Leszek Ojrzyński: Pod Klimczokiem miło mnie wspominają

Ojrzyński
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

- Prowadząc Podbeskidzie do półfinału Pucharu Polski w sezonie 2014/15 popełniłem kilka błędów personalnych. Oczami wyobraźni niektórzy widzieli już nas na Stadionie Narodowym – mówi Leszek Ojrzyński, trener Arki Gdynia, która zagra dziś z „góralami”.

JAKUB KUBIELAS: Po raz pierwszy zagra pan jako trener innego zespołu na stadionie klubu, w którym uzyskał pan kilka niezłych wyników...

LESZEK OJRZYŃSKI: - Po odejściu z Podbeskidzia miałem już okazję być na meczu tej drużyny w Bielsku-Białej, kiedy jej trenerem był mój kolega, Robert Podoliński. Wtedy „górale” grali jeszcze w ekstraklasie. Teraz jednak po raz pierwszy jadę pod Klimczok zawodowo. W dodatku na stadion, który jest już w całości oddany do użytku dla kibiców. Kiedy pracowałem w Podbeskidziu obiekt był gotowy tylko częściowo. Szatnie były w kontenerach, a teraz wszystko jest już zrobione tak, jak ma być.

 

Ludzie z Bielska-Białej kontaktowali się z panem przed dzisiejszym spotkaniem?

LESZEK OJRZYŃSKI: - Odebrałem kilka telefonów. Wielu ludzi związanych z Podbeskidziem zachęcało mnie, abym ich odwiedził. To chyba znak, że wspominają mnie pod Klimczokiem całkiem miło. W końcu byłem najdłużej pracującym trenerem w historii tego klubu w ekstraklasie. Zajęliśmy dziesiąte, najwyższe miejsce w historii klubu. Dotarliśmy do półfinału Pucharu Polski. Sukcesów było zatem sporo. Wprawdzie same rozstanie na pewno nie było miłe, ale to już za nami, było – minęło. Teraz jest czas powrotu. Już kiedy zobaczyłem drabinkę Pucharu Polski, to pomyślałem sobie, że jeżeli Podbeskidzie wygra ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, a Arka pokona Śląsk Wrocław, zagramy przeciwko sobie. Już wtedy dzwonili do mnie ludzie z Bielska-Białej i mówili, że fajnie będzie taki mecz rozegrać.

 

Jaki scenariusz przewiduje pan na tę konfrontację?

LESZEK OJRZYŃSKI: - Myślę, że czeka nas interesujące starcie. Podbeskidzie się odbudowało po słabszym początku sezonu. Wygrało dwa mecze, strzeliło pięć i nie straciło ani jednego gola. Mam nadzieję, że kibice dopiszą. Przestrzegam swój zespół, bo uważam, że wcale nie będzie nam łatwo wygrać, chociaż taki jest nasz cel. W końcu jesteśmy obrońcami trofeum, ale przede wszystkim niezbędna nam jest koncentracja.

 

Od pańskich czasów zespół Podbeskidzia bardzo się zmienił. Co pan o nim sądzi?

LESZEK OJRZYŃSKI: - Podbeskidzie, to ambitna drużyna, który będzie chciał sprawić niespodziankę, bo nie jest tajemnicą, że my jesteśmy faworytami tego meczu i od tego nie uciekniemy. Gramy w wyższej klasie rozgrywkowej. Na pewno zespół z Bielska-Białej ma doświadczoną linię pomocy i fajnego napastnika, młodzieżowego reprezentanta Polski, Pawła Tomczyka. Szybkie skrzydła z Łukaszem Sierpiną, którego swego czasu ściągałem do Korony Kielce z Polkowic. Kiedy sprowadzano tego gracza do Podbeskidzia, dzwoniono do mnie o opinię. Myślę, że powinien grać w ekstraklasie. Musimy też uważać na stałe fragmenty gry, ostatnio Podbeskidzie strzeliło w ten sposób gola. Przede wszystkim powinniśmy być jednak czujni i nie sprawiać rywalowi prezentów, jak to miało miejsce np. w meczu przeciwko Pogoni przed miesiącem. Daliśmy rywalom dwa rzuty karne, a na dodatek strzeliliśmy „samobója”.

 

Trenerzy w meczach Pucharu Polski często dają szansę zmiennikom. Pan również tak postąpi?

LESZEK OJRZYŃSKI: - Zmiany będą, ale wszystkich kart nie mogę odkryć. Czasami jest tak, że meczami Pucharu Polski można coś popsuć. Ja przyznaję, że prowadząc Podbeskidzie, właśnie do półfinału w sezonie 2014/15, popełniłem kilka błędów personalnych. Oczami wyobraźni niektórzy widzieli już nas na Stadionie Narodowym. A skończyło się, jak się skończyło i kilkanaście dni później nie było mnie już w Bielsku-Białej. Jeżeli chodzi o Arkę, to mamy wyrównaną kadrę. Na wielu pozycjach po dwóch równorzędnych piłkarzy, który nie boją się wyjść na boisko i grać. Przypomnę, że już w piątek gramy kolejny mecz ligowy. Z racji faktu, że naszym rywalem będzie Piast, po meczu pucharowym zostajemy w Bielsku-Białej i tam będziemy przygotowywać się do starcia w Gliwicach.

 

Po dziewięciu kolejkach ligowych Arka jest na dziesiątym miejscu w ekstraklasie z dorobkiem 11 punktów. Jest pan z tego zadowolony?

LESZEK OJRZYŃSKI: - Nie lubię w trakcie sezonu wchodzić w takie podsumowania. Mamy cały czas ten sam cel, jakim jest utrzymanie w ekstraklasie i dobra postawa w Pucharze Polski, bo chcemy po raz kolejny pojechać na Stadion Narodowy. Niektórzy zaczynają coś mówić o pierwszej ósemce. Jasne, to byłoby świetne, ale do rozegrania pozostało jeszcze bardzo dużo kolejek. Po wszystkim będzie nas można rozliczać. To, co mamy, przyjmujemy z szacunkiem i pokorą. Punktów trochę uzbieraliśmy, chociaż mogłoby być ich więcej. Za nami fajna, chociaż krótka, przygoda z Ligą Europy. Jesteśmy ambitną drużyną, chociaż budżet Arki jest skromniejszy od wielu innych klubów ekstraklasy.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
W Bielsku może tak ale na pewno nie w Zabrzu !!!
19 wrz 21:49 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii