Słoweniec chciałby grać zdecydowanie więcej

Potencjał Saszy Żivca jest powszechnie znany, ale największym problemem jest to, że Słoweniec nie potrafi utrzymać wysokiej formy. - Mogę to osiągnąć tylko przez regularne występy, zwłaszcza od początku meczów - przekonuje skrzydłowy.

Sasa Zivec
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Część kibiców uważa, że Sasza Żivec to bardzo chimeryczny zawodnik i jego statystyki w gliwickim klubie zdają się to potwierdzać. Słoweniec na przemian miał i ma lepsze oraz gorsze momenty. Gdy zaliczy kilka bardzo dobrych meczów, potem przychodzą słabsze, albo przerwa spowodowana kłopotami zdrowotnymi i tak w kółko...


Od momentu nieudanych przenosin do Włoch, podczas zimowego okienka, ofensywny pomocnik znów robi wszystko, by jego dyspozycja była satysfakcjonująca. Jego wejście w meczu z Arką było pozytywnym impulsem dla całej drużyny. - Arka się trochę cofnęła, a my chcieliśmy to wykorzystać. Dobrze czułem się na boisku i chciałem pomoc drużynie. Wiadomo, że lubię szybką grę, na jeden kontrakt. Jestem w Piaście 3 lata i wszyscy w klubie doskonale wiedzą, co mogę dać zespołowi - opowiada Sasza Żivec, który w 2017 roku 3 razy zagrał od pierwszej minuty, a aż 5 razy wchodził na boisko z ławki rezerwowych.

 

Taka sytuacja nie jest dobra dla każdego piłkarza, a Słoweniec przekonuje, że dla niego szczególnie. - Żeby grać na najwyższym poziomie potrzebuję być w doskonałej formie fizycznej, a tę mogę osiągnąć jedynie grając jak najwięcej i jak najdłużej. Ciągle mi mało tych minut, dlatego nie czuję się dobrze. W piłce jednak można spodziewać się wszystkiego i trzeba odnaleźć się w sytuacji, w której się jest. Nie lubię wchodzić na końcówki, bo nie jestem w stanie osiągnąć najlepszej dyspozycji i pomóc drużynie tak, jakbym chciał - przyznaje Żivec, któremu trudno zaakceptować sytuację, w jakiej znalazł się klub z Gliwic. - W tym sezonie wszystko jest przeciwko nam. Nie spodziewałem się, że kilka miesięcy po takim sukcesie, jakim było wicemistrzostwo, będziemy walczyli o utrzymanie. Takie jest jednak życie. To samo może powiedzieć Cracovia czy Zagłębie. Oni też grali w europejskich pucharach - kończy pomocnik Piasta.

Więcej na temat:Piast - Śląsk, Saša Živec
Z tej samej kategorii