Pokerowa zagrywka Jerzego Engela w Oslo

Dwudziestego czwartego marca 2001 roku ówczesny selekcjoner reprezentacji Polski zaskoczył Norwegów manewrami personalnymi. "Ośmielił się" posadził na ławce bramkarza Feyenoordu Rotterdam Jerzego Dudka oraz kapitana Schalke 04 Gelsenkirchen Tomasza Wałdocha. Ich zastępcy spisali się wyśmienicie i Polacy pokonali faworyzowanych gospodarzy 3:2.

Emmanuel Olisadebe
 /  fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Mecz reprezentacji Polski rozegrany 24 marca 2001 roku na stadionie Ullevaal w Oslo był jednym z najbardziej dramatycznych spotkań biało-czerwonych w eliminacjach do mistrzostw świata.

 

Ten mecz mógł zadecydować o być albo nie być reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Selekcjoner biało-czerwonych Jerzy Engel był świadomy wagi spotkania, w którym jego drużyna miała się zmierzyć na stadionie Ullevaal w Oslo z reprezentacją Norwegii. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że gospodarze spotkania byli tedy jednym z czołowych zespołów nie tylko na Starym Kontynencie. W zespole gospodarzy błyszczały wówczas pełnym blaskiem gwiazdy, jakimi byli napastnik hiszpańskiej Valencii John Carew, a przede wszystkim „morderca o twarzy dziecka”, czyli Ole Gunnar Solskjaer z Manchesteru United.


Gospodarze chcąc zwiększyć swoje szanse na korzystny wynik zmniejszyli boisko z każdej strony po 1,5 metra, bo wiedzieli, iż główna siła polskiej drużyny to gra skrzydłami. Na domiar złego murawa (można użyć takiego określenia?) była twarda jak beton, bo wysiadło podgrzewanie płyty.

 

Zmyłka’ strategiczna
Jerzy Engel zaskoczył Norwegów wyjściowym składem, desygnując między słupki Adama Matyska zamiast Jerzego Dudka, a parę stoperów tworzyli Jacek Zieliński i Tomasz Hajto, „pominięty” natomiast został kapitan Schalke 04 Gelsenkirchen, Tomasz Wałdoch! - Wahałem się do ostatniej chwili, ale postanowiłem wystawić zawodników, którzy byli w stu procentach zdrowi - tłumaczył potem swoją decyzję selekcjoner. Przebieg meczu pokazał, że „nos’ go nie zawiódł. - Obaj z Tomkiem powstrzymaliśmy Carewa - cieszył się po meczu „Zielu”. - Tomek siłą fizyczną, a ja sprytem.


Decyzję o obsadzie bramki Engel podjął w piątek i podał reprezentantom wyjściową jedenastkę. Jerzy Dudek nie tyle był rozczarowany, co zaskoczony. Cały sztab szkoleniowy spotkał się później z bramkarzem Feyenoordu Rotterdam, by wyjaśnić mu powody takiej, a nie innej decyzji. Prosili go, by się nie załamywał, bo jeszcze będzie miał szansę wykazać się. Prorocze słowa…


Losowanie stron wygrał Jacek Zieliński i wybrał tak, że Norwegowie musieli grać pod słońce.

 

Nigeryjski prorok
Wyjeżdżając ze zgrupowania w Bad Zwischenahn pochodzący z Nigerii napastnik reprezentacji Polski Emmanuel Olisadebe wspomniał mimochodem, że zamierza do przerwy strzelić dwie bramki. Koledzy z drużyny wzięli to za dobry żart, w końcu
W stolicy Norwegii okazało się, że „Oli” nie rzucał słów na wiatr, albo po prostu był prorokiem, bo w 23 i 30 minucie słowo stało się ciałem. Pierwszy gol dla biało-czerwonych padł po akcji palce lizać. Paweł Kryszałowicz do spółki z Piotrem Świerczewskim „rozklepali” norweską defensywę, a sprawę załatwił Olisadebe. - Akcja Świerczewski Kryszałowicz Olisadebe może być pokazywana jako materiał szkoleniowy - wspominał po latach Jerzy Engel.

 

Heroiczny bój
Po upływie dwóch kwadransów manko gospodarzy urosło do dwóch goli, bo Olisadebe po raz drugi posłał piłkę do siatki, tym razem zza pola karnego. Bramkarz Norwegów Thomas Myhre nie wytrzymał nerwowo i cisnął czapką o ziemię (murawę), wściekły na swoich kolegów z defensywy.


Po przerwie nasi rywale postawili wszystko na jedna kartę. W 59 minucie Carew głową posłał piłkę do naszej bramki i zrobiło się nerwowo. Tym bardziej, że po strzale i dobitce Solskjaera kontuzji barku doznał nasz bramkarz. Adam Matysek nie zszedł jednak z posterunku, mało tego, w 62 minucie golkiper Bayeru Leverkusen prawą, chorą ręką obronił strzał Jo Tessema w sytuacji sam na sam. Ból był jednak zbyt silny i Matysek ustąpił miejsca nierozgrzanemu Jerzemu Dudkowi. Niespełna trzy minuty później był już remis, a gola strzelił oczywiście Solskjaer.


Potem jednak Dudek był bezbłędny. Bronił znakomicie, czym się dało, rękami i nogami. Nie „pękł” nawet wtedy, gdy w niesportowy sposób zaatakował go Steffen Iversen. Ze zbitym bokiem podniósł się i kontynuował grę, dotrwał na posterunku do końcowego gwizdka sędziego.


Jerzy Engel wyciągnął asa z rękawa, którym okazał się Bartosz Karwan, który w 81 minucie postawił kropkę nad „i” i zapewnił biało-czerwonym zwycięstwo na gorącym terenie. Sektor, który zajmowali kibice z Polski eksplodował niczym wulkan.


Skład reprezentacji Polski: Matysek (64. Dudek) - Kłos, Zieliński, Hajto, Michał Żewłakow - T. Iwan (64. Karwan), P. Świerczewski (88. Zdebel), Kałużny, Koźmiński - Kryszałowicz, Olisadebe. Trener Jerzy ENGEL.

 

Z tej samej kategorii