Z Wodzisławia na mundial? Losy Glika i Wilczka krzyżują się w tym miejscu

Polska - Urugwaj
 fot. Adam Starszyński  /  źródło: Pressfocus

W piątkowym meczu z Urugwajem na boisku była dwójka piłkarzy, którzy piłkarskiego abecadła uczyli się w tym samym - odległym od wielkiego futbolu - klubie, czyli Wodzisławskiej Szkole Piłkarskiej. Losy Kamila Glika i Kamila Wilczka splatają się od blisko dwóch dekad.

29-letni napastnik, po raz pierwszy w swojej karierze, dostał szansę gry w biało-czerwonych barwach w wyjściowym składzie. - Na pewno temu spotkaniu towarzyszyły emocje z mojej strony. Nie na co dzień przecież, przynajmniej tak jest w moim wypadku, gra się od pierwszej minuty w reprezentacji. Ale jakiegoś wielkiego stresu nie było. Miałem dwie sytuacje, przynajmniej jedną z nich powinienem był wykorzystać. Bardziej żałuję okazji z pierwszej połowy, gdy za mocno uderzyłem piłkę. Myślę, że gdybym lżej trafił, piłka wpadłaby do siatki – podkreśla Kamil Wilczek.

 

Szlify u Pontusa

W meczu z silnym rywalem z Ameryki Południowej pochodzący z Wodzisławia Śląskiego napastnik miał bardzo trudne zadanie zastąpienia z przodu Roberta Lewandowskiego. - Roberta nie da się zastąpić, jest przecież jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Trzeba robić tak, żeby jego brak był jak najmniej odczuwalny dla reprezentacji. Na pewno jednak z nim w składzie jest zdecydowanie łatwiej – oceniał Wilczek po spotkaniu, które było jego występem numer 3 w biało-czerwonych barwach.

 

Napastnik Broendby w piątek nie zagrał z Lewandowskim, za to ponownie zagrał w jednej drużynie z Kamilem Glikiem. Ich losy od lat splatają się ze sobą. Po raz pierwszy spotkali się ze sobą w jednym klubie na początku tego wieku, w 2001 roku. Wilczek od kilku już lat trenował wtedy Wodzisławskiej Szkole Piłkarskiej czy wtedy raczej... Cefpolu Wodzisław, bo taką nazwę nosiła piłkarska akademia, założona przez byłego piłkarza m.in. Górnika Zabrze i Odry Wodzisław. Trenowali w niej młodzi chłopcy z całej okolicy, a Januszowi Pontusowi udało się wtedy wyszkolić kilku świetnych piłkarzy. W jednej drużynie, oprócz Glika i Wilczka, był też jeszcze m.in. obecny kapitan Górnika Zabrze, Szymon Matuszek, oraz młodzieżowy reprezentant Polski, Krzysztof Król, który później grał m.in. w Polonii Bytom, Podbeskidziu i Piaście, a teraz prowadzi swoją akademię w Chicago, w oparciu o polonijny klub AAC Eagles.

 

Przed Hiszpanią była... Lubomia

Pontus jeździł ze swoją szkółką po całej Europie. Jego chłopcy grali nie tylko w Czechach, na Słowacji, Węgrzech i w Niemczech, ale też w Portugalii, Szwajcarii i Tunezji. Potem młodzi chłopcy trafili do okręgówki, do Silesii Lubomia, gdzie wygrywali mecz za meczem. Tam występowali m.in. z byłym napastnikiem Górnika Zabrze, Arkadiuszem Kampką. - Uważam Janusza Pontusa za niewykorzystany trenerski talent. Kogoś z podobnym zapałem, werwą i chęcią nie spotkałem. Wielu rzucało mu kłody pod nogi, nikt nie chciał pomóc, a on od początku wierzył, ze jego chłopcy będą dobrymi piłkarzami. Dziś możemy się cieszyć, że mieliśmy w Lubomi takich zawodników – mówił Kampka na potrzeby książki „Kamil Glik. Liczy się charakter”.

 

Po kilkumiesięcznym okresie wspólnej gry w Silesii, Glik, Wilczek oraz kilkunastu innych zawodników WSP wyjechało do czwartoligowego hiszpańskiego klubu UD Horadada. Potem na jakiś czas drogi obu Kamilów się rozeszły; ponownie spotkali się jednak zimą 2009 roku w Piaście Gliwice. Glik miał już za sobą udany ekstraklasowy debiut. Wilczek, podobnie jak teraz w reprezentacji, stawiał pierwsze kroki w elicie.

 

Cieszy się, że znowu grają razem

- Zagrać ponownie u boku Kamila, który dziś jest filarem reprezentacyjnej defensywy, to oczywiście fajna sprawa. Cieszę się, że dostałem szansę z Urugwajem i liczę na to, że selekcjoner da mi kolejne okazje do gry – mówi napastnik z Wodzisławia Śląskiego i dodaje, komentując bezbramkowo zremisowany mecz z Urugwajem: - Był to dla nas dobry sprawdzian. W swoim zespole rywale mają przecież wielu klasowych piłkarzy. Jako zespół w defensywie wyglądaliśmy bardzo dobrze, Cavani nie miał za wielu sytuacji bramkowych, z przodu też stworzyliśmy sobie kilka okazji; szkoda jednak, że nie udało się ich wykorzystać.

 

Jak będzie dzisiaj z Meksykiem? – Każdy mecz dla nas jest szansą pokazania się i wywalczenia miejsca w drużynie na mundial w Rosji. Na pewno jak najlepiej trzeba przygotować się do tego meczu. Czy zagram? Chciałbym, ale... zobaczymy – mówi Wilczek. On o ową ewentualną mundialową nominację jeszcze musi walczyć. Glik „ma ją w kieszeni”, dlatego dostał dziś wolne od selekcjonera.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~WSP :)Użytkownik anonimowy
~WSP :) :
No photo~WSP :)Użytkownik anonimowy
odległym od wielkiego futbolu - klubie, czyli Wodzisławskiej Szkole Piłkarskiej ? Mało trafne stwierdzenie . Zapraszamy na sparing do WSP drużyny z tzw. Wielkiego futbolu. Chłopcy z WSP napewno nie powstydzą się boisku . Serdecznie pozdrawiam
13 lis 13:25 | ocena:50%
Liczba głosów:6
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii