Krzysztof Warzycha: Do Legii czy Lecha nie pasuję

RUCH CHORZOW - GORNIK ZABRZE
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Co moje nazwisko znaczy jako trener? Zaczynam właściwie od zera - mówi były reprezentant Polski i drugi trener Omonii Nikozja.

Leszek BŁAŻYŃSKI: Odwiedził pan drużynę Ruchu w ośrodku szkoleniowym „Allegra”. Którego z obecnych zawodników chorzowskiego zespołu najbardziej by pan wyróżnił?

Krzysztof WARZYCHA: Mariusza Stępińskiego. To gracz, który przypomina młodego Roberta Lewandowskiego, czy Arkadiusza Milika. Może pójść w ich ślady i jest na dobrej drodze, by wiele osiągnąć w piłce. Od niego zależy jak sobie poukłada przyszłość. Jeśli wiosną też będzie strzelał, to Adam Nawałka czy będzie chciał, czy nie, to i tak będzie musiał wziąć go na mistrzostwa Europy. Gdy pojedzie na Euro, to cena za niego zdecydowanie wzrośnie. Dobrze, że Waldek Fornalik sprowadził tego napastnika. Teraz podobno Ruch chce za niego 1,5 mln euro, dla klubów z Europy Zachodniej to nie jest wysoka kwota.


Prezes Dariusz Smagorowicz informował, że Stępińskim były zainteresowane dwa kluby z Grecji. Pan doskonale zna tamtejsze realia, bo ma pan dom w Atenach od lat. Które kluby chciały go pozyskać?
Krzysztof WARZYCHA: Na „Stępla” byłoby stać Olympiakos Pireus. No może jeszcze AEK Ateny i PAOK Saloniki, bo chociażby Panathinaikos nie wyłożyłby wspomnianej wyżej kwoty.


Jacy inni piłkarze Ruchu mają szansę na zrobienie kariery?
Krzysztof WARZYCHA: Kamil Mazek ma za sobą dobry sezon, przyszłościowym graczem jest Patryk Lipski, no i Michał Helik to perspektywiczny zawodnik. Szkoda tylko, że Helik doznał w zeszłym roku kontuzji. Waldek Fornalik świetne wdrożył do zespołu tych młodych chłopaków. Kto się spodziewał przed sezonem, że Ruch po jesieni plasować się będzie na 5. miejscu.

 

Wyobraża pan sobie powrót do Polski i pracę jako trener w innym klubie niż Ruch?
Krzysztof WARZYCHA: Na Cichą mógłbym przyjść... Pokopię dołki pod Waldkiem (śmiech). Oczywiście żartuję.
Są kluby w Polsce, do których nie pasuję. Warzycha nie może być przecież trenerem Legii czy Lecha, o Górniku Zabrze już nie wspominając. Ale jest wiele innych klubów nad Wisłą, gdzie mógłbym pracować. Gdy zatrudnia się trenera, spogląda się na jego CV, a czym ja mogę się pochwalić. Pracowałem samodzielnie w trzech klubach drugoligowych a szuka się zawsze bardziej doświadczonych szkoleniowców. Nie mam jednak kompleksu w związku z tym, że w Omonii jestem tym drugim.

 

 

Dlaczego zdecydował się pan na pracę właśnie tutaj?
Krzysztof WARZYCHA: Bo współpracuję z Vladanem Milojevicem, który jest pierwszym trenerem. To mój przyjaciel, z którym grałem w Panathinaikosie. Potem razem zdobywaliśmy trenerską licencję UEFA Pro. Podczas seminariów dzieliliśmy razem pokój. Można powiedzieć, że zgodziłem się na rolę asystenta ze względu na niego. Ja jestem zresztą na początku swojej drogi trenerskiej a lata lecą. Mam już 50 lat na karku. Ważne też jest to, aby cały czas twoje nazwisko żyło, było w obiegu w prasie, telewizji... Gdy po dwóch-trzech latach jest się poza piłką, na trenerskim bezrobociu, wtedy ludzie zapominają o tobie.

 

Plebiscyt PS

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Chorzowianin Użytkownik anonimowy
~Chorzowianin :
No photo~Chorzowianin Użytkownik anonimowy
Legenda w Polsce, legenda w Grecji, może będzie legenda na Cyprze.
30 sty 12:13 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii