Wygrani i przegrani. Od powrotu Mario, po więcej cierpliwości!

11. kolejka ekstraklasy. Są tacy, którzy wygrali, bo pozytywnie zaskoczyli i zasłużyli na miano wygranych. Są też i tacy, którzy zawiedli. Na całej linii. Oni są przegrani. Redakcja „Sportu” tradycyjnie wskazuje, kto na jakie miano zasłużył.

WYGRANI…

Powrót Mario

Fot. Kamil Swirydowicz / źródło: Cyfrasport


Mariusz Pawełek to uznana marka, niezależnie czy mówimy o pozytywach czy negatywach. 36-letni bramkarz dodaje lidze kolorytu, choć częściej był zapamiętywany z „kiksów”. Jego debiut w barwach Jagiellonii był jednak zdecydowanie pozytywny. Pawełek w lidze ostatni raz zagrał 27 maja 2017 roku, nie przygotowywał się do nowego sezonu z żadną drużyną, a w sobotnim spotkaniu zachował czyste konto w spotkaniu z Wisłą w Krakowie.

 

Wrzesień z Robakiem

Fot. Krzysztof Porębski / źródło: Pressfocus


To zdecydowanie był miesiąc Marcina Robaka. Lata lecą, ale doświadczony napastnik nie tylko trzyma formę, ale i regularność. W ostatni czterech spotkaniach 34-letni piłkarz strzelił 6 goli, co jest świetnym wynikiem. Robak pokazał, że na jego dorobek nie składają się tylko gole strzelane z rzutów karnych. Tak było choćby w ostatnim meczu z Sandecją Nowy Sącz. Napastnik Śląska wysłał mocny sygnał do Zabrze - „Igor – tak łatwo korony króla strzelców ci nie oddam!”.

 

„Kolejorz się” odkuł

Fot. Krzysztof Porebski / źródło: Pressfocus


W poprzednim sezonie Lech doznał trzech porażek z Legią. Dwie były bardzo bolesne dla poznańskich fanów. Najpierw jesienią w 90 minucie meczu Marin Robak doprowadził do remisu, ale ostatni, szaleńczy atak Legii dał im zwycięstwo za sprawą... Kaspera Hamalainena. Wiosną, już w Poznaniu, Lech prowadził by w końcówce stracić dwa gole i znów schodząc z boiska pokonanym. Wczoraj w końcu klub ze stolicy Wielkopolski wziął srogi rewanż za tamte mecze i wygrał aż 3:0.

… PRZEGRANI

Im strzelać nie kazano

Fot. Krzysztof Porebski / źródło: Pressfocus


Piątkowo-sobotnie mecze zdecydowanie pokazały, że zawodnikom ekstraklasy reprezentacyjna przerwa „potrzebna od zaraz”. Ledwie pięć trafień w pięciu spotkaniach, w tym dwa - autorstwa nominalnych obrońców. Tłumaczenia, że „dzień konia” mieli bramkarze, są wyjątkowo nietrafne. Carlitos, Frederik Helstrup, Robert Pich, Bartłomiej Dudzic - to tylko wybrane okazje (w większości stuprocentowe) i wybrani piłkarze, o których po minionym weekendzie z czystym sumieniem będzie można powiedzieć „partacze”.

 

KonroVARsje

Fot. Norbert Barczyk / źródło: Pressfocus


Wiele razy już o VAR-ze dyskutowaliśmy, wiele razy (lat???) będziemy jeszcze dyskutować. Niedawno w tej sprawie list do Zbigniewa Bońka napisał nawet... poseł. Sobotni mecz w Krakowie też dał asumpt do rozważań, jak z nowej technologii korzystać. Tomasz Kwiatkowski sygnał o możliwym przewinieniu (Maciej Sadlok przewraca w „szesnastce” Ivana Runje szarpnięciem za rękę) dostał minutę po całej akcji, kolejną minutę zabrała mu osobista wideoweryfikacja. A potem... podjął decyzję zupełnie odmienną od werdyktu Marco Fritza w sobotnim starciu Augsburga z Borussią. W niedzielę z kolei VAR-u... zdecydowanie zabrakło Piotrowi Lasykowi - może z jego pomocą uniknąłby „wiel-błąda”?

 

Więcej cierpliwości

Fot. Norbert Barczyk / źródło: Pressfocus


Naukowcy ponoć stwierdzili już, że „efekt nowej miotły” to... zwykły bajer. Wiara [rodzimych działaczy] weń jest wciąż wielka, ale w ostatnich dniach pojawiło się parę dowodów na to, że rację jednak mogą mieć „jajogłowi”. Maciej Bartoszek pierwszy mecz na ławce Bruk-Betu wygrał, ale potem odpadł z Pucharu Polski, a w niedzielę z przeciętną Wisłą Płock też nie ugrał nawet punktu. „Cudownego leku” - na razie - nie znaleźli też dla swych podopiecznych Romeo Jozak i Waldemar Fornalik. Może więc... więcej cierpliwości, panowie prezesi?

 

Z tej samej kategorii