Błyskawica pod napięciem

Tomasz Huzarewicz
 /  fot. Michal Golda  /  źródło: Pressfocus

Derby emocjonujące są na każdym szczeblu - w siedem minut można na przykład doprowadzić od stanu 1:5 do 4:5. Na każdym szczeblu gromadzą większą niż zazwyczaj publikę. Tak było w czasie meczu LKS Pruchna - Błyskawica Drogomyśl w bielskiej klasie okręgowej.

 

Piłkarze Błyskawicy Drogomyśl - i jej fani - w niedzielę musieli w zasadzie „przeciąć” tylko osławioną „wiślankę”, by dotrzeć na obiekt LKS-u Pruchna. Co prawda w ciepłe niedzielne popołudnie drogą krajową nr 81 mkną sznury samochodów - to Ślązacy wracają z Beskidów - ale akurat w tym miejscu ruch regulowany jest sygnalizacją świetlną. W związku z tym drogomyślanie bezpiecznie i w dużej sile dojechali na „derby Żabiego Kraju” - bo taką „turystyczną” nazwę (ze względu na dużą liczbę stawów) noszą te okolice - w bielskiej okręgówce. W sumie na obiekcie zjawiło się pewnie z 400 osób, co przy cenie „piątala” za wejściówkę (panie za darmo) daje przyzwoity przychód wiejskiemu przecież klubowi.

Kolano z pięcioma dziurami
Ci, którzy przyszli, z pewnością jednak nie żałowali, bo samo spotkanie miało niezwykły przebieg. Goście - wyżej notowani w tabeli - po kwadransie prowadzili 2:0, do przerwy dołożyli jeszcze jedno trafienie, z wydatną pomocą defensywy i bramkarza gospodarzy. Gdy w 77 min - po dwóch trafieniach rezerwowego Łukasza Góraczewskiego - było już 5:1 dla przyjezdnych, nic nie zapowiadało horroru. Ale...
Parę minut wcześniej - po przypadkowym, ale brutalnym ataku Daniela Mencnera - na ramionach kolegów do szatni sprowadzony został bramkarz Błyskawicy. - Kolano to pół biedy - mówił kilkanaście minut po meczu Tomasz Huzarewicz, choć właśnie na lewym kolanie odbiło mu się krwawym śladem pięć korków z obuwia rywala. - Gorzej wygląda prawe udo, trafione kolanem przeciwnika. Wielki krwiak jest na nim - relacjonował, kuśtykając do samochodu.

Pogoń bez satysfakcji
Huzarewicza - który w ub. sezonie z Odrą Centrum wywalczył awans do IV ligi śląskiej i... wrócił w rodzinne strony - zastąpił Piotr Jojko. Zastąpił niefartownie: puścił cztery pierwsze piłki, lecące w światło bramki! Jedno trafienie zostało przez arbitra anulowane, ale i tak od 84 minuty - czyli od gola na 4:5 - gospodarze zamknęli gości w hokejowym zamku! Mimo sześciu doliczonych minut, nie zdołali jednak wyrównać i trener Błyskawicy mógł otrzeć pot z czoła...

Na szczyt bez numeru jeden
- Niesamowite... No ale takie są derby - wzdychał Krystian Papatanasiu. Były długoletni zawodnik BKS-u Stali Bielsko-Biała (jeszcze w dawnej III lidze) w Drogomyślu osiąga - jak czasem sam mówi - „wynik ponad stan”. - Z trzech niegdysiejszych sponsorów został jeden, który stara się „łatać wszystkie dziury” organizacyjno-finansowe - relacjonuje klubową rzeczywistość trener Błyskawicy. A mimo to jego podopieczni wciąż plasują się „na podium” bielskiej okręgówki! W sobotę zaś czeka ich prawdziwy hit: wyjazd do lidera z Czechowic-Dziedzic. - Niestety, wszystko wskazuje na to, że bez pierwszego bramkarza... - podsumowuje Papatanasiu.

 

Z tej samej kategorii