Piłkarskie święto z nutą żalu

Pilka nozna. 1/16 Pucharu Polski 2017/2018. Ruch Zdzieszowice-Gornik Leczna. 08.08.2017
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: SPORT

Nie na swoim stadionie, a 40 km dalej, w Opolu, III-ligowiec ze Zdzieszowic rozegra jeden z najważniejszych meczów w swojej historii.

Tak zdecydowali działacze klubu i włodarze gminy na wniosek policji, z czym wielu osobom trudno było się pogodzić. Przyjazd mistrza Polski do niespełna 18-tysięcznej miejscowości byłby wydarzeniem bez precedensu. Kibicom zmuszeni są pojechać na stadion Odry.

 

Gdzie miejsce na winogrona?
Z jednej strony – będzie to święto z nutą żalu, z drugiej – w samych Zdzieszowicach rozeszło się więcej biletów, niż mogłoby być sprzedanych, gdyby mecz odbywał się na boisku Ruchu. Wielkie zainteresowanie wejściówkami było też w Opolu.
- Przecież wizyta w naszej szatni i naszym stadionie niektórych piłkarzy Legii mogłaby mocno zaskoczyć. Bo gdzie miejsce na stolik dla masażysty, gdzie kawka, ciasteczko i winogrona – śmieje się trener Andrzej Polak, pod którego wodzą „Zdzichy” przeżywały sześć sezonów temu najpiękniejsze chwile w historii. Wyeliminowały Jagiellonię Białystok (3:1), by potem – w derbach województwa z MKS-em Kluczbork – uzyskać przepustkę do ćwierćfinału. W nim, w obecności kamer telewizyjnych, rozegrały dwumecz z Ruchem Chorzów (1:4 i 1:2).
Od tamtej pory Ruch spadł do III ligi, zajął w niej 3. miejsce, by nieco ponad rok temu znaleźć się jedną nogą w IV lidze. Został uratowany dzięki temu, że licencji nie uzyskał Nadwiślan Góra. Tak „utrzymana” drużyna w poprzednich rozgrywkach drużyna została wicemistrzem III grupy III ligi, ustępując tylko GKS-owi 1962 Jastrzębie.

 

„Ciepać bal do przodu…”
Po sezonie trenera Adama Noconia – dziś pracującego w Podbeskidziu – zastąpił Aleksander Kalbron. Choć Ruch w Pucharze Polski pokonał II-ligowców z Elbląga i Wejherowa, a także I-ligowca z Łęcznej, to zmagania o punkty rozpoczął poniżej oczekiwań i szkoleniowiec nie uratował posady. Historia zatoczyła koło, bo od kilku tygodni na trenerskiej ławce znów zasiada Andrzej Polak.
- Na taki mecz zawodników nie trzeba mobilizować. Wiedzą, z kim grają, dla nich to szansa, by się pokazać w całej Polsce. A taktykę mamy prostą. Nie przeszkadzać rywalom, niech oni grają. Taktyka? Godając po śląsku, szybko ciepnąć bal do przodu – śmieje się szkoleniowiec.
Około 40-minutowa podróż ze Zdzieszowic do Opola czeka grubo ponad tysięczną grupę kibiców Ruchu. Na trybunach powinno dziś zasiąść około 3,5-4 tysiące widzów, w tym kilkuset fanów Legii. Drużyna „gospodarzy” jedzie trochę w nieznane, bo działacze zrezygnowali z organizacji choćby jednego treningu na stadionie Odry. Przed pierwszym gwizdkiem z głośników ma popłynąć wykonany w konwencji hip-hopowej hymn „Zdzichów”. W budynku klubowym Ruchu, w gabinecie prezesa, do dziś wisi oprawione w antyramę wydanie „Sportu” z września 2011, tytułem „Puchar sensacji” obwieszczające na okładce o wygranej z Jagiellonią. Chciałoby się, móc już jutro powiesić coś obok...

 

Z tej samej kategorii