Mariusz Stępiński: Robiłem co mogłem

- Wiem, że muszę więcej grać w klubie, bo to jest kluczowe, a ostatnio nie wygląda to w moim przypadku dobrze. Zdaję sobie sprawę z zasad i powagi sytuacji - mówi napastnik Chievo Verona i reprezentacji Polski.

UEFA Under21 Championship Poland 2017
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

KRZYSZTOF BROMMER: Tak szczerze: był pan rozczarowany tym, że w dwumeczu z Urugwajem i Meksykiem nie zagrał pan ani razu od pierwszej minuty? A w tym drugim spotkaniu pojawił się pan na boisku dopiero w końcówce?

MARIUSZ STĘPIŃSKI: - Nie jestem rozczarowany, że nie pojawiłem się na murawie od początku. Wiem, że muszę więcej grać w klubie, bo to jest kluczowe, a ostatnio nie wygląda to w moim przypadku dobrze. Zdaję sobie sprawę z zasad i powagi sytuacji. Jeśli nie będę grał, to nie mogę marzyć o większej liczbie minut w reprezentacji. Wszystko muszę robić małymi krokami. Regularne „łapanie” minut w klubie to w tej chwili dla mnie priorytet.

 

Trudno jednak było cokolwiek pokazać w tak krótkim czasie, w dodatku Meksyk nie pozwalał na zbyt wiele, a wy graliście w eksperymentalnym składzie.

MARIUSZ STĘPIŃSKI: - W momencie wejścia na boisko zdawałem sobie sprawę, że Meksyk przeważa i muszę pracować dużo w defensywie. Dostałem szansę w takiej fazie meczu i robiłem, co mogłem. Z przodu nie udało mi się nic zrobić. Trudno było tam coś zdziałać.

 

To była dla was solidna lekcja przed mundialem, w którym możecie zagrać z drużynami spoza Starego Kontynentu?

MARIUSZ STĘPIŃSKI: - Rywale pokazali, jak dobrze są wyszkoleni technicznie. Widać było to zwłaszcza na początku, gdy trudno było odebrać im piłkę. Poszczególni zawodnicy świetnie sobie z nią radzili. Dobrze wyglądali także w ataku pozycyjnym, ale wielu sytuacji sobie nie stworzyli. Strzelili gola po akcji dość przypadkowej. Mimo że Meksykanie byli dłużej przy piłce, to chyba był to mecz na remis

 

Trener Adam Nawałka przekazał panu jakąś pierwszą opinię, ocenę po tym występie?

MARIUSZ STĘPIŃSKI: - Nie było na to czasu. Z pewnością w najbliższej przyszłości dowiemy się o analizie sztabu szkoleniowego.

 

Wraca pan do Włoch, które pogrążone są w smutku po tym, jak nie udało się awansować do mistrzostwa świata. Czego pan się spodziewa po powrocie do klubu?

MARIUSZ STĘPIŃSKI: - To może nie koniec świata dla nich, ale na pewno wielka rozpacz panuje w Italii. Gdy rozmawiałem z włoskimi kolegami, mówili, że zdają sobie sprawę z tego, iż ich reprezentacja w tym momencie nie jest najmocniejsza i przeżywa trudny okres, ale mimo tego nikt z nich nie brał po uwagę tego, że nie pojadą do Rosji. Na pewno poczuję atmosferę wielkiej żałoby.

Z tej samej kategorii