Triumf zrodzony... na grillu - Kuźnia Ustroń w IV lidze!

Pewnie nikt takich statystyk nie prowadzi, wypada więc oprzeć się na klubowej legendzie. W jej myśl Kuźnia Ustroń to zespół, który w klasie okręgowej spędził najwięcej (ponad 80) sezonów spośród wszystkich drużyn województwa śląskiego. Ale... w 95. urodziny zanotował historyczny sukces - po raz pierwszy w dziejach awansował do IV ligi.

Awans ów podopieczni trenera Mateusza Żebrowskiego zapewnili sobie w przedostatniej kolejce minionego sezonu, w Drogomyślu. W niezwyczajnych zresztą okolicznościach: tuż przed końcem I połowy stracili swego bramkarza, Patryka Kierlina (za faul poza polem karnym ujrzał czerwoną kartkę), zaraz potem zaś - gola z rzutu wolnego. A jednak po zmianie stron - grając w „dziesiątkę” - m.in. dzięki braterskim akcjom Adriana i Mieczysława Sikorów - odrobili straty z nawiązką. Warto było tego dnia zobaczyć emocje „górali” spod Równicy: łzy radości, strumienie szampana, którym oblewali się nawzajem, wreszcie szkoleniowca podrzucanego przez zawodników wysoko nad ich głowy. A nad wszystkim pieczę miał prezes, Marek Matuszek.

Sukcesy chodzą parami

Tak, zbieżność personaliów nie jest przypadkowa. Świetny niegdyś bramkarz ligowy, a dziś trener golkiperów Górnika, właśnie zanotował kolejny sukces - tym razem w roli sternika Kuźni. W jego przypadku „sukcesy chodzą parami”; przecież awans drużyny z jego rodzinnego Ustronia do IV ligi zbiegł się z awansem zabrzan do ekstraklasy! Identycznie było już pięć lat wcześniej, kiedy Matuszek - też u boku Marcina Brosza - świętował promocję do elity z Piastem Gliwice. Dokładnie w tym samym sezonie Kuźnia - w której wówczas piastował rolę wiceprezesa - sięgała po mistrzostwo skoczowskiej klasy A, wracając do „okręgówki”.
Nazwisko Matuszka - i jego przyjaciela, Romana Zaremby, byłego piłkarza GKS-u Jastrzębie i kierownika drużyny w Pawłowicach - nierozerwalnie związane jest z restytucją Kuźni, przeżywającej na przełomie dekad jeden z najtrudniejszych okresów w historii. - Poprzedni zarząd nie dawał rady, miasto się oddalało od klubu. Pomysł ratowania piłki w Ustroniu urodził się... podczas weekendowego grillowania. Jesteśmy ludźmi aktywnymi w każdej dziedzinie, więc szybko wymyśliliśmy długofalowy plan dla Kuźni - tłumaczy Marek Matuszek.

Zwrot na sali obrad

Ten plan obejmował przede wszystkim postawienie na szkolenie młodzieży, której wtedy... praktycznie nie było w klubie. W ciągu 6-7 lat ów stan zmienił się jednak radykalnie. W tym sezonie - poza seniorami - awanse do wyższych klas zaliczyli juniorzy i trampkarze. Od 2016 roku Kuźnia ma podpisaną umowę o współpracy i wymianie piłkarzy (głównie młodych) z Podbeskidziem. - Szkolenie obejmuje prawie 180 dzieci i ta liczba stale rośnie - mówi Artur Kluz, nauczyciel WF w jednej ze szkół, ale przede wszystkim - przewodniczący Rady Miasta w Ustroniu.

Z tej samej kategorii