Dariusz Gęsior wspomina mecz z Urugwajem: Nie oszczędzali nas

Polska - Holandia
 fot. Paweł Jaskółka  /  źródło: Pressfocus

Jedyne zwycięstwo Polaków nad Urugwajem miało miejsce 25 lat temu w Montevideo, a złotą bramkę zdobył wychowanek chorzowskiego Ruchu, Dariusz Gęsior. W rozmowie ze „Sportem” wspomina tamten mecz.

Z Urugwajem mierzyliśmy dotychczas trzykrotnie. Bilans tych towarzyskich potyczek jest idealnie równy. Biało-czerwoni i Urusi wygrali po jednym meczu, a raz padł wynik remisowy. Jedyne zwycięstwo Polaków miało miejsce 29 listopada 1992 roku, kiedy w Montevideo pokonaliśmy jedenastkę z Ameryki Południowej w najskromniejszych rozmiarach, a złotą bramkę zdobył Dariusz Gęsior. To było wyjątkowe spotkanie dla świeżo upieczonego wicemistrza olimpijskiego z Barcelony, który meczem z Urugwajczykami debiutował w pierwszej reprezentacji Polski i choć potem wystąpił jeszcze 21 razy w kadrze, to gola już nigdy nie zdobył. - To był mój dziewiczy wyjazd z pierwszą reprezentacją, nigdy nie zapomnę tego debiutu – uśmiecha się Gęsior, dziś selekcjoner reprezentacji do lat 21. - Do Ameryki Południowej lecieliśmy już po sezonie i zawsze będę też pamiętał koszmarną, długą podróż. Najpierw dolecieliśmy do Moskwy, gdzie długo czekaliśmy na kolejny samolot, a potem mieliśmy jeszcze cztery loty po cztery i pół godziny z przerwami na międzylądowania! W końcu maksymalnie zmęczeni dolecieliśmy do Argentyny.

 

MICHAŁ ZICHLARZ: Przed starciem mierzyliście się również z reprezentacją Argentyny, która pokonała nas 2:0. W Buenos Aires jednak pana zabrakło na boisku. Dlaczego?

DARIUSZ GĘSIOR: - Jakoś dolecieliśmy do Argentyny, ale ja i Rysiek Staniek doznaliśmy w samolocie zatrucia pokarmowego. Co nam zaszkodziło? Tego nie wiedział nikt. Problemy żołądkowe uniemożliwiły nam grę.

 

Na szczęście dla pana kilka dni później problemy zdrowotne zniknęły, a trener Andrzej Strejlau pewnie miał po meczu sporo radości, że postawił na pana?

DARIUSZ GĘSIOR: - Piłkarze z Urugwaju nie oszczędzali nas. Podeszli do meczu maksymalnie zmobilizowani, ich nastawienie wynikało z faktu, że od 15 lat nie przegrali u siebie. Ale nam się dobrze grało. Rozegraliśmy fajne spotkanie, nie byliśmy słabsi od faworyta. Udało się wygrać, a ja miałem podwójną satysfakcję, bo w debiucie strzeliłem gola. W końcówce meczu z lewej strony dośrodkował Piotrek Świerczewski, a ja głową wpakowałem piłkę do siatki. Oczywiście nie muszę dodawać, że nasza radość była ogromna, bo sukcesem zakończyła się tak daleka wyprawa. Muszę jednak też z żalem przyznać, że nigdy tego meczu nie mogłem zobaczyć. Dziś na gorąco są analizy, statystyki, bramki w internecie, ale wtedy były inne czasy.

 

Zdecydowana przewagę w składzie przeciwko Urugwajowi mieli wicemistrzowie olimpijscy z Barcelony. Tylko Matysek, Węgrzyn, Jegor, Fedoruk i Cebula nie występowali kilka miesięcy wcześniej w sierpniu na igrzyskach w Hiszpanii.

DARIUSZ GĘSIOR: - Nie mieliśmy problemu z aklimatyzacją z doświadczonymi reprezentantami, ponieważ sami nie byliśmy już tacy młodzi. Od 4-5 lata graliśmy w lidze, więc znaliśmy się wszyscy doskonale.

 

Mecz w Montevideo pokazał, że poolimpijskie hasło rzucone przez Wojciecha Kowalczyka „zmieniamy szyld i jedziemy dalej” miało mocny fundament.

DARIUSZ GĘSIOR: - Każdy z nas myślał po olimpiadzie, że pierwsza reprezentacja będzie się w coraz większym stopniu opierała na medalistach olimpijskich. Byliśmy w najlepszym okresie do zrobienia kariery, żądni sukcesów, szalenie ambitni. Nie pamiętam dokładnie dlaczego tak się nie stało. Na pewno za trenerem Januszem Wójcikiem ciągnęły się animozje z PZPN-em, więc powołania docierały do nas, olimpijczyków, ale nie były one regułą i już nigdy tak licznie nie spotkaliśmy się w pierwszej reprezentacji.

 

Czego można oczekiwać po piątkowym sprawdzianie w Warszawie?

DARIUSZ GĘSIOR: - To będzie dobry test, choć mecze towarzyskie to jednak nie to samo, co starcia o punkty. Ale na tle silnego rywala, finalisty mistrzostw świata można spróbować różnych ustawień, założeń taktycznych, sprawdzić dublerów. To pierwszy etap przed startem na mundial, bo jak w losowaniu turnieju w Rosji trafimy na przeciwników z Azji, Ameryki Południowej, to takie konfrontacje za kilka miesięcy pozytywnie zaprocentują.

 

29.11.1992

Urugwaj – Polska 0:1 (0:0)

0:1 – Gęsior, 84 min

URUGWAJ: Siboldi – M.Gomez, Kanapkis, F. Sanchez, Cabrera – L. Sanchez, Dorta (75. H. Rodriguez), Saralegui, S. Martinez (70. G. Miranda) – Mendez (46. J.E. Garcia), Ricardo Raul.

POLSKA: Matysek – Wałdoch, Węgrzyn, Łapiński, Jałocha (60. Jegor) – Brzęczek, Gęsior, Staniek (89. Fedoruk), P. Świerczewski, Kobylański (85. Cebula) – Mielcarski (45. Kowalczyk).

Z tej samej kategorii