Złapani „za twarz” - „Cidry” i ich metoda na przełamanie

Marcin Trzcionka
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Dziś o 17.30 Ruch Radzionków zagrać miał w derbach powiatu z Gwarkiem Tarnowskie Góry. Co prawda w zasadzie wyłącznie o prestiż, ale po ostatnim zwycięstwie drużyny Kamila Rakoczego, mecz zapowiadał się pasjonująco. Ale po środowej porannej decyzji Śląskiego ZPN-u już wiemy, że odbędzie się on w innym terminie. Kibice obu ekip muszą uzbroić się w cierpliwość.

Sezon i dwa temu te potyczki były „gwoździami programu” całej IV-ligowej rundy w grupie I, bo też Gwarek i Ruch ambicji awansu na wyższy szczebel nie kryły. Obie drużyny musiały jednak przełykać gorycz barażowej porażki: „Cidry” - z LKS-em Bełk, Gwarek - z Unią Turza Śląska.

Bez obciążenia, z uśmiechem

Dziś teoretycznie również obydwie zaliczają się do czołowych zespołów swej grupy. Punktowo jednak dzieli je przepaść: lider wyprzedza czwartych w tabeli żółto-czarnych o 14 „oczek”! - Powiem trochę przekornie, że po raz pierwszy od długiego czasu pojedziemy na mecz do Tarnowskich Gór nie w roli faworyta; bez obciążenia, za to z uśmiechem. Może to się sprawdzi? - zastanawiał się w sobotę się kapitan radzionkowskiej ekipy, Marcin Trzcionka.

„Złapani za twarz”

Dwa ostatnie spotkania Ruchu na obiekcie Gwarka - choć emocjonujące i pełne goli - nie dały „Cidrom” żadnej satysfakcji: przegrywały 2:4 i 2:3. Teraz - teoretycznie - też nie spodziewano się rozstrzygnięcia raczej innego niż zwycięstwo gospodarzy. W ubiegły czwartek w Częstochowie rozbili 5:0 rezerwy Rakowa, z którymi parę dni wcześniej radzionkowianie przegrali 0:4! Ale... nieprzewidywalność jest największą wartością futbolu - to po pierwsze. Po drugie - najgorsze radzionkowianie mają już chyba za sobą. Po dwóch wysokich przegranych, w sobotę gładko pokonali młodzież z rezerw chorzowskiego Ruchu 5:1.

Z tej samej kategorii