Kto, ile i za co? Cyferiada narodowa

Pora na statystyczno-beletrystyczny suplement po zakończonej sukcesem batalii o finały mistrzostw świata. Kto, ile i za co - czyli subiektywne resume długiej i krętej drogi na rosyjski mundial.

Polska - Czarnogora
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Oceniamy biało-czerwonych nieco inaczej niż po dwóch wielkich turniejach - Euro 2012 i Euro 2016. Tym razem, zamiast uśrednionej noty z zaliczonych występów, wystawiamy odrębną ocenę za całe eliminacje. Warunek jeden - minimum 100 minut spędzonych na murawie. Na placu boju pojawiło się w sumie 26 zawodników. Z prostego rachunku wynika, że przynajmniej trzech z nich na globalny czempionat nie poleci. Ale dziś za wywalczony awans wszystkim dziękujemy równie gorąco.

 

Robert LEWANDOWSKI - 10. Gdyby ktoś wpadł na pomysł, by uczynić z niego postać mityczną, byłby bogiem ognia. W sile rażenia w tych eliminacjach nie dorównał mu nikt. Sam zdobył dokładnie tyle goli, ile Armenia i Kazachstan wspólnie - czyli 16. To więcej niż połowa całego dorobku biało-czerwonych (28). Jako jedyny wystąpił we wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. Za żaden z nich nie dostał od nas noty 10, ale za całokształt inaczej ocenić go po prostu nie można. Kapitan, lider, egzekutor, serce tego zespołu. Sukcesu z reprezentacją spragniony jest jak bodaj nikt inny. Kiedy po meczu z Czarnogórą wszyscy rzucili się do otwierania szampanów, on jeden z marszu rozpoczął tworzenie listy niedoskonałości i jeszcze na murawie zameldował o tym selekcjonerowi. Już dziś wie, że w boju o mistrzostwo świata nie będzie miejsca choćby na cień kompromisu.
BILANS: 10 meczów - 900 minut - 16 goli - 1 żółta kartka/0 czerwonych.

 

Piotr ZIELIŃSKI - 5. Piłkarz okrzyknięty geniuszem radził sobie w kadrze bardzo średnio, a momentami żenująco słabo. Na piedestał od wielu miesięcy wpychają go ci komentatorzy i kibice, którzy szóstym zmysłem dostrzegają jego ponadprzeciętne umiejętności. On sam nie chce ich jak na razie ujawnić, a lukrowane laurki nie wywierają na nim większego wrażenia. W Napoli nie znalazł się jednak przez przypadek. Być może będzie kiedyś w kadrze reżyserem gry, ale trudno sobie wyobrazić, by stało się to w perspektywie ośmiu najbliższych miesięcy. Jak już wcześniej pisaliśmy, na razie nie jest to kino akcji. Co najwyżej kino moralnego niepokoju…
BILANS: 10 - 881 - 0 - 1/0.

 

Jakub BŁASZCZYKOWSKI - 8. Stary, dobry Kuba. Wciąż jeszcze częściej dobry niż stary, ale lata lecą i nie sposób tego w jego grze nie zauważyć. Już nie ta szybkość i nie ta dynamika, ale siła doświadczenia i efektywność poczynań niezmiennie na wysokim poziomie międzynarodowym. Być może najlepszy z naszych, jeśli chodzi o grę kombinacyjną na małej przestrzeni. Niewykluczone, że jeśli selekcjoner miałby dla niego godnego dublera, zostałby przesunięty spod linii bocznej do środka pola. Nie doraźnie, lecz na stałe. Co ważne, potrafi pomóc drużynie także w destrukcji, co normą wśród polskich skrzydłowych niestety nie jest.
BILANS: 10 - 808 - 1 - 1/0

 

Kamil GLIK - 7. Przywykł do roli dyrygenta formacji obronnej i nadal odgrywa tę rolę więcej niż dobrze. W zakończonych kwalifikacjach miał jednak kilka słabszych momentów. Nie wpływało to zwykle na końcowe losy spotkania, ale wcześniej nieskazitelną dyspozycję prezentował bardziej regularnie. Nie zmienia to faktu, że jest filarem defensywy, którego brak byłby dotkliwie odczuwany. Z reguły bezbłędny w walce powietrznej i doskonale ustawiony, gdy rywal naciera lądem. Zapracował na taką markę, że dziś rywale czują przed nim respekt jeszcze przed wyjściem na murawę.
BILANS: 9 - 810 - 1 - 2/0.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~curesUżytkownik anonimowy
~cures :
No photo~curesUżytkownik anonimowy
Aż dziw bierze, że Nawałka trzymał na boisku tego słabego Zielińskiego najdłużej zaraz po Lewandowskim. Zbieg okoliczności czy może ocena sytuacji albo nawet hierarchii w drużynie. Kilka osób trochę lepiej w futbolu zorientowanych wyraziło odmienny pogląd od panów redaktorów. Może ktoś mniej od Janka Tomaszewskiego uprzedzony policzyłby asysty czy kluczowe podania Zielińskiego? Np. to dające zwycięstwo 2:1 w Czarnogórze (asysta przy golu Piszczka).
Więcej problemów ta kadra ma na skrzydłach. Błaszczykowskiemu brakuje już szybkości i wytrzymałości (wiek robi swoje a w klubie gra głównie na obronie), z kolei Grosicki zbyt często notuje puste przebiegi, a i technicznie wirtuozem nie jest i nigdy nie będzie. Dlatego jeżeli ktoś ma błysnąć jakimś niekonwencjonalnym, otwierającym drogę do bramki zagraniem podczas MŚ, to właśnie Zieliński i trzeba go wspierać zamiast bez sensu krytykować.
12 paź 22:05 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii