„Jubileuszowy” awans Dębu Gaszowice

Sławomir Królczyk
 /  fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

W 70. rocznicę powstania klubu drużyna prowadzona przez trenera Zdzisława Marszolika wywalczyła awans do IV ligi. W rozgrywkach ligi okręgowej jedenastka z Gaszowic zdobyła w 30 meczach aż 110 goli, mimo to szkoleniowiec odczuwał niedosyt. - Powinniśmy bowiem strzelić 20, a nawet 30 bramek więcej - przekonuje.

Sugestia, że Dąb Gaszowice w cuglach wygrał II grupę katowickiej okręgówki byłoby nadużyciem, ale z drugiej strony trudno poddać w wątpliwość, że był to najlepszy zespół w tej grupie. Na mecie przewaga Dębu nad Jednością 32 Przyszowice wyniosła tylko 3 punkty, ale zespół trenera Zdzisława Marszolika zaimponował dorobkiem bramkowym. Ekipa z Gaszowic zdobyła bowiem w 30 meczach aż 110 goli! Średnia na jeden mecz - 3,66 gola! - Zabrzmi to może dziwnie, a nawet niewiarygodnie, ale odczuwam niedosyt z tego powodu - powiedział szkoleniowiec Dębu. - Powinniśmy bowiem strzelić 20, a nawet 30 bramek więcej. Graliśmy bowiem bardzo ofensywny futbol, dlatego straciliśmy aż 41 bramek. Moim zdaniem przy takim nastawieniu i sposobie gry, nie można stracić w sezonie tylko kilkunastu goli. To nierealne.


Zdzisław Marszolik w Gaszowicach pracuje 2,5 roku. Wcześniej wywalczył awans do ligi okręgowej z Wilkami Wilcza oraz z Kuźnią Raciborską. - Kiedy zostałem trenerem Dębu Gaszowice, drużyna była w strefie spadkowej - kontynuuje trener Marszolik. - Wygraliśmy jednak pięć z sześciu ostatnich meczów i utrzymaliśmy się w okręgówce. W poprzednim sezonie nie było napinki na awans, zajęliśmy w tabeli grupy III trzecie miejsce za Wilkami Wilcza i ŁTS-em Łabędy. Po sezonie odeszło z drużyny dziesięciu zawodników i musieliśmy kleić ją od nowa. W rundzie jesiennej miałem w kadrze 20 zawodników, wiosną o jednego mniej. Ale na żadnym meczu nie było nas mniej niż szesnastu. Omijały nas kontuzje, z wyjątkiem końcówki sezonu, nie łapaliśmy dużo żółtych kartek. W pewnym momencie mieliśmy 12 punktów przewagi nad Jednością, na mecie stopniała ona do trzech. Ale Górnik Zabrze i GKS Jastrzębie wywalczyły awans, mając tylko jeden punkt przewagi nad konkurentami. To zresztą jest nieważne, liczy się cel, do którego dążyliśmy. Udało się go osiągnąć, reszta się nie liczy.


Skoro padło zdanie o GKS-ie 1962 Jastrzębie, warto w tym miejscu wspomnieć, że elementem łączącym drużynę Jarosława Skrobacza z Dębem Gaszowice jest trener bramkarzy, Sławomir Królczyk. - On już był w Gaszowicach, gdy ja przyszedłem do klubu - powiedział Zdzisław Marszolik. - Bardzo sobie cenię współpracę z nim, to bardzo dobry fachowiec. Prawdę powiedziawszy, jeszcze nie zdążyłem mu pogratulować podwójnego awansu. Zrobię to zaraz po naszej rozmowie.


Najlepszym snajperem Dębu Gaszowice w minionym sezonie był Grzegorz Brózda, który strzelił 27 goli. Piętnaście trafień ma na koncie Paweł Wieczorek (to syn znanego trenera Ryszarda i młodszy brat Jarosława Wieczorka, który ostatnio grał w Ruchu Zdzieszowice, zaś 12 bramek zdobył młodzieżowiec, Benjamin Pyszny. - Brózda ma 26 lat, pozyskaliśmy go z Silesii Lubomia - powiedział trener Marszolik. - Pracuje na kopalni, kiedyś kusił go Bełk, zimą tego roku był na sprawdzianie w ROW-ie Rybnik. Zagrał w jednym sparingu, strzelił dwie bramki i... tyle go widziano. Natomiast Benjamin Pyszny przyszedł do nas z Rymera Rybnik razem z bratem bliźniakiem - Dominikiem, którego dopadł pech i w tej chwili rehabilituje się po operacji zerwanych więzadeł. W trakcie sezonu do dyspozycji ośmiu młodzieżowców, więc nie było z tym żadnych problemów.


Piłkarze Dębu Gaszowice grali do tej pory na zasadach amatorskich. - Piłkarze mieli zwrot kosztów dojazdów na treningi, były skromne premie meczowe - przyznał Zdzisław Marszolik. - Ale premii za awans do IV ligi nie będzie. Układ z piłkarzami zresztą był bardzo czytelny. Przychodzili do nas zawodnicy, którzy po zapoznaniu się z warunkami gry w Gaszowicach, rezygnowali i szli do innego klubu. Często wracali do nas po jakimś czasie, ale wtedy drzwi do Dębu były już przed nimi zamknięte.


W tym roku Dąb Gaszowice obchodzi 70-lecie powstania. Awans do IV ligi jest więc prezentem na urodziny jak znalazł.

 

Z tej samej kategorii