Szaleństwa „Jędzy”, ból i modlitwa. Jak kadra Nawałki radziła sobie w jesiennych test-meczach?

Artur Jędrzejczyk
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Jesienne spotkania towarzyskie za kadencji Adama Nawałki rzadko wykreowały nowych graczy. Podczas tych test-meczów zawsze się jednak sporo działo.

Selekcjoner oficjalnie rozpoczął swoje rządy w listopadzie 2013 roku. W połowie miesiąca czekała go, i tworzący się zespół, pierwsza próba. Biało-czerwoni zmierzyli się we Wrocławiu ze Słowacją.

 

Zaczęło się od... koszmaru

Spotkanie pokazało, że autorski team nowego selekcjonera powstaje w sporych bólach. Trener powołał pięciu debiutantów. Największe zaskoczenie wzbudziła nominacja Rafała Leszczyńskiego, bramkarza... pierwszoligowego Dolcanu Ząbki. - Wykazuje bardzo wysokie umiejętności i potencjał, który absolutnie predestynuje go do gry w ekstraklasie – przekonywał Adam Nawałka. Leszczyński na boisku się wtedy nie pojawił i nadal jest poza najwyższą klasą rozgrywkową. Wśród nowicjuszy byli również Rafał Kosznik, Paweł Olkowski, Piotr Ćwielong i Krzysztof Mączyński. Polacy przeciwko Słowacji (0:2) zagrali tak, jak za najgorszych momentów pod wodzą Waldemara Fornalika. Chaotycznie, bez pomysłu i na zwolnionych obrotach. Najlepszym zawodnikiem był Artur Boruc. Chociaż puścił dwa gole, kilkakrotnie ratował zespół od utraty kolejnych bramek. Kwartet ofensywny: Adrian Mierzejewski, Jakub Błaszczykowski, Waldemar Sobota i Robert Lewandowski też sobie nie radził. Czterdzieści tysięcy widzów wygwizdało kadrowiczów. Cztery dni później identycznie pożegnali ich kibice w Poznaniu. Spotkanie z Irlandią zakończyło się bezbramkowym remisem. Drużyna wystąpiła w innym składzie. Eksperymentalna była zwłaszcza linia obrony, którą stanowili Piotr Celeban, Łukasz Szukała, Marcin Kowalczyk i Adam Marciniak. Z tej trójki szansę w reprezentacji otrzymał później tylko Szukała. Jak spisywali się Polacy w tym spotkaniu najlepiej świadczy to, że największy aplauz wzbudziło... zagranie przewrotką Mączyńskiego we własnym polu karnym. Pierwszy mecz u Nawałki rozegrał Łukasz Teodorczyk, który grał ofiarnie, ale nie miał sytuacji podbramkowych.

 

Strzelił i usiadł wśród kibiców

Dwanaście miesięcy później reprezentacja podejmowała we Wrocławiu Szwajcarię. Do spotkania przystępowała w całkiem innych humorach, zgoła odmienne były także nastroje wokół kadry, bo Polacy spisywali się wyśmienicie w eliminacjach Euro 2016, wygrywając między innymi z Niemcami 2:0, a cztery dni przed sparingiem z Helwetami w Tbilisi pokonali w kwalifikacjach Gruzinów 4:0. Nawałka nie potraktował starcia ze Szwajcarami ulgowo. Kilku kluczowych zawodników, także obecnej kadry, wyszło na murawę. Poza „Lewym” m.in. Kamil Glik i Grzegorz Krychowiak. Z nowych graczy chwaliliśmy jedynie Michała Kucharczyka, który zainicjował sporo akcji. Fatalnie wypadł Michał Żyro, ówczesny skrzydłowy Legii otrzymał czerwoną kartkę za kłótnie z arbitrem. Najbardziej jednak pamiętna sytuacja z tego meczu to „cieszynka” Artura Jędrzejczyka. Boczny defensor po swoim trafieniu przeskoczył ogrodzenie i zasiadł między kibicami. - Chyba fajnie wyszło – dopytywał po spotkaniu dziennikarzy. - Wymyśliłem ją sobie przy obiedzie – dodawał z uśmiechem. Mecz zakończył się wynikiem 2:2.

 

Za Paryż

Dwa lata temu rywalami w sparingach byli Islandczycy i Czesi. Dla biało-czerwonych było to przetarcie przed mistrzostwami Europy. Selekcjoner zdecydował się powołać m.in. Pawła Dawidowicza, wyciągniętego z drugiej drużyny Benfiki Lizbona i najlepszego snajpera „Niebieskich” Mariusza Stępińskiego (7 bramek w 14 meczach). Przeciwko Islandczykom (4:2) świetnie wypadł Robert Lewandowski, strzelając dwa gole. Błyszczał Bartosz Kapustka, który trafił do bramki... minutę po wejściu na boisko. Piątek, trzynastego, był jednak pechowy dla Jakuba Błaszczykowskiego, który doznał kontuzji. Cztery dni później w spotkaniu z Czechami zabrakło Lewandowskiego, któremu sztab szkoleniowy dał odpocząć. Nie byli zadowoleni z tego kibice, którzy wykupili bilety na mecz. "Miło było oglądać tak dobrze grającą reprezentację" - napisał „Lewy” na Twitterze. Okazało się, że jest życie w kadrze bez najlepszego napastnika biało-czerwonych. Kapustka zaliczył asystę przy bramce Milika. Po decydującym trafieniu na 3:1 Kamil Grosicki, wtedy pomocnik francuskiego Rennes, ściągnął koszulkę meczową, pod którą miał trykot a na nim francuską flagę z Wieżą Eiffla w środku oraz napisem „Pray for Paris” - „Modlitwa za Paryż” (13 listopada w stolicy Francji doszło do serii zamachów terrorystycznych). Zwycięzcą tego zgrupowania był Kapustka, który później poleciał na Euro 2016 i był jednym z odkryć turnieju.

 

„Krycha” jako kapitan

W listopadzie ubiegłego roku towarzyskie spotkanie ze Słowenią również poprzedził mecz eliminacyjny. W Bukareszcie biało-czerwoni wypadli rewelacyjnie, pokonując Rumunię 3:0. Przed spotkaniem tematem numer jeden była afera alkoholowa, związana z poprzednim zgrupowaniem. - Zawodnicy nadużyli mojego zaufania. Boli mnie to tym bardziej, bo zdarzyło się to po raz pierwszy. Piłkarze zostali poinformowani o karach finansowych i przyjęli je z pełną świadomością. Taka jest moja decyzja, natomiast sprawy rozstrzygnęliśmy we własnym gronie. Nie będzie nazwisk ani kwot – wyjaśniał na początku listopada Nawałka. W test-meczu zabrakło Lewandowskiego, Glika i Piszczka (odpoczywali), a selekcjoner szukał nowych rozwiązań - pozytywny debiut miał Jacek Góralski, który zaciekle i ofiarnie walczył o każdą piłkę; Grzegorz Krychowiak grał z opaską kapitana, a Teodorczyk często... przewracał swoich rywali. Był niesamowicie zmotywowany, ale czasami przesadzał. Niestety, najgorzej na murawie prezentował się Kapustka, który do dzisiaj nie potrafi się pozbierać. Obecne jesienne zgrupowanie i spotkania z Urugwajem oraz Meksykiem wykreują nowych bohaterów oraz nowe historie.

 

Odkrycia jesiennych zgrupowań

Bartosz Kapustka

Pierwsze spotkanie w kadrze rozegrał we wrześniu 2015 roku, od razu strzelając gola w starciu z Gibraltarem (8:1), ale przekonał do siebie sztab szkoleniowy występami przeciwko Islandii i Czechom. Na Euro 2016 zachwycał się nim Gary Lineker, który napisał na Twitterze, że przyszłość należy do niego. Na razie słowa znakomitego angielskiego napastnika się nie sprawdzają. Po niewypale w Leicester City odbudowuje się we Freiburgu.

 

Jacek Góralski

Nowicjusz w poprzednim roku zagrał w konfrontacji ze Słowenią. Był zadziorny, waleczny. Chociaż przez kolejne miesiące nie otrzymywał nominacji i gra w lidze bułgarskiej w Łudogorec Razgrad, Nawałka nie zapomniał o nim. Góralski przygotowuje się z drużyną narodową do starć z Urugwajem i Meksykiem.

 

Krzysztof Mączyński

Dla kadry został odkryty w listopadzie 2013 roku. Nawałka wiedział doskonale, co potrafi, bo przecież prowadził go w Górniku Zabrze. „Mąka” w pierwszych meczach nie błyszczał, krytykowano go. Selekcjoner konsekwentnie dawał mu szansę i okazało się, że ma rację.

 

Zaskakujące jesienne powołania

Rafał Leszczyński

Po raz pierwszy był na zgrupowaniu kadry w 2013 roku. 21-letni wówczas golkiper bronił w... pierwszoligowym Dolcanie Ząbki. W meczach ze Słowacją i Irlandią nie wystąpił. Zadebiutował w koszulce z orzełkiem w styczniu 2014 roku w spotkaniu z Norwegią (3:0) w kadrze złożonej z ligowców. Więcej w reprezentacji go nie oglądaliśmy. Bramkarz, który jest obecnie w Podbeskidziu Bielsko-Biała, do dzisiaj nie zadebiutował w ekstraklasie.

 

Rafał Kosznik

Zadebiutował w kadrze narodowej w wieku... 30 lat. Kiepsko wypadł w starciu ze Słowacją (0:2). W CV ma jeden mecz w reprezentacji i tego dorobku nie poprawi. Najlepszy okres w karierze miał w Górniku Zabrze pod wodzą Nawałki. Obecnie w outsiderze pierwszej ligi Górniku Łęczna.

 

Paweł Dawidowicz

Nawałka widzi w nim duży potencjał, ale pomocnik wciąż go... ukrywa. Zagrał w listopadzie 2015 roku z Czechami, ale spędził na murawie kilka minut. Gdy otrzymał nominację, grał w drugiej drużynie Benfiki Lizbona. Był w szerokiej grupie na Euro 2016, ale do Francji nie poleciał. Od lata tego roku jest w Serie B w zespole Palermo.

 

Z tej samej kategorii