Znają swoje miejsce w szeregu

Piłka w siatce
 fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

Po znacznych ubytkach kadrowych, mało kto stawiał na Beskid 09 Skoczów. Podopieczni Mirosława Szymury spisują się jednak nadspodziewanie dobrze, czym nieco zaskoczony jest sam szkoleniowiec.

- Absolutnie nie chcę, żeby zabrzmiało to tak, że nie wierzę w swoich chłopaków. Mam ogromny szacunek za to, co robią. Jestem ogromnie zadowolony, że po czterech trudnych meczach mamy aż 7 punktów - wyjaśnia Mirosław Szymura, trener skoczowian.
W tabeli II grupy HAIZ IV ligi śląskiej jego drużyna zajmuje 4. miejsce, co - jak zauważa Szymura - jest wynikiem nieco ponad stan, przynajmniej ten kadrowy. - Latem w naszym zespole nastąpiły spore ruchy. Odeszło sześciu ważnych zawodników, a na ich miejsce przyszło dwóch. Mieliśmy obawy, bo ze środka pola wypadli Wojciech Padło, Arkadiusz Ihas i Przemysław Ferfecki - wylicza trener Beskidu. Jeśli dodamy Dawida Lecha, Cezarego Ferfeckiego, Mirosława Dziedzica i kontuzjowanego Kamila Sornata, to sytuacja kadrowa zespołu faktycznie nie jest najciekawsza.
Co prawda na inaugurację sezonu skoczowianie przegrali (2:3) z Drzewiarzem Jasienica, ale potem ograli Decor Bełk (3:1) i rezerwy Podbeskidzia (1:0). W ostatniej kolejce oparli się LKS-owi w Czańcu, przywożąc remis (1:1). Wyrównującą bramkę dla gospodarzy zdobył Paweł Kozioł, którego pod względem piłkarskim wychował... Mirosław Szymura. - Był moim zawodnikiem, gdy pracowałem w Rekordzie Bielsko-Biała - mówi trener Beskidu. Celem jego zespołu ma być spokojne utrzymanie. - Walczymy, jesteśmy wysoko, ale znamy swoje miejsce w szeregu. W zeszłym sezonie - na 18 zespołów - zajęliśmy 10. miejsce. Jak na beniaminka, był to więcej niż przyzwoity wynik. Wiemy, że prędzej czy później przyjdą słabsze występy, stąd każdy punkt traktujemy szacunkiem - podkreśla Szymura. Dziś o 16.00 jego drużyna podejmie Spójnię Landek.

 

Z tej samej kategorii