Katowiczanin z VfL Bochum: „Z Niemcami można wygrać!”

Pilka nozna. Reprezentacja U19. Trening. 02.10.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Dziś na stadionach w Zabrzu, Gliwicach i Chorzowie zaczyna się turniej eliminacyjny do przyszłorocznych ME dziewiętnastolatków. Śląsk reprezentowany jest w nim przez czterech piłkarzy, dziś grających jednak poza granicami regionu bądź... kraju.

Ponad 1000 kilometrów na trwające od poniedziałku zgrupowanie przebyć musiał Dominik Steczyk. Nieprzypadkowo „na dzień dobry”, w ramach zapowiedzi imprezy na naszych stadionach, przywołujemy właśnie jego. Raz - że koszulkę z orzełkiem zakłada już od trzech lat, czyli od momentu powołania go do kadry rocznika 1999 przez jej ówczesnego selekcjonera, Bartłomieja Zalewskiego. Dwa - bo... jest (na razie) strzelcem ostatniej bramki dla aktualnego zespołu Dariusza Dźwigały. Miesiąc temu, w towarzyskim starciu z Kazachstanem w Sulejówku, dał biało-czerwonym skromne zwycięstwo 1:0. Parę dni wcześniej Polacy doznali klęski w starciu z Anglikami, przegrywając... 1:7. Ale do Chorzowa - bazę mają w hotelu „Arsenal” - przyjechali pełni optymizmu. - Czekam na turniej z dużymi nadziejami. Mamy w grupie jednego mocnego rywala, czyli Niemców, ale i z nimi można wygrać. A z Irlandią i Białorusią po prostu... wygrać musimy - mówi nam wychowanek „Żaczka” Katowice.

 

Teraz już z górki?

Steczyk od 2,5 roku „na kadrę” przyjeżdża jako zawodnik VfL Bochum, w którym - wraz z „piłkarskim dojrzewaniem” - zbliża się do pierwszej drużyny. - Zapraszany jestem na jej treningi - w poprzednim sezonie miałem okazję ćwiczyć m.in. z Pawłem Dawidowiczem - grywam także w sparingach. A na mecze ligowe „schodzę” do drużyny U-19 - wyjaśnia nam katowiczanin. I całkiem nieźle mu owo „schodzenie” wychodzi. W siedmiu dotychczasowych meczach grupy zachodniej Bundesligi juniorów (jednej z trzech w mistrzostwach kraju) zdobył pięć goli. - Najważniejsze zaś, że prowadzimy w tabeli, a mecze z najtrudniejszymi rywalami mamy już za sobą - podkreśla Dominik. Zerkamy okiem w Internet. Fakt faktem: pięć zwycięstw VfL, dwa remisy; miejsce na topie, za plecami - Bayer Leverkusen, Schalke 04, BVB. No i gole zdobyte przez Steczyka: dwa z Borussią Moenchengladbach, po jednym - z „Aptekarzami”, z Fortuną Koeln i z żółto-czarnymi z Dortmundu. - Właśnie ten sprawił mi wyjątkową frajdę - przyznaje reprezentant Polski.

 

„Co ja tu robię?”

Kiedy bowiem latem 2014 roku rozpoczynał swą „podróż w nieznane”, właśnie BVB był dla niego pierwszym przystankiem. - Grałem wtedy w barwach GKS-u Katowice w turnieju w Legnicy. Wybrano mnie jego najlepszym zawodnikiem, a zaraz potem... dostałem numer telefonu do koordynatora młodzieży w Borussii. Ponieważ mam ciocię w Dortmundzie, decyzja była... prosta i szybka - wspomina napastnik biało-czerwonych. Ale przyznaje, że potem... było trochę „pod górkę”. - Gdy zobaczyłem bazę treningową, a potem także szybkość i organizację gry drużyny mojego rocznika, pomyślałem sobie: „Łoł! Co chłopak z Katowic tu robi, i to ze znaczkiem Borussii na bluzie?”.

Z tej samej kategorii