Radosław Osadnik: Mamy robić swoje

Rozmowa z Radosławem Osadnikiem, trenerem Szombierek Bytom.

Radosław Osadnik
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

Ostatnio bardzo wiele dzieje się po jednej stronie Bytomki, przy ulicy Olimpijskiej, a właściwie przy Parkowej, czyli w Urzędzie Miejskim. Dla zachowania zdrowej równowagi zajrzeliśmy więc na Frycza-Modrzewskiego do liderujących I grupie HAIZ IV ligi śląskiej bytomskich Szombierek.

 

SPORT: W pierwszym sparingu okresu przygotowawczego wygraliście z II-ligowym Rozwojem Katowice 1:0. To dobry początek...
Radosław OSADNIK: - Oczywiście, że to dobry wynik, dodający otuchy, podbudowujący do dalszej pracy.

 

Są trenerzy, którzy twierdzą, że wyniki sparingów nie mają specjalnego znaczenia. Pan widać do takich nie należy.
Radosław OSADNIK: - Wiadomo, że sparingi służą na przykład przećwiczeniu nowych wariantów, ale na boisko wychodzimy po to, żeby wygrać, a wygrywania też trzeba się cały czas uczyć!

 

W waszym składzie na Rozwój nie było nowych nazwisk, ale był jeden tzw. zawodnik testowany. Tajemnicze wzmocnienie?
Radosław OSADNIK: - Nie, to młody piłkarz, który u nas ma raczej się odbudować po kłopotach zdrowotnych. Przyszłość dopiero przed nim.

 

Zabrakło jednak nazwiska bramkarza Adriana Odyjewskiego.
Radosław OSADNIK: - Zabrakło trzech istotnych nazwisk! Adrian Odyjewski niestety doznał zerwania więzadeł i tracimy go do końca rundy wiosennej. Z powodów zawodowo-osobistych nie zagrał też Dawid Domański, a Tomasz Rybak boryka się z - miejmy nadzieję - niegroźnym urazem i wkrótce wróci do treningów.

 

Rutyniarze Domański i Rybak będą więc „do grania”, ale Odyjewski pełnił w zespole także rolę młodzieżowca, wymaganego w składzie przez przepisy.
Radosław OSADNIK: - To prawda, ale nasi pozostali golkiperzy, Kuba Wiśniewski i Kuba Zapiór, też są młodzieżowcami. Ten pierwszy jest dziś bliżej podstawowego składu, ale faktem jest, że szukamy jeszcze bramkarza. Jeśli nie byłby to młodzieżowiec, to takiego musielibyśmy jeszcze znaleźć do gry w polu.

 

Padną nazwiska obserwowanych bramkarzy?

Radosław OSADNIK: - Nie padną. Gdyby tak się stało, to od razu odezwałaby się konkurencja i taki gracz zaraz stałby się droższy! Lepiej niech to zostanie w tajemnicy.

 

Graliście sparing na sztucznej murawie?
Radosław OSADNIK: - Oczywiście, choć w kontekście późniejszej gry w lidze na normalnych boiskach nazwałbym to złem koniecznym. Ale inaczej pozostałoby jedynie bieganie po śniegu. Graliśmy na dwie jedenastki, bo mamy sporą grupę mocnych zawodników.

 

Zwycięską bramkę w końcówce zdobył Mateusz Morys, który wszedł w przerwie. Przypomniało to o pańskim trenerskim nosie, bo wielokrotnie jesienią w lidze zawodnicy, których wpuszczał pan po przerwie, zdobywali ważne dla Szombierek bramki.
Radosław OSADNIK: - Wystawiłem moim zdaniem dwie równorzędne jedenastki. Niektórych graczy z pierwszej połowy można byłoby wystawić w drugiej i na odwrót i nie odbiłoby się to na naszym poziomie gry.

 

Na co liczycie wiosną?
Radosław OSADNIK: - Cel jest jeden i nie ma tu co owijać w bawełnę. Chcemy wygrać swoją grupę, a potem baraże i awansować do III ligi.

 

Awans zawsze wiąże się z większymi kosztami w nowym sezonie...
Radosław OSADNIK: - To nie problem piłkarzy i trenera. My mamy robić swoje, a nad resztą będą myśleć działacze.

 

Czy teraz trenujecie również w hali?
Radosław OSADNIK: - Nie. Osobiście nie jestem zwolennikiem zajęć w hali. Mamy w tygodniu 5-6 treningów, w tym jeden w siłowni, a reszta na boisku. W ten piątek o 17.00 zagramy kolejny sparing, ze Slavią Ruda Śląska. U siebie, na sztucznej trawie, przy reflektorach.

 

Jesienią stracił pan asystenta, gdy pożegnał się Grzegorz Sokolik.
Radosław OSADNIK: - Mam już nowego asystenta. To niemalże legenda Szombierek czasów współczesnych, Krzysztof Malicki. Roman Cegiełka pozostał kierownikiem drużyny, a Patryk Russek trenerem bramkarzy, a do tego fizjoterapeutą. Jak już mówiłem, wśród zawodników też wielkich zmian nie będzie.

 

Czy czegoś panu brakuje do dobrych zimowych przygotowań?
Radosław OSADNIK: - Życzyłbym sobie, żeby wszyscy byli zdrowi. Bez kontuzji i urazów, a przy odrobinie szczęścia będziemy wiosną walczyć o awans.

CZY WIESZ, ŻE...
Nowy asystent trenera Radosława Osadnika, Krzysztof Malicki, grał (nie tylko z Szombierkami) we wszystkich klasach rozgrywkowych w Polsce, jedynie poza ekstraklasą. A jeszcze lepszy jest kierownik drużyny, Roman Cegiełka, który przeszedł wszystkie szczeble - od B klasy aż do ekstraklasy (w Górniku Zabrze i Ruchu Radzionków).

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~AndrewZielonyUżytkownik anonimowy
~AndrewZielony :
No photo~AndrewZielonyUżytkownik anonimowy
powodzenia "Osa" i Zielona Ekipo !
25 sty 07:53 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ZHUżytkownik anonimowy
~ZH :
No photo~ZHUżytkownik anonimowy
Zielona Hołota z Wami! Jedziemy do III ligi.
9 lut 16:49
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~RoroUżytkownik anonimowy
~Roro :
No photo~RoroUżytkownik anonimowy
Do boju Zieloni, jesteśmy z Wami!!
27 sty 17:51 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii