Czas gigantów

Toni Kroos
 źródło: AFP

Jeżeli wygrają Niemcy, to z czystym sumieniem powiemy, że wygrał turniej zespół wybitny. Jeżeli Argentyna? Też. Inna drużyna nie jest dziś w stanie ograć Niemców...

Jeżeli wszystko odbędzie się zgodnie z tradycją, to... powinni wygrać Argentyńczycy. W końcu zespół z Europy nigdy nie wygrał mistrzostw rozgrywanych w Ameryce Południowej. Z drugiej strony akurat finały w wykonaniu Argentyny i Niemców żyją własną historią. I w obu wypadkach wygrywał je faworyt. Zespół bardziej dojrzały, grający efektowniejszą i ładniejszą dla oka piłkę. Jeżeli tak będzie na Maracanie, to czwarty raz mistrzem świata powinni zostać Niemcy.

 

Brazylia 64 lata czekała na wielki mecz na Maracanie i pomszczenie upokorzenia z 1950 roku. Bezskutecznie. I trudno dziś nawet przewidzieć, kiedy będzie kolejna szansa, ale można ten czas liczyć w dekadach. Na jednym z 3-4 najbardziej legendarnych – nawet po przebudowie – stadionów świata zagrają inni. Argentyna - największy rywal Brazylii, bo nie dość, że sąsiad, to przecież na żadnym innym kontynencie dwa kraje tak bardzo nie zdominowały futbolu. Jak Real z Barceloną w rywalizacji klubów. Argentyna z Lionelem Messim, który w Rio może dołączyć na dobre do grona tych kilku największych w historii. Pod warunkiem, że wygra. Jak jego wielki poprzednik Diego Maradona w 1986 roku.

 

Złote dzieci grają o złoto

 

To najlepszy przedstawiciel złotego pokolenia argentyńskiej młodzieży, która blisko dekadę temu wywalczyła dwa razy z rzędu mistrzostwo świata juniorów. W finale wielu z nich wyjdzie na boisko, co doskonale pokazuje, że dobrze wyselekcjonowana, a potem doskonale prowadzona młodzież może osiągnąć szczyt także w rywalizacji seniorów. Czy o Niemcach nie możemy powiedzieć tego samego? Dokładnie dziesięć lat temu po klęsce wicemistrzów świata na Euro w Portugalii zmieniono system pracy z młodzieżą. Klubom nie dano wyboru. Musiały zainwestować, ale też ogromna była w tym pomoc państwa i związku.

Z tej samej kategorii