Szczakowianka podziękowała Sermakowi

Andrzej Sermak były piłkarz Szczakowianki, później trener musiał zejść z ławki trenerskiej, co było dla niego niemiłym zaskoczeniem.

Andrzej Sermak
 źródło: You Tube

Trener Andrzej Sermak swoją pierwszą trenerską pracę w jaworznickiej Szczakowiance rozpoczął w 1999 r., kiedy jako grający szkoleniowiec - wspólnie z nieżyjącym już Mirosławem Stadlerem - w 2002 r. świętował awans do ekstraklasy. W klubie tym pracował też w latach 2006-12, gdy po spadku z III ligi i problemach organizacyjnych - zaczynając od klasy A - doprowadził zespół znowu do III ligi.

 

Trzecie podejście rozpoczęło się w czerwcu 2013 r. i trwało do 28 listopada tego roku. W tym czasie po spadku z III ligi były zawodnik m.in. Ruchu Chorzów, Hutnika Kraków, GKS-u Katowice oraz Szczakowianki, który rozegrał 136 spotkań w ekstraklasie i strzelił 33 gole, podjął się trudnej roli ratowania zespołu. Rok po roku drużyna zajmowała jednak niższe miejsce, aż po rundzie jesiennej obecnego sezonu zatrzymała się na 16. pozycji w tabeli I grupy HAIZ IV ligi śląskiej, z dorobkiem 6 punktów za zwycięstwo i trzy remisy. - Ostatnie miejsce nie jest jednak zaskoczeniem - mówi 55-letni Andrzej Sermak. - Przed sezonem odeszło dziesięciu zawodników. Drużynę tworzyli chłopcy z rezerw i sąsiednich klubów A-klasowych. Działacze powiedzieli wtedy, że mnie „wkopali”, licząc się z tym, że będziemy dołować. 28 listopada zakomunikowali mi jednak, że mnie zwalniają. Dostałem dość nietypowy urodzinowy i zarazem imieninowy prezent...

 

Z tej samej kategorii