Co się nie dogra, to się dowygląda!

39 zwycięstw, 1 porażka - oto dorobek piłkarek GKS-u Katowice w dwóch ostatnich sezonach. Dzięki temu w kolejnym zagrają już w I lidze. My przybliżamy ekipę z Bukowej, niekoniecznie od strony sportowej wszakże...

GKS Katowice - KKS Zabrze
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Uff… Poniedziałek. Na pograniczu snu i jawy… W uszach echem odbija się jeszcze dominujący okrzyk z poprzedniego dnia: „I liga! I liga! GKS! I liga! I liga! GKS!”. 5 rano… Trzeba już wstawać, choć głowa trochę boli. - Skąd ta migrena? Przecież wypiłyśmy wczoraj tylko kilka lampek szampana… - zastanawia się Marlena Konieczna, obrońca GKS-u Katowice. - W każdym razie zasłużyłyśmy! Nie co dzień awansuje się przecież do I ligi!... Marlena ma tego dnia dużo spraw do załatwienia we własnej firmie. Zapłacić ZUS, spotkać się z dwoma potencjalnymi kontrahentami, ustawić grafik dla pracowników na cały tydzień... Nie będzie to jednak taki sam dzienny rytuał jak zawsze. W kącikach ust całą dobę malować się będzie uśmiech. Od wczoraj oficjalnie stała się zawodniczką I ligi. Wraz z całą gromadą koleżanek i przyjaciółek zrealizowały cel całego sezonu. - Ta liga była za słaba? Może to my byłyśmy za mocne… - dodaje w myślach z satysfakcją, podpisując kolejną fakturę.

 

Liściki od Piotrka
Marlena pochodzi z małej miejscowości koło Zawiercia o nazwie Wysoka. Wysoko też zaszła w kobiecej piłce. Ale w dzieciństwie, gdy koledzy wołali, by wspólnie „haratnąć w gałę”, nie sądziła, że jedną z jej życiowych dróg będzie ścieżka futbolu. Mała Marlenka zapisała się do trampkarzy pobliskiego klubu, gdzie trenowała jeszcze z chłopakami. Jednak już po roku rozpoczęła się jej 15-letnia przygoda z Czarnymi Sosnowiec.
Nie zawsze było „z górki”. Mama Marleny obawiała się wielu aspektów profesjonalnego uprawiania sportu przez jej córkę. Wzywając Ducha Świętego, martwiła się o kilometry, jakie jej ukochane dziecko musi pokonywać, by rozegrać mecze. Rozżalona była również w chwilach, gdy córka nie miała czasu na chwilę odpoczynku, nie wspominając nawet o tym, aby usiadła na chwilę z rodzicami przy herbacie i poopowiadała, co u niej w szkole, jak było na lekcji muzyki i „czy ten Piotrek wciąż wysyła do niej liściki”... Na szczęście na straży szczęścia córki niezłomnie stał ojciec. Widział błysk radości w oczach nastoletniej już wtedy Marleny, gdy ta ganiała za futbolówką. Przekonywał, przekonywał i… przekonał mamę. Życie rodziny stało się prostsze.

 

Środki do „mycia powierzchni płaskich”
„Taka zawodniczka to skarb!” - pomyślało szefostwo GKS-u, widząc bogate piłkarskie CV Marleny Koniecznej - 7 sezonów w ekstralidze w barwach ekipy z Sosnowca… „Potrzebujemy tak doświadczonej zawodniczki jak powietrza!”
Działacze katowickiego klubu nie mylili się. Teraz jej doświadczenie często przechyla szalę zwycięstw na korzyść ekipy GKS-u w starciu z wieloma rywalami. W ostatnich dwóch sezonach, czyli od początku istnienia sekcji kobiet, piłkarki z Bukowej w pokonanym polu zostawiały ligowe przeciwniczki aż 39 razy, przegrywając zaledwie jeden mecz, notabene w pierwszy dzień kwietnia tego roku, z Rekordem Bielsko-Biała. Chciałoby się rzec - primaaprilisowy żart.
- Szkoda tej porażki - kwituje w myślach Marlena, jadąc dużym samochodem do hurtowni po środki czyszczące potrzebne do wyświadczenia usługi „mycia powierzchni płaskich” w potężnym biurowcu w centrum Katowic. - O kurczę, już 17… muszę się szybko spakować i śmigam na trening! Co prawda sezon właśnie się skończył, ale trener wzywał, więc trening - rzecz święta - mruczy pod nosem. Czasami odczuwa przesyt mnogością zadań, z jakimi musi mierzyć się każdego dnia. Nie ma czasu na życie towarzyskie, ale na szczęście większość jej znajomych to piłkarki bądź piłkarze, więc wszyscy doskonale rozumieją sytuację. Teraz, po zakończeniu rundy wiosennej, może uda się wygospodarować kilka godzin na spotkanie z najbliższymi przyjaciółmi. Co prawda firma się rozwija, pracować trzeba w piątek, świątek i niedzielę, ale… kiedy, jak nie teraz?
Nie wyobraża sobie też rozstania z boiskiem, choć na pewno pomogłoby to mocniej skupić się na rozwoju firmy. Będzie trenowała dopóki pozwoli zdrowie - w końcu jest wojowniczką.
Po treningu melduje się w domu przed 21.00. Zazwyczaj jest parę minut wcześniej, ale dziś została chwilę dłużej po zajęciach. Zuzia dzieliła się w szatni wrażeniami ze swojego egzaminu na Politechnice Śląskiej. - Ta to ma hardcore - pomyślała Marlena, udając się na wieczorny spoczynek. Dziś prędko nie uśnie. Na twarzy ma wypieki od słońca. Albo... dają się we znaki emocje dnia poprzedniego. W głowie wciąż przecież dudni: „I liga! I liga! GKS! I liga! I liga! GKS!”.

Z tej samej kategorii