Wygrani i przegrani. Od nie takich krótkich, po kruchą miedź!

8. kolejka ekstraklasy. Są tacy, którzy wygrali, bo pozytywnie zaskoczyli i zasłużyli na miano wygranych. Są też i tacy, którzy zawiedli. Na całej linii. Oni są przegrani. Redakcja „Sportu” tradycyjnie wskazuje, kto na jakie miano zasłużył.

WYGRANI

Nie tacy krótcy

Fot. Krzysztof Porebski / źródło: Pressfocus


Przyjdą kontuzje, kartki i wtedy zobaczymy, czy Górnik jest taki mocny – mówili do niedawna niektórzy kibice, wątpiący w siłę zabrzańskiej drużyny. W Niecieczy przyszedł moment pierwszego testu; to dość poważny, bo trener Marcin Brosz nie skorzystał z usług najlepszego piłkarza i najlepszego strzelca – Igora Angulo. I co? I nic! Okazało się, że brak jednego ogniwa nie jest w stanie zatrzeć dobrze działającej maszyny. Rafał Kurzawa jak świetnie podawał, tak podaje nadal. Brak najlepszego strzelca? Żaden problem, jest przecież Łukasz Wolsztyński czy Damian Kądzior. W niedzielę zabrzanie wysłali jasny sygnał: tak łatwo nas się nie da zatrzymać!

 

Stary ale jary

Fot. Łukasz Laskowski / źródło: Pressfocus


Lata lecą, ale nie zmienia się jedno: Marcin Robak to wciąż napastnik gwarantujący przyzwoity poziom i pewną liczbę bramek. Zawodnik ma już na karku 34 lata, ale wciąż w polskiej ekstraklasie jest jednym z lepszych napastników. Tak było w Lechu, gdy Robak wcale nie musiał grać od pierwszych minut czy na boisku spędzać wiele czasu. Tak jest i w Śląsku o czym boleśnie przekonał się nie byłe kto, bo mistrz Polski. Poza tym wrocławianie pokazali, jak niewiele trzeba, żeby ograć będącą w kryzysie Legię.

 

Zaskakująco dobry Gin(o)

Fot. Krzysztof Porebski / źródło: Pressfocus


Przed sezonem standardowo Korona była wymieniana w gronie kandydatów do spadku. Eksperci po odejściu trener Marcina Bartoszka wieszczyli degrengoladę i rozpad kieleckiego zespołu. Z Gino Lettieriego najpierw się śmiano, potem oburzano się na jego metody, a teraz... niektórzy zaczynają doceniać jego kunszt, inni zaś zwyczajnie muszą milczeć. Korona robi swoje, gra ciekawą piłkę; czasem nie daje jej to zwycięstw, ale i tak jest lepiej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Kieleccy fani raczej nie mają na razie powodów do niepokoju.

 

PRZEGRANI

Irlandzkie zacięcie

Fot. Marcin Pirga / źródło: Cyfrasport


Cillian Sheridan co prawda ma już na koncie trzy trafienia, ale w ostatnich tygodniach wyraźnie się zaciął. W starciach ze Śląskiem (1:1), Piastem (0:1) i Cracovią ani razu nie trafił do siatki. To i tak nie jest najgorsze; zatrważać może to, jakie sytuacje zdarza mu się marnować. Jego pudło w spotkaniu z Piastem będzie wyśmiewane przez kibiców jeszcze przez wiele miesięcy. W końcówce ostatniego meczu w Krakowie koledzy stworzyli mu dwie stuprocentowe okazje, które wcześniej wykorzystałby z zamkniętymi oczami. Aż chce się spytać: „Sheri” co się z tobą dzieje!?

 

Gdzie kucharek sześć...

Fot. Piotr Matusewicz / źródło: Pressfocus


Do ostatniej chwili otwartego okna transferowego w Wiśle pracowano nad transferami. Obecnie Wisła w tej chwili ma w kadrze 35 graczy! Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że im większy wybór ma trener Kiko Ramirez, tym jego zespół prezentuje się... gorzej. Kilka tygodni temu, gdy wybór podstawowego składu był prosty i oczywisty, gra „Białej gwiazdy” mogła się lepiej podobać, a i wyniki były lepsze. Czyżby „bogactwo” nie służyło klubowi z Krakowa?

 

Krucha miedź

Fot. Pawel Andrachiewicz / źródło: Pressfocus


Jeszcze niedawno Zagłębie było wychwalane z każdej strony. Wielu piłkarskich ekspertów uznawało zespół trenera Piotra Stokowca za „czarnego konia” w walce o mistrzostwo. Na tym pięknym obrazie lubinian pojawiają się jednak kolejne rysy. Najpierw oblany test w starciu w Warszawie z mistrzem Polski, a teraz „frajerskie” wypuszczenie prowadzenia 2:0 i wydawałoby się pewnego zwycięstwa z Wisłą Płock. Jeśli Zagłębie szybko nie wróci na właściwe tory, to trudno będzie je traktować jako poważne zagrożenie dla najsilniejszych drużyn.

 

Z tej samej kategorii