Meksyk na ostro

Portugalia - Meksyk
 źródło: Pressfocus

Kompletnie przemeblowaną polską kadrę czekać będzie o wiele cięższy, bardziej intensywny bój, aniżeli ten piątkowy z Urugwajem - pisze o jutrzejszym meczu z Meksykiem dziennikarz „Sportu”, Andrzej Grygierczyk.

Ciekawostka z rankingu FIFA: Belgia zajmuje w nim 5. miejsce, Polska 6,. Meksyk jest 16,. a Urugwaj - 17. W miniony piątek Belgia zremisowała z Meksykiem 3:3, a Polska z Urugwajem 0:0. W pierwszym z wymienionych meczów trenerzy rzucili do boju wszystkich najlepszych, w drugim zabrakło części gwiazd, w tym najjaśniej świecących - Suareza i Lewandowskiego.

 

Na tej - i tylko na tej - podstawie można byłoby przyjąć, że Meksyk bardziej postawił się Belgii aniżeli Urugwaj Polsce. I o ile w Warszawie trenerzy chwalili swoich zawodników, wyrażając jednocześnie umiarkowane zadowolenie z wyniku, o tyle w Brukseli selekcjoner kadry Meksyku mocno ubolewał nad remisem. No bo skoro takiemu rywalowi, grającemu w najsilniejszym składzie, strzela się na wyjeździe trzy bramki, to żal jest uzasadniony i... obowiązkowy.

 

Podświadomie, oczekując na spotkania z Urugwajem i Meksykiem, większe znaczenie przypisywaliśmy temu pierwszemu. Zapewne dlatego, że to dwukrotny mistrz świata, wielokrotny triumfator mistrzostw Ameryki Płd., kraj wielu gwiazd, a poza tym... przed pięciu laty złoił nam porządnie skórę, w Polsce zresztą. A Meksyk? Cóż, bez takiej zapisanej złotymi zgłoskami historii, bez spektakularnych sukcesów (szczyt jego osiągnięć to ćwierćfinał MŚ); oczywiście nie sposób przy okazji nie zauważyć, że to również miejsce narodzin wielu znakomitych piłkarzy.

 

No ale po tym remisie w Brukseli i po sobotnich informacjach, że w naszej kadrze zabraknie nie tylko Lewandowskiego, ale i Glika, i Grosickiego, i Krychowiaka (którym należy się odpoczynek) trochę... szczęka opada. Może wprawdzie zdarzyć się tak, że i trener reprezentacji Meksyku, Kolumbijczyk Juan Carlos Osorio, zdecyduje się dać wolne niektórym swoim zawodnikom - z powodu kontuzji plac gry w Brukseli opuścili Javier „Chicharito” Hernandez i Edson Alvarez - ale przecież nie ciągnął swoich zawodników przez pół świata, by znaczącą ich część wykorzystać wyłącznie przez 90 minut, i wyłącznie w stolicy Belgii.

 

Co zatem może się okazać dzisiaj wieczorem w Gdańsku? Ano to, że kompletnie przemeblowaną polską kadrę czekać będzie o wiele cięższy, bardziej intensywny bój, aniżeli ten piątkowy z Urugwajem, umówmy się, że w ostatnich 20 minutach na swój sposób „lajtowy”.

 

Ale jeśli przyjąć to właśnie założenie - że Meksyk postawi się nam na ostro - to tylko się… cieszyć. Ci, którzy w kadrze w minionych miesiącach grali niewiele, lub nie grali w ogóle, zostaną poddani kapitalnej próbie, z jaką jeszcze nigdy wcześniej nie mieli do czynienia. I ze względu na okoliczności, i ze względu na partnerów, z którymi im przyjdzie współpracować (zapewne w dużej części przypadków po raz pierwszy), i oczywiście ze względu na rywala, z jego umiejętnościami technicznymi i temperamentem. Biorąc to pod uwagę można rzec, że nie mogło się im przytrafić nic piękniejszego i nic bardziej fascynującego. A jak jeszcze się im uda - jak chociażby Jachowi w Warszawie - to będzie ich zysk, i Adama Nawałki zysk, i oczywiście nasz zysk.

 

Tak poza tym - miło byłoby Meksyk ograć...

Z tej samej kategorii