Kiedy Bayern grał na Stadionie Olimpijskim, nie miał kłopotów w murawą. Na swoim nowym stadionie, gdy obserwuję ich mecze, nie jest już tak samo – tłumaczy śląski greenkeeper i dodaje.

 

- To fajne dla kibica, że jest obecny na Stadionie Narodowym, że może w akcji zobaczyć reprezentację, ale dla piłkarzy to nie jest już taka przyjemność. W przyszłym roku reprezentacja ma gościć na naszym Stadionie Śląskim. Uważam, że trzeba zrobić wszystko w kwestii przygotowania boiska tak, aby wszyscy byli maksymalnie zadowoleni – podkreśla Kozielski.

 

Biało-czerwoni na Śląski mają po latach wrócić w marcu. Jeszcze nie wiadomo, kto będzie rywalem naszej kadry przed przyszłorocznym mundialem. Spekulowano, że w Chorzowie mieliby gościć pięciokrotni mistrzowie świata Brazylijczycy, ale póki co nie ma konkretów.

 

Z tej samej kategorii