Oda do radości z trzema tenorami

Trzech tenorów - Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski, Kamil Grosicki; do tego grono wirtuozów-akompaniatorów. Z taką orkiestrą nie wstyd marzyć o koncertach na największych scenach świata. Mundialowych na przykład...

Baliśmy się tego meczu. Daleko co prawda Ormianom choćby do europejskich średniaków, ale mecze w byłych kaukaskich republikach sowieckich bywają wielką niewiadomą. To w Erywaniu przecież „Engel-Orkiestra” z trudem wyrwała punkt gospodarzom, i to tu - „po ciemnej stronie mocy” - legł team Leo Beenhakkera (z Adamem Nawałką w roli asystenta „Bossa”).

 

Uwertura...
Tym razem jednak - wyjąwszy może ostatnie 10 minut I połowy - strach miał jedynie wielkie oczy, no i... niezły wyskok: dzięki niemu Howhannes Hambardzumjan zdołał w „szesnastce” przeskoczyć Kamila Glika i dać miejscowej publice chwile radości. Bo wcześniej i później podopieczni Artura Petrosjana jedynie statystowali w teledysku, kręconym przez Polaków w rytm hitu sprzed dekad „Do grającej szafy Grosik wrzuć”...
Pierwsze takty zabrzmiały po niespełna 120 sekundach. Jakub Błaszczykowski - Łukasz Piszczek - Kamil Grosicki - piłka podążała między nimi tak błyskawicznie, że Grigor Meliksetjan zlokalizował ją dopiero... w krótkim rogu swej bramki!

 

… partia solowa...
Jeżeli gospodarze - którzy przecież u siebie ograli Czarnogórców - mieli w tym momencie jeszcze jakiekolwiek złudzenia co do kształtu partytury na całe 90 minut, szybko zostali ich pozbawieni przez najwybitniejszego solistę może nie w dziejach naszej piłki, ale w ostatnim ćwierćwieczu - na pewno. Robert Lewandowski znów pokazał, że trafia z każdej pozycji, z każdej odległości i w każdych okolicznościach. Bramka z wolnego z 20 metrów, bramka z wolnego pośredniego z... 5 metrów; a przecież na linii bramkowej stało aż 10 naszych rywali!!! W kontekście niezwykłości tych trafień przyłożenie przezeń nogi do podania Grosickiego i wpakowanie piłki do siatki w II połowie było banalne niczym etiuda ćwiczebna dla początkującego śpiewaka.

 

… i „grande finale”!
Tym hat trickiem „Lewy” przeszedł do historii (patrz obok), ale przecież nie zdominował w pojedynkę widowiska. Bo jeszcze drugą tego dnia asystę zaliczył „Piszczu”, jeszcze Kuba zdobył swego 19. gola w kadrze, jeszcze Krzysztof Mączyński i Piotr Zieliński poprawili nieco nastrój golkiperowi ormiańskiemu. Obrona ich strzałów przez Meliksetjana pokazała, że co prawda wielkie gmachy operowe to dla niego za wysokie progi, ale na gminnych festynach z ludowymi przyśpiewkami od czasu do czasu pokazać się może. „Grande finale” zafundował nam zaś tego dnia Rafał Wolski. Było coś symbolicznego w tym, że - po kolejnej szarży Błaszczykowskiego - piłkę na nogę wystawił mu Kamo Howhannisjan; ten sam, który w drugiej minucie z niekłamanym podziwem przyglądał się sposobowi, w jaki „Grosik” pakował piłkę do siatki gospodarzy...

 

 

Armenia - Polska 1:6 (1:3)
0:1 - Grosicki, 2 min (asysta Piszczek)
0:2 - Lewandowski, 18 min (wolny)
0:3 - Lewandowski, 25 min (asysta Grosicki)
1:3 - Hambardzumjan, 39 min (głową, asysta Mchitarjan)
1:4 - Błaszczykowski, 58 min (asysta Piszczek)
1:5 - Lewandowski, 70 min (asysta Grosicki)
1:6 - Wolski, 89 min (bez asysty)
Sędziował Matej Jug (Słowenia)


ARMENIA: Meliksetjan - Howhannisjan, Hambardzumjan, G. Malakjan, Woskanjan, Jedigarjan - Kadymjan (62. E. Malakjan), Korjan (66. Manuczarjan), Mchitarjan, Adamjan (73. Manojan) - Barseghjan. Trener Artur PETROSJAN.
POLSKA: Szczęsny - Piszczek, Glik, Pazdan (85. Cionek), Bereszyński - Błaszczykowski, Krychowiak, Linetty (59. Mączyński), Zieliński, Grosicki (71. Wolski) - Lewandowski. Trener Adam NAWAŁKA.
Żółta kartka - Manojan (84. faul).

 

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~ada65Użytkownik anonimowy
~ada65 :
No photo~ada65Użytkownik anonimowy
gfan.in - piekniejsza strona trybun
5 paź 21:01
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii