Tomasz Frankowski: Ondraszek będzie jak Duda

Tomasz Frankowski
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus
Michał Trela 16-01-2016 | 13:39

Autor:

- Brożkowi przyda się odciążenie, bo mało kto potrafi obecnie w Wiśle strzelać gole – mówi Tomasz Frankowski.

Zmiany trenera i prezesa, transfery. W Wiśle Kraków idzie nowe?

Tomasz FRANKOWSKI: Zmiana trenera to akurat zdarza się co chwilę. Miesiąc temu była jedna, teraz jest druga. Z perspektywy kibica wygląda to na nie do końca przemyślane ruchy. Szansę najpierw dostał Marcin Broniszewski, który nie poprowadził zespołu tak, jak działacze sobie życzyli, więc zdecydowali się na kolejną zmianę. Co do zmiany prezesa, okazało się, że zeszłoroczne szumne zapowiedzi Roberta Gaszyńskiego były nieprawdziwe, bo w klubie na pewno nie jest lepiej. Wiem tylko, że zaległości wobec piłkarzy zostały niedawno spłacone. Przynajmniej oni mają czystą głowę.

 

Zwolnienie Kazimierza Moskala na miesiąc przed końcem rundy było błędem?

Tomasz FRANKOWSKI: Wisła - poprzez właściciela - jest zdolna do każdego ruchu. Po przegranych derbach właściciel zareagował nerwowo, bo - jak pokazała przyszłość - zmiana nie była przemyślana i podjęto ją pod wpływem emocji. Porażka z Cracovią zawsze boli, więc głowy się zagotowały i czyjaś musiała polecieć.

 

Zatrudnienie Tadeusza Pawłowskiego to dobry ruch?

Tomasz FRANKOWSKI: Życzę mu jak najlepiej, ale... nie mam zielonego pojęcia jak tę zmianę oceniać. Sytuacja w Wiśle jest specyficzna i liczba zmian trenerów pokazuje, że Pawłowski musi zacząć szybko zdobywać punkty, bo dużego kredytu zaufania nikt mu nie da.

 

W klubie doszło do paru transferów, najbardziej obiecująco wygląda Zdenek Ondraszek. Pawłowi Brożkowi przyda się konkurent?

Tomasz FRANKOWSKI: Nie wiem czy Ondraszek to będzie konkurent czy partner do ataku dla Brożka, bo mogą przecież grać obok siebie. Od Kamila Kosowskiego i Maćka Stolarczyka, którzy oglądali Ondraszka, usłyszałem, że to może być zawodnik, który nawiąże do Ondrzeja Dudy z Legii i będzie bardzo przydatny dla Wisły. A Brożkowi przyda się konkurent i odciążenie, bo oprócz niego mało kto potrafi obecnie strzelać gole.

 

Wisła jest blisko strefy spadkowej. Nie obawia się pan o nią?

Tomasz FRANKOWSKI: Sytuacja w tabeli nie jest fatalna. Strata do czołówki jest – wbrew pozorom – niewielka. Przy solidnym przepracowaniu zimy i odpowiednim wejściu w rundę – bo trzeba będzie szybko łapać punkty – będą zdolni jeszcze namieszać w czołówce, bo piłkarzy, którzy grają dobrze, tam nie brakuje. Zawsze w DNA Wisły jest walka o najwyższe cele i ostatnie 10 lat pokazuje, że czy są wzloty czy upadki, Wisła zawsze potrafi namieszać. Wierzę, że drużyna się podniesie i zacznie grać na miarę oczekiwań. Miasto jest piękne, stadion ładny. Nic tylko grać i wygrywać. Równolegle będzie się toczyć bardzo ciekawa walka o to, kto będzie najlepszy w Krakowie. Postawa Cracovii zasługuje na duże brawa, ale Wisła jest zdolna ukończyć sezon wyżej od niej.

 

Kluczową rundę ma przed sobą Krzysztof Mączyński, który jest pewniakiem do wyjazdu na Euro 2016. Ale akurat pan doskonale wie, że nie zawsze pewniacy jadą na turniej...

Tomasz FRANKOWSKI: Nie porównywałbym jego sytuacji do mojej sprzed lat, bo Mączyński ma najważniejsze – zaufanie selekcjonera. Do tego gra w zespole, w którym ma miejsce w składzie, radzi sobie dobrze. Jeśli nie przytrafi mu się kontuzja i będzie w dobrej dyspozycji, to na pewno pojedzie na Euro. Dwa kluczowe miesiące to marzec i kwiecień, kiedy nie można wypaść z rytmu. Zrobił dobry ruch, wracając do Krakowa. Skoro w Chinach mu się nie do końca wiodło, to nie miał na co czekać. Ja za granicą też zmieniłem kluby bardzo szybko, gdy coś było nie tak. Wrócił więc do Krakowa, gdzie nauczył się grać i teraz oddaje klubowi to, czego się w nim nauczył, a co nie mniej ważne – jest pod stałą obserwacją trenera Nawałki.