Zaczęli tworzyć historię

Dawid Jarka
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Wydaje się, że kwestia mistrzostwa IV ligi śląskiej jest rozstrzygnięta. Tarnogórzanie nie dali szans rywalom (4:0), ale... - Nie takie rzeczy w futbolu widziano - przestrzega ich napastnik, Dawid Jarka.

Na profesjonalnie i z pomysłem zrealizowanym filmie reklamującym najważniejsze mecze w sezonie, głos zabierają czołowi zawodnicy Gwarka. Każdy z nich wypowiada pewną sentencję, a całość podsumowuje Krzysztof Górecko. - Razem tworzymy naszą historię - mówi pewnym siebie głosem szkoleniowiec.

 

Pokaźna zaliczka
I z taką samą pewnością siebie do pierwszego spotkania barażowego o III ligę podeszli jego podopieczni. Koncentracja, ambicja, dyscyplina, pomysłowość, skuteczność w obronie i ataku - to wszystko cechowało gospodarzy, którzy w sobotę postawili pierwszy, ale bardzo duży krok w kierunku upragnionego celu. Zaliczka czterech goli jest pokaźna i można zaryzykować stwierdzenie, że pochodzący ze Śląska beniaminek „trzeciego frontu” jest już znany. - Spokojnie – tonował nastroje trener Gwarka. - Za nami dopiero I połowa. Wygraliśmy ją, ale w środę czeka nas II odsłona. Bełk u siebie jest naprawdę bardzo niebezpieczny. Na swoim boisku nie zwykł przegrywać i już tu pokazał, że jest bardzo groźny. Czeka nas trudna przeprawa - dodawał. W tych słowach więcej było jednak kurtuazji, bo ten, kto miał okazję być na meczu, widział różnicę, jaka dzieli oba zespoły.

 

Cios za ciosem
Już pierwsza akcja miejscowych mogła przynieść im gola. Wyborną sytuację zmarnował jednak młody Adrian Sikora. Gospodarzy to nie załamało, a gra wysokim pressingiem przyniosła efekt w 13 min. Piłkę odzyskał Mateusz Górka. Rozegrał ją z Mateuszem Śliwą, który wypatrzył Sławomira Pacha. Ten ograł w polu karnym Dawida Grabca i wrzucił na głowę Dawida Jarki. „Szczupak” z 4 m do pustej bramki był formalnością. - Gramy, gramy, jeszcze jedną trzeba strzelić! - mobilizował kolegów ograny w ekstraklasie napastnik. Ci go posłuchali. Najbliżej szczęścia był główkujący w słupek Adam Dzido. Nie minęły jednak dwa kwadranse, a tarnogórzanie zadali kolejny cios. Aktywny Górka tym razem uruchomił Rafała Kulińskiego. Jego prostopadłe podanie trafiło do Pacha, który złapał na wykroku Grabca i między jego nogami pokonał zasłoniętego Mateusza Łobaczewskiego. Dwubramkowe prowadzenie nieco uspokoiło miejscowych, ale to wcale nie znaczy, że do głosu doszli rywale. Większość przeprowadzanych środkiem pola akcji było przerywanych. - Z kim mam grać!? - pytał ze złością Michał Pieczka, gdy kolejny raz wybito go z rytmu. Prób zdobycia kontaktowego gola podejmował się właściwie tylko Piotr Bysiec. Kapitan Decoru walczył o każdą piłkę, strzelał wielu pozycji, ale głównie z dystansu i nieclenie.

 

Pozostała wiara
Po przerwie obraz gry się nie zmienił, a kolejne gole były kwestią czasu. Na 3:0 podwyższył Jarka, sprytnie schodząc na „krótki” słupek po kolejnej kombinacyjnej akcji i dośrodkowaniu Kulińskiego spod końcowej linii. Przy czwartym golu z kolei świetną robotę wykonali zmiennicy. Z wywalczoną i zagraną przez Jarkę futbolówką na bramkę popędził Tadeusz Urbainczyk. Żaden z rywali nie był go w stanie dogonić, więc dośrodkował na „długi” słupek, a nadbiegający Dawid Hewlik uprzedził Dawida Semeniuka i głową wpakował piłkę do siatki. To było nokautujące uderzenie, po którym najlepsza drużyna grupy II już się nie zdołała podnieść. - Chyba nikt się nie spodziewał, że tak gładko wygramy. Trzeba szczerze powiedzieć, że Bełk za bardzo nam nie zagroził. Dominowaliśmy od 1 do 90 minuty. Byłbym jednak ostrożny z ferowaniem wyroków. Piłka nie takie rzeczy widziała - przestrzegał Dawid Jarka, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, która z drużyn w nowym sezonie grać będzie w III lidze. - Wynik mówi sam za siebie i nie podlega dyskusji. Nie spodziewałem się takiego rozstrzygnięcia, ale taka jest piłka. Musimy wyciągnąć wnioski. Wierzę w siebie, wierzę w zespół, wierzę w to, co robimy i wierzę, że rewanż z naszej strony będzie zupełnie inaczej wyglądał, a wszystko zweryfikuje boisko - powiedział trener Decoru, Jarosław Kupis.

 

Drużyna pełną gębą
Gwarek w sobotę stanowił monolit; nie tylko na boisku, ale też i poza nim. Ławka rezerwowych „żyła meczem”, impulsywnie reagując na wydarzenia. Nawet Dawid Jarka, który przy stanie 4:0 opuścił plac gry, nie był w stanie utrzymać emocji, pokrzykując na kolegów. Raz nawet omal nie wybiegł na boisko, ale w porę się zreflektował... - Było tak, jak przewidywałem w sobotnim „Sporcie” - uśmiechnął się strzelec dwóch goli. - Chłodne głowy, walka, zaangażowanie, skuteczność, dobre zmiany... Ale jeszcze poczekajmy.

 

 

Beniaminka III ligi ze Śląska poznamy w środę (początek meczu o 18.00)

 

Gwarek Tarnowskie Góry - Decor Bełk 4:0 (2:0)

1:0 - Jarka, 13 min (głową)

2:0 - Pach, 27 min

3:0 - Jarka, 61 min

4:0 - Hewlik, 79 min (głową)

Sędziował Daniel Kruczyński (Żywiec). Widzów 800.

 

GWAREK: Wiśniewski - Curyło, Dzido, Mrozek, Śliwa - Sikora (71. Hewlik), Timochina, Kuliński, Pach, Górka (69. Urbainczyk) - Jarka (80. Cymerys). Trener Krzysztof GÓRECKO.

DECOR: Łobaczewski - Semeniuk, Grabiec, Wybierek, Stryczek - W. Rasek (87. Paryła), Spórna, Pieczka (60. Grzech), Groborz (70. Orzeł) - Bysiec, Olczak. Trener Jarosław KUPIS.

Żółte kartki: Śliwa, Jarka, Timochina - Stryczek, Grzech.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~okUżytkownik anonimowy
~ok :
No photo~okUżytkownik anonimowy
wyeliminowanie Olczaka i Bysca powoduje że druzyna w polu traci połowę wartosci
19 cze 13:50
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii