Radosław Osadnik: Futbol to sprawa poważna

Oasdnik
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Tak zwany trenerski nos wciąż jest jeszcze ważny, ale już wiele rzeczy jest bardziej wiarygodnych.

W piłkę nożną nie tylko się gra, o piłce nożnej się myśli, piłką nożną się żyje. I może znając tę prawdę kilka lat temu dwaj absolwenci AWF-u, a jednocześnie wówczas piłkarze bytomskich Szombierek i trenerzy drużyn młodzieżowych, postanowili wykorzystać nabywaną wiedzę. Dzisiejszy trener właśnie Szombierek, Radosław Osadnik, oraz asystent Marcina Brosza w Górniku Zabrze, Marek Kasprzyk, założyli wtedy firmę „Training control”, której nazwa jest łatwa do rozszyfrowania, nawet jeśli ktoś nie włada angielskim, a której głównym zadaniem jest diagnostyka zdolności motorycznych.
- Jesteśmy już 6 lat na rynku - mówi Radosław Osadnik. - Przy pomocy sprzętu specjalistycznego, jak na przykład fotokomórki czy pulsometry, przeprowadzamy wśród sportowców na bazie biegu, a generalnie wysiłku i pomiaru tętna, testy wydolności. Z uzyskanych danych otrzymujemy informacje, kto już jest - najprościej mówiąc - „natrenowany”, a komu trzeba dołożyć, to znaczy zmienić formę treningu, by uzyskać lepszą szybkość i kondycję. Wykorzystujemy do tego nabyte na AWF-ie wiadomości dotyczące fizjologii człowieka i nasze zainteresowania w tej kwestii. Oferta naszej firmy skierowana jest do klubów III, IV-ligowych czy z lig okręgowych, o nie najwyższych budżetach, ale chętnie pracujemy też dla wyższych klas, choć kluby wysokobudżetowe przeprowadzają takie badania bezpośrednio na AWF-ie. Tam mają lepszy sprzęt, ale jest drożej, bo my w kwestii cen jesteśmy racjonalni.
Szombierki trenera Osadnika są, jak wiemy, IV-ligowe, więc może zdarzyć się tak zwany konflikt interesów... - Zdarzało się robić testy w klubach, z którymi rywalizowaliśmy, na przykład w tarnogórskim Gwarku. Nie odmawiamy, bo nasze podejście do tej sprawy jest normalne. Nie patrzymy na rywalizację, ani nie robimy tego pod katem zysków. Chcemy się przy tym sami uczyć, bo już chyba wszyscy trenerzy wiedzą, jak ważne jest przygotowanie motoryczne. Firma jest mimo wszystko tylko dodatkiem, bo dla Marka i mnie priorytetem jest praca trenerska w klubach. Zleceń jednak było dość sporo, więc zatrudnialiśmy studentów, którzy wykonywali pracę typowo fizyczną, a my analizowaliśmy dane. Są oczywiście komputerowe programy tego typu, ale cała interpretacja danych polega na wiedzy własnej i indywidualnym podejściu do każdego testowanego - dodaje szkoleniowiec „Zielonych”.
Normalną rzeczą jest, że dobre pomysły są podchwytywane i powielane. - Na razie niedużo, ale są już ludzie, którzy się zajmują tym samym, co my, jednak nie przejmujemy się konkurencją. Uzyskujemy cenne informacje przydatne przy modelowaniu planów treningowych, zindywidualizowaniu ich, zróżnicowaniu w zależności od potrzeb. Współpracujemy nie tylko z futbolistami. Pracowaliśmy już z przedstawicielem PGNiG Superligi piłki ręcznej, z klubem Handball Górnik Zabrze za czasów słynnego ich trenera, a wcześniej superzawodnika, Mariusza Jurasika. Michał Kita, zawodnik MMA, uczestnik gal KSW, też korzysta z naszych możliwości - informuje trener Osadnik.
Warto chyba dowiedzieć się, jak długo trwa cały cykl testów i kiedy są wyniki.
- Przyjeżdżamy do klubu na trening - wyjaśnia nasz rozmówca. - od godziny do dwóch trwają zasadnicze testy biegowe na różnych odcinkach i to jest ta krótsza części naszej pracy. Potem, na wyciąganie wniosków i konkluzji trzeba poświęcić nieraz całą noc...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~AndrewZielonyUżytkownik anonimowy
~AndrewZielony :
No photo~AndrewZielonyUżytkownik anonimowy
Osa robi dobrą robotę w Szombrach i jak tylko jeszcze finanse zostaną uporządkowane możemy myśleć o awansie wyżej !
11 sie 14:07 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii