Kto, ile i za co? Cyferiada narodowa

Polska - Czarnogora
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Kamil GROSICKI - 8. Jest we współczesnym futbolu wielu piłkarzy, którzy zasługują na ksywę „Pędziwiatr”. Kamil ma jednak nad nimi subtelną przewagę - potrafi ścigać się z wiatrem, mając piłkę przy nodze. Właśnie w tych eliminacjach zdobył najładniejszą bramkę w karierze - na stadionie w Bukareszcie popisał się rajdem, który był udanym koktajlem wszystkiego, za co bezmierne uwielbienie zyskali Diego Maradona i Lionel Messi. A potem powiedział coś bardzo ładnego: „Chciałbym, żeby wszyscy pamiętali, że to zrobił Polak”. Jakieś mankamenty? Pewnie, że są. Mała aktywność w poczynaniach defensywnych i zbyt częste przestoje w grze. Ale każdy przecież wie, że w każdej chwili zdarzyć się może taka akcja jak ta z Rumunii. Czekać choćby i półtorej godziny na te 20 sekund to żadna udręka…
BILANS: 9 - 755 - 3 - 0/0.

 

Łukasz PISZCZEK - 8. Kiedy powoli już zapominaliśmy, że wcale nie tak dawno przymierzany był do Barcelony, on swoją postawą nagle oznajmił wszystkim, że przeżywa drugą młodość. Absolutny suweren w prawym korytarzu boiska. W paru meczach grał w zasadzie na trzech pozycjach jednocześnie - defensora, skrzydłowego i napastnika. Ze znakomitym efektem. Pod własną bramką niezawodny, na połowie przeciwnika coraz bardziej niebezpieczny. Chwała mu za to, że wyeliminował największy mankament obciążający jego boiskową charakterystykę - przestał gubić krycie przy stałych fragmentach gry, co w nieodległej przeszłości kosztowało nas kilka arcyważnych bramek w bojach, w których liczył się każdy punkt. Wskutek kontuzji, jakiej doznał w spotkaniu z Czarnogórą, na murawie zobaczymy go dopiero w przyszłym roku. Jeśli miało się to stać, dobrze, że wydarzyło się teraz. Na mundialu będzie ogromną wartością kadry.
BILANS: 9 - 709 - 1 - 1/0.

 

Łukasz FABIAŃSKI - 7. Najtwardszy z twardych. Już jakiś czas temu zrozumiał, że nawet jeśli gra kilka meczów pod rząd, w drużynie narodowej jedynką nie jest. Mimo to z powodzeniem wyczerpuje wszystkie znamiona definicji profesjonalizmu. Staje między słupkami i broni tak, jakby selekcjoner świata poza nim nie widział. Czy brakuje mu czegoś, co ma Wojciech Szczęsny? Na ten temat można by napisać rozprawę naukową. Wszyscy członkowie sztabu szkoleniowego wiedzą jednak, że „Fabiana” trzeba szanować. Bo chodzi o człowieka, który w sytuacjach awaryjnych wstaje z ławki i nie budzi lęku. Na siłę jego charakteru można liczyć tak samo bez względu na to, czy w grę wchodzi kwalifikacyjna potyczka z outsiderem, czy finał mundialu…
BILANS: 7 - 630 - 0 - 0/0.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~curesUżytkownik anonimowy
~cures :
No photo~curesUżytkownik anonimowy
Aż dziw bierze, że Nawałka trzymał na boisku tego słabego Zielińskiego najdłużej zaraz po Lewandowskim. Zbieg okoliczności czy może ocena sytuacji albo nawet hierarchii w drużynie. Kilka osób trochę lepiej w futbolu zorientowanych wyraziło odmienny pogląd od panów redaktorów. Może ktoś mniej od Janka Tomaszewskiego uprzedzony policzyłby asysty czy kluczowe podania Zielińskiego? Np. to dające zwycięstwo 2:1 w Czarnogórze (asysta przy golu Piszczka).
Więcej problemów ta kadra ma na skrzydłach. Błaszczykowskiemu brakuje już szybkości i wytrzymałości (wiek robi swoje a w klubie gra głównie na obronie), z kolei Grosicki zbyt często notuje puste przebiegi, a i technicznie wirtuozem nie jest i nigdy nie będzie. Dlatego jeżeli ktoś ma błysnąć jakimś niekonwencjonalnym, otwierającym drogę do bramki zagraniem podczas MŚ, to właśnie Zieliński i trzeba go wspierać zamiast bez sensu krytykować.
12 paź 22:05 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii