Bogusław Kaczmarek: Najlepszy w Brazylii był Mascherano

Javier Mascherano
 źródło: Reuters

Wprawdzie to Messi został najlepszym piłkarzem mistrzostw, ale według mnie najlepsi byli Javier Mascherano i Arjen Robben, na trzecim miejscu postawiłbym Kolumbijczyka Jamesa Rodrigueza - mówi były asystent selekcjonera polskiej reprezentacji.

BOGDAN NATHER: Czy Niemcy zasłużenie wywalczyli mistrzostwo świata?

BOGUSŁAW KACZMAREK: Jest to rzecz niesłychanie dyskusyjna, bo piłka nożna jest grą niewymierną, w której o wyniku często decydują niuanse. Finał, obfitujący w mnóstwo zwrotów akcji pokazał, że nie jest łatwo sprostać roli faworyta. To był futbol pełen wdzięku, uroku i dramaturgii. W decydującej batalii zmierzyły się dwie równorzędne drużyny, a o wygranej reprezentacji Niemiec zadecydowały detale. A bardziej konkretnie - zimny pragmatyzm drużyny niemieckiej, która z pełną premedytacją czekała na pomyłkę przeciwnika.


W finale Argentyna zaskoczyła pana in plus?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Mam ogromny szacunek dla trenera Alejandro Sabelli i zawodników reprezentacji Argentyny. Nie wiadomo, jakby się finał ułożył, gdyby Higuain wykorzystał prezent od Kroosa i zdobył gola. Niemcy odpowiedzieli uderzeniem w słupek Hoewedesa, lecz po przerwie setek nie wykorzystali Messi i Palacio. Niemcy byli w nieco uprzywilejowanej sytuacji, ponieważ Argentyna grała dwie dogrywki i miała jeden dzień mniej na odpoczynek i regenerację sił. W końcówce błąd popełnił - moim zdaniem - najlepszy piłkarz tego mundialu, czyli Mascherano, do spółki z Zabaletą. Na dodatek źle ustawił się Demichelis i nieszczęście gotowe.

 

Gdyby doszło do rzutów karnych, to Argentyna byłaby w stanie zdobyć mistrzowski tytuł?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Jedenastki zawsze są loterią, ale moim zdaniem zwycięsko z tej konfrontacji wyszliby Niemcy, bo mieli najlepszego bramkarza tego turnieju. Neuer wyznaczył nowe kierunki gry na swojej pozycji, mam na myśli technikę gry bramkarza na przedpolu.


Wierzył pan, że po meczach bez wyrazu Argentyna jest zdolna wznieść się na tak wysoki poziom? Że zdoła dotrzymać kroku jedenastce Joachima Loewa?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Przez lata przyzwyczailiśmy się do Argentyny, której grze jest pełno polotu i improwizacji. Ale do meczu z Niemcami tego nie było. Wcześniej gra opierała się na indywidualnych popisach zmęczonego długim sezonem Messiego. Ale trener Sabella w finale zrobił z tego drużynę, w której widać było blaski piłkarza Barcelony, lecz nie był on ponad zespołem.


Czym najbardziej zaimponowała panu Argentyna?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Może nie wszyscy zwrócili na to uwagę, lecz Argentyna w trakcie tych mistrzostw zaprezentowała doskonale zorganizowaną grę obronną. To był najwyższy kunszt gry defensywnej, współdziałania i komunikacji. A nie wolno nam zapominać, że w fazie pucharowej wyrwano im ząb trzonowy. Oczywiście mam na myśli Angela di Marię. Królem w tej drużynie był Mascherano, taki piłkarski oszust, który wyprowadzał w pole rywali. Ile akcji przeciwnika zatrzymał, ile ich podań przerwał, a ile razy skutecznie zaasekurował kolegów? Wprawdzie to Messi został najlepszym piłkarzem mistrzostw, ale według mnie najlepsi byli Mascherano i Robben, na trzecim miejscu postawiłbym Kolumbijczyka Jamesa Rodrigueza.

 

Mascherano w reprezentacji Argentyny, a Mascherano w Barcelonie to dwaj różni gracze. Dlaczego? Bo w klubie gra na środku obrony?
BOGUSŁAW KACZMAREK: Pańska diagnoza jest bardzo trafna. Mascherano grający na pozycji numer 6 jest piłkarzem kompletnym. Doskonale czyta grę, jest świetny w odbiorze i przechwytach piłki. W Brazylii był to najmądrzejszy gracz ze wszystkich, obdarzony niebywałą wyobraźnią. Na 500 podań miał 90 procent skuteczności, to znaczy piłka trafiała do adresata! To niewiarygodny wręcz wynik.

Z tej samej kategorii