Szymon Matuszek: Nie kalkulowaliśmy

Nie chcę oceniać pracy sędziów, to nie moje zadanie. Cieszy to, że mimo wszystko ponownie wyszliśmy na prowadzenie. Musimy wyczyścić głowy i szukać winy nie u innych, a raczej w sobie - powiedział kapitan Górnika Zabrze po zwycięstwie z Sandecją.

Pilka nozna. Puchar Polski. Gornik Zabrze - Sandecja Nowy Sacz. 20.09.2017
 fot. Michal Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

MICHAŁ ZICHLARZ: Wydawało się, że przy prowadzeniu 2:0 mecz z Sandecją był już przesądzony, a mimo to daliście sobie strzelić dwa gole i potrzebna była dogrywka, żeby awansować dalej. Co się stało?  

SZYMON MATUSZEK: - Na tak, na własne życzenie sprokurowaliśmy dogrywkę dając sobie wbić dwie bramki w ostatnich minutach. Przez to trzeba było dłużej biegać i walczyć. Jak widać mamy jeszcze nad czy pracować, bo często te bramki tracimy w ostatnich minutach. W meczu z Sandecją założenia były takie same, jak w meczu ligowym, podejść wysoko, grać ofensywnie. Chcieliśmy grać tak, jak we wcześniejszych spotkaniach. W dogrywce wiedziałem, że będzie dobrze. Mamy młodych, wybieganych chłopaków. Wiedziałem, że będziemy przeważać. Nie kalkulowaliśmy, nie myśleliśmy o kolejnym meczu. Jutro ochłoniemy, a potem już przygotowania do kolejnego ligowego spotkania.

 

Bramki dla Górniak zdobywa nie tylko Igor Angulo, ale też Szymon Matuszek. W pucharowej rywalizacji ma pan już na koncie dwa trafienia, w meczu z ROW-em i Sandecją. Są chyba powody do zadowolenia?

SZYMON MATUSZEK: - No tak, gdzieś tam w tych pucharach zdobywam bramki co na pewno mnie cieszy. Teraz najwyższy czas, żeby trafić też w ekstraklasie.

 

Z Sandecją nie tylko dobrze było w ofensywie, ale też pod swoją bramką. Na początku drugiej połowy ofiarną interwencją uratował pan zespół przed stratą gola...

SZYMON MATUSZEK: - Poszła kontra rywala, a ja z całych sił wracałem pod swoje pole karne, tak, że udało się dostawić nogę, zablokować piłkę i uratować drużynę przed startą bramki. Cieszę się, że się udało.

 

Jako kapitana nie sposób nie zapytać pana o kolejny w tym sezonie karny podyktowany przeciwko Górnikowi. Jak odgwizdana jedenastka dla rywala wyglądała z pana perspektywy?

SZYMON MATUSZEK: - Nie chcę oceniać pracy sędziów, to nie moje zadanie. Cieszy to, że mimo wszystko ponownie wyszliśmy na prowadzenie. Musimy wyczyścić głowy i szukać winy nie u innych, a raczej w sobie.

 

Z kim wolelibyście zagrać w 1/4 Pucharu Polski, z Chojniczanką czy Termaliką?

SZYMON MATUSZEK: - To obojętne. Nie ma to znaczenia.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Nie ma to znaczenia, w półfinale wyeliminujemy znów legiunię :)))
21 wrz 09:21 | ocena:89%
Liczba głosów:9
89%
11%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
Jest duża szansa na półfinał z Legią.....to byłaby BITWA...mecz i rewanż....
21 wrz 09:26 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii