MKP Odra Centrum Wodzisław już w IV lidze!

Bartłomiej Socha
 /  fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

W ciągu dwóch lat drużyna prowadzona przez Bartłomieja Sochę, a wcześniej przez Piotra Haudera, przeskoczyła dwa szczeble w futbolowej hierarchii. Zdaniem trenera Sochy awans do IV ligi nie byłby możliwy bez Marcina Malinowskiego w składzie. 42-letni piłkarz sprawnie dyrygował defensywą - Odra w rundzie wiosennej straciła tylko 5 bramek!

Bartłomiej Socha, który w Odrze Centrum Wodzisław Ślaśki przejął pałeczkę od Piotra Haudera, przed kilkoma dniami świętował awans swojej drużyny do IV ligi.


BOGDAN NATHER: Ostatni mecz sezonu z Przyszłością Rogów, decydujący o awansie do IV ligi, był dla pańskiej drużyny najtrudniejszy w całym sezonie?
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Myślę, że nie. Mieliśmy doskonale rozpracowaną Przyszłość, ten zespół nam pasował, bo grał długą piłkę. Najtrudniejszy dla nas był finisz rundy wiosennej, a konkretnie 5 ostatnich kolejek, w których mierzyliśmy się z Fortecą Świerklany, Syrynią, Tworkowem, Gołkowicami i Rogowem. Nie mogliśmy ani razu się pomylić, wszystkie mecze musieliśmy wygrać. Gdyby w choć jednym padł remis, to ostatni mecz byłby już tylko o przysłowiową czapkę śliwek, bo Przyszłość Rogów miała łatwiejszy terminarz i byłem pewien, że zdobędzie w ostatnich meczach komplet punktów.


Przed rozpoczęciem rundy wiosennej zadeklarował pan, że sporadycznie będzie pan wybiegał na boisko. Okazało się jednak, że bez Bartłomieja Sochy w składzie siła rażenia Odry jest dużo mniejsza. Zresztą asysty przy obu golach w ostatnim meczu mówią same za siebie. Bez pana w składzie awans byłby zadaniem niewykonalnym?
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Uważam, że beze mnie chłopcy też mogliby sobie poradzić, ale na pewno przydało się moje doświadczenie. W ataku mieliśmy dwóch bardzo młodych zawodników - Kamila Nowakowskiego i Jakuba Panica, a wiadomo, jak to jest z młodzieżowcami - jeden mecz bardzo dobry, dwa słabe. Po prostu brakuje im stabilizacji formy. Nawiasem mówiąc Kuba Panic zdobył gola w ostatnim meczu z Przyszłością.


Jaką wartość dla pańskiego zespołu w minionym sezonie miał Marcin Malinowski?
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Bardzo dużą, by nie powiedzieć - olbrzymią. Gdyby nie Marcin, awans nie byłby możliwy. „Malina” był szefem obrony, dyrygował i pomagał młodym zawodnikom, którzy są z roczników 1998 i 1999. Przy tej okazji chcę zwrócić uwagę, że w rundzie wiosennej straciliśmy tylko 5 bramek!


To rzeczywiście imponujący wynik. „Malina” jednak rozegrał w ekstraklasie 458 meczów, więc jest klasą sam dla siebie.
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Ale jak on rewelacyjnie wyglądał pod względem fizycznym! Ma przecież - nie wypominając wieku - 42 lata na karku, a grał, jakby miał 20 lat mniej! Kucharski i Benauer z Przyszłości Rogów to przecież młodzi i bardzo szybcy zawodnicy, ale nie wygrali z nim ani jednego pojedynku biegowego. Mało tego - nasz ostatni rywal nie oddał ani jednego celnego strzału na naszą bramkę, w czym jest ogromna zasługa Marcina.


Czyli kluczem do awansu do IV ligi była szczelna defensywa?
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Nie tylko. Graliśmy bardzo dobrze w ataku, stwarzaliśmy mnóstwo okazji do zdobycia bramek po akcjach, a nie tylko stałych fragmentach gry. Problemem było ich wykończenie, moim młodym piłkarzom brakowało zimnej krwi. Z Przyszłością wygraliśmy tylko 2:1, a powinniśmy wygrać nawet 6:1, bo zmarnowaliśmy cztery sytuacje sam na sam z bramkarzem.


Przymierza się pan do transferów z zewnątrz, czy może liczyć tylko na wychowanków klubu?
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Wszystko zależy od budżetu, jakim będziemy dysponować. Bardzo liczymy na pomoc miasta. My zrobiliśmy na boisku wszystko, co mogliśmy, teraz ruch należy do władz Wodzisławia Śląskiego. Poza tym nie wiem, czy uda się utrzymać wszystkich zawodników, bo kilku wybiera się na studia do Katowic i Częstochowy. Jeżeli się dostaną, będę musiał szukać nowych piłkarzy.


Piłkarze grali do tej pory za uścisk dłoni trenera i prezesa? To się chyba będzie musiało trochę zmienić po awansie do IV ligi...
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Graliśmy z darmo. Ci chłopcy, którzy dojeżdżali na treningi, mieli tylko zwrot kosztów za paliwo. Były też premie za wygrane mecze, którymi dzielił prezes Roman Zieliński. Ale to były grosze, najwyższa to było sto złotych „na twarz”. Ale bywały znacznie mniejsze.


Plan przygotowań do nowego sezonu?
BARTŁOMIEJ SOCHA: - Rozpoczynamy 5 lipca, więc chłopcy mają tylko dwa tygodnie wolnego, bo w środę mieliśmy ostatni trening. Zgrupowania nie będzie, bo nas nie stać, zaplanowałem 6-7 sparingów. Wśród przeciwników są Pniówek Pawłowice, Unia Turza, Bestwina, Spójnia Landek.

 

Z tej samej kategorii