Niemcy mistrzem świata, złoty gol Mario Goetzego!

Mario Goetze i Thomas Mueller
 /  fot. JUAN MABROMATA  /  źródło: AFP/East News

Cudowny dzieciak niemieckiego futbolu znakomitym strzałem zapewnił sobie i kolegom „nieśmiertelność”. W złocie pławią się Niemcy! To ich czwarty tytuł w historii.

Niemcy – Argentyna 1:0 (0:0)


1:0 - Goetze, 113 min (asysta Schuerrle)


Sędziował Nicola Rizzoli (Włochy) – 7.
Asystenci: Renato Faverani i Andrea Stefani (obaj Włochy).
Widzów 74 738.
Czas gry – 127 (95+32).
Piłkarz meczu – Mario GOETZE.


NIEMCY: Neuer 6 – Lahm 6, Boateng 6, Hummels 6, Hoewedes 6 – Schweinsteiger 6, Kramer 3 (32. Schuerrle 5) – Mueller 6, Kroos 6, Oezil 6 (120. Mertesacker niesklas.) – Klose 5 (88. Goetze 6). Trener Joachim LOEW.


ARGENTYNA: Romero 6 – Zabaleta 6, Demichelis 5, Garay 6, Rojo 6 – Perez 5 (86. Gago 3), Mascherano 7, Biglia 5, Lavezzi 5 (46. Aguero 4) – Messi 6 – Higuain 5 (78. Palacio 3). Trener Alejandro SABELLA.


Żółte kartki: Schweinsteiger (29. faul), Hoewedes (34. faul) – Mascherano (64. faul), Aguero (65. faul).

 

Niemcy po raz czwarty czy Argentyna po raz trzeci? By ujawnić ostatnią tajemnicę mundial trzeba było 120 minut. Dopiero w dogrywce doczekaliśmy się bramki. Wprowadzony na boisko w końcówce drugiej połowy Mario Goetze, cudowne dziecko niemieckiego futbolu, znakomitym strzałem zapewnił sobie i kolegom nieśmiertelność. Argentyna nie została mistrzem świata. W złocie pławią się Niemcy! Po 24 latach zdobyli czwarty tytuł w historii, a po raz pierwszy w historii zespół z Europy sięgnął po tytuł mistrza świata na kontynencie południowoamerykańskim.

Sabotaż bez eksplozji


Jeszcze na pół godziny przed pierwszym gwizdkiem wydawało się, że oba zespoły przystąpią do decydującej rozgrywki tymi samymi składami, które przebrnęły półfinał. Na przedmeczowej rozgrzewce kontuzji uda doznał jednak Sami Khedira. Jego miejsce zajął niedoświadczony Christoph Kramer
W pierwszym kwadransie podział boiskowych ról wydawał się klarowny. Niemcy szukali szczęścia w ataku pozycyjnym, a Argentyńczycy czyhali na kontry. Dwukrotnie udało im się wyprowadzić dwa szybkie ataki prawym skrzydłem, ale obu akcji nie zakończyli strzałem.


Wynik spotkania powinien zostać otworzony w 21. minucie. Fatalny błąd popełnił wówczas Toni Kroos - zagrał piłkę głową do Manuela Neuera w taki sposób, że ta trafiła do Gonzalo Higuaina, który nie zdążył wrócić z pozycji spalonej. Napastnik Albicelestes był jednak tak zaskoczony otrzymanym prezentem, że zmarnował sytuację sam na sam w sposób popisowy. Huknął bez przyjęcia dwa metry obok słupka
Raptem dziewięć minut później ten sam zawodnik pokonał Neuera i dał porwać się euforii. Ale tylko na moment. Arbiter słusznie odgwizdał ofsajd. Był to jednak kolejny sygnał ostrzegawczy dla ekipy niemieckiej.


Zamiast monolitu


Chwilę po tym incydencie boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Kramer. Zastąpił go Andre Schuerrle i to właśnie on oddał pierwszy celny strzał na bramkę Sergio Romero. Była już 37. minuta.
Z minuty na minutę podopieczni Alejandro Sabelli wykazywali coraz mniej respektu dla faworyzowanego przeciwnika. Szybko zauważyli, że niemiecka defensywa tego dnia nie stanowi monolitu. Samego siebie nie przypominał Mats Hummels, który w pierwszych trzech kwadransach trzykrotnie nie zdążył za rywalem, za każdym razem prokurując zagrożenie na własnym polu karnym.
Jeszcze przed przerwą to jednak argentyńskim kibicom serca zadrżały najmocniej. Po rzucie rożnym i strzale głową Benedikta Hoewedesa piłka zatrzymała się na słupku. Dopiero moment później okazało się, że i tym razem był spalony.


Neuer taranuje


Niemcy nie wyciągnęli wniosków z pierwszej połowy. Zaraz po zmianie stron, po kolejnym błędzie obrony, w doskonałej sytuacji znalazł się Lionel Messi, ale do szczęścia zabrakło mu wyłącznie odrobiny precyzji. Może dlatego kolejne natarcie Argentyny zakończyło się zdecydowaną interwencją Neuera, który na bocznej linii pola karnego bezpardonowo staranował Higuaina.
Po godzinie poczynania obu stron stały się bardziej zachowawcze. Po części wynikało to z ubytku sił, a po części z prostej kalkulacji ryzyka – było coraz mniej czasu na odrobienie ewentualnych strat. Stąd tempo gry wyraźnie siadło, a co bardziej elektryzujące sytuacje podbramkowe można było z biedą policzyć na palcach jednej ręki. Wizualna przewaga Argentyńczyków została zniwelowana.
Na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry wciąż nikt nie był bliżej tytułu mistrza świata. Najbardziej spektakularną akcją tej fazy spotkania było wtargniecie na murawę szalonego kibica. Po krótkim pościgu został ujęty przez służby porządkowe i zniesiony za linię boczną, a finał w regulaminowym czasie nie został rozstrzygnięty.

Cios w Albicelestes

Niemcy dogrywkę mogli rozpocząć w wymarzony sposób. W doskonałej sytuacji znalazł się Schuerrle, jednak jego strzał z bliska odbił Romero. Argentyna siedem minut później miała jeszcze lepszą okazję. Hummels nie sięgnął piłki i Rodrigo Palacio przejął futbolówkę na 11metrze, ale mając już tylko Neuera przed sobą posłał ją nad poprzeczkę. Zawodników zaczęły łapać skurcze, kibice trzymali się za głowy, tymczasem na murawie wszystko zdawało się zmierzać do serii rzutów karnych.

 

Jednak w 113 minucie Niemcy zadali decydujący cios. Z lewej strony zacentrował Schuerrle, a stojący w rogu piłki Mario Goetze skleił piłkę na piersi i pięknym uderzeniem nie dał szans Romero. Argentynie pozostało sześć minut na doprowadzenie do jedenastek, ale szanse na wyrównanie mieli dopiero po dwóch minutach doliczonych do drugiej części dogrywki. Rzut wolny tuż przed szesnastką, a więc w miejscu wymarzonym dla siebie, wykonywał Messi. Tym razem jednak zawiódł go geniusz, bo strzelił tak, jak grał na mundialu w Brazylii – bardzo słabo, bo piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.

Z tej samej kategorii