Romero broni dwa karne! Argentyna rywalem Niemiec!

Lionel Messi
 źródło: AFP

120 minut nie wystarczyło, by wyłonić drugiego finalistę mistrzostw świata. Rzuty karne bezbłędnie wykonywali jednak tylko Argentyńczycy.

Seria rzutów karnych rozstrzygnęła losy drugiego półfinału mistrzostw świata. Tym razem Louis van Gaal wcześniej wykorzystał limit zmian i na boisku nie mógł wejść Tim Krul – bohater meczu ćwierćfinałowego. Holender mógł tylko z ławki obserwować, jak ręce w geście triumfu unosi Sergio Romero, kilka lat temu bramkarz holenderskiego Alkmaar, gdzie jego trenerem był van Gaal. Obronił dwa strzały. Już pierwszy, który wykonywał Vlaar i trzeci, autorstwa Sneijdera. Jego koledzy byli za to bezbłędni. Zaczął Leo Messi, a skończył Maxi Rodriguez. Argentyna zagra w finale z Niemcami, jak w 1986 roku, kiedy wygrała 3:2 i w 1990, kiedy przegrała 0:1. W niedzielę może zostać trzeci raz mistrzem świata. Niemcy po raz czwarty.

 

25 czerwca 1978 roku pierwszy gol padł w 38 minucie. Do bramki trafił Mario Kempes, bohater jednego turnieju, którego doskonale pamiętamy także my. W końcu na tym samym turnieju strzelił Polsce dwa gole. Wspomnianego dnia był rozgrywany ostatni mistrzostw świata w Argentynie, w którym gospodarze grali w Buenos Aires o złoto z Holandią.

 

Wczoraj finał to jeszcze nie był, ale stawka spotkania niewiele ustępowała też sprzed 36 lat. Co działo się w 38 minucie? Było 0:0 po meczu, który swoja dramaturgią i poziomem na kolana nie powalił. Może dlatego, że fani na całym świecie wciąż żyli wydarzeniami sprzed 24 godzin, kiedy Niemcy strzelili do przerwy więcej goli, niż w Sao Paulo obie drużyny oddały celnych strzałów?

 

To miał być pojedynek Leo Messiego z Arjenem Robbenem, dwóch wielkich indywidualności tych mistrzostw. Nie było to takie proste i oczywiste, skoro Holandia i Argentyna doskonale radzą sobie w Brazylii z grą obronną. Różnica polegała na tym, że Holendrzy do tego swoje poczynania w ciągu 45 minut ograniczyli, a Argentyna – ratująca honor Ameryki Południowej, która na swoim kontynencie zawsze sięgała po złoto – dodała do tego trochę więcej jakości w przodzie. Nie było co prawda kontuzjowanego i siedzącego na ławce Di Marii, ale z dobrej strony pokazał się Ezequiel Lavezzi. Najgroźniejszą sytuację miał jednak Leo Messi, dla którego był to jeden z tych meczów, dzięki któremu mógł trafić na dobre do panteonu największych w historii, gdzie dziś są jego dwaj rodacy – Maradona i Alfredo Di Stefano, zmarły kilka dni temu Argentyńczyka, który na mistrzostwach świata nie zagrał nawet minuty, a sukcesy osiągał tylko z Realem.

 

Messi świetnie wykonał rzut wolny, doskonale obroniony przez Jaspera Cillessena. Krul może i doskonale broni jedenastki, ale przeciwko Argentynie wyszedł klubowy kolega Arkadiusza Milika. Argentyna większość akcji przeprowadzała prawą stroną. Messi był aktywny, często faulowany przez Holendrów, ale poza stałym fragmentem gry nie był w stanie dojść do sytuacji strzeleckiej. Niczym cień poruszał się za nim Nigel de Jong, ściągnięty z boiska w 62 minucie. Van Gaal wprowadził za niego Jordyego Clasie, co było sygnałem, że aktywniejsza w drugiej połowie Holandia chce wygrać mecz w trakcie 90 minut. Grający w Feyenoordzie 23-latek to jeden z bardziej kreatywnych graczy w kadrze Holandii, ale obrazu gry nie zmienił. 90 minut – jak w 1978 roku – nie wystarczyło, by poznać finalistę mistrzostw. O północy polskiego czasu zaczęła się dogrywka. Potem były rzuty karne. Holandia zagra z Brazylią o brąz. Argentyna z Niemcami o złoto.

 

HOLANDIA – ARGENTYNA 0:0, karne 2:4

Sędziował Cuneyt Cakir (Turcja).

Asystenci: Bahattion Duran (Turcja) i Tarik Ongun (Turcja).

Widzów 62601.

Czas gry: podstawowy 95 min (47+48), dogrywka 33 min (17+16)

 

HOLANDIA: Cillessen - de Vrij, Vlaar, Martins Indi (46. Janmaat) - Kuyt, Blind, de Jong (62. Clasie), Wijnaldum - Sneijder - Robben, van Persie (96. Huntelaar). Trener Louis van GAAL.

 

ARGENTYNA: Romero - Zabaleta, Demichelis, Garay, Rojo - Mascherano, Biglia – Perez (81. Palacio), Lavezzi (101. Maxi Rodriguez) - Messi, Higuain (82. Aguero). Trener Alejandro SABELLA.

 

Żółte kartki: Martins Indi (45. faul), Demichelis (49. faul).

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~acbdUżytkownik anonimowy
~acbd :
No photo~acbdUżytkownik anonimowy
Argentyna Messi... i wszystko jasne!
9 lip 14 21:46 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii