Właściciel Cracovii: Zmierzamy w kierunku pucharów

Janusz Filipiak
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus
Michał Trela 15-01-2016 | 09:16

Autor:

- Prędzej czy później Cracovia zagra w europejskich pucharach - mówi Janusz Filipiak, właściciel "Pasów".

Panie prezesie, po takiej rundzie jesiennej awans do europejskich pucharów chyba musi być celem? 

Janusz FILIPIAK: - Na pewno chcemy zagrać w przyszłym sezonie w Europie i ten cel jest realny. Marzeń nie potrzebuję mieć, ale bardzo bym chciał awansu do pucharów. Klub w tym kierunku zmierza i prędzej czy później to się stanie. Wydaje mi się, że uda nam się utrzymać drużynę z jesieni i wzmacniać ją aż do osiągnięcia miejsca na podium. Zobaczymy, jak otworzy się runda wiosenna. Pierwsze mecze pokażą, na co nas stać. Nie mamy najłatwiejszego terminarza, bo więcej meczów zagramy na wyjeździe niż u siebie. Każdy przeciwnik będzie teraz walczył o życie - albo o górną połówkę tabeli, albo o to, żeby nie spaść. Mecze będą więc twarde, ale mamy dobry plan przygotowań, dużo gier, na zgrupowaniu w Hiszpanii zagramy z przyzwoitymi drużynami, więc zawodnicy powinni wejść w rundę już w rytmie meczowym. 

 

Mówi pan, że skład uda się utrzymać. Denissa Rakelsa i Bartosza Kapustkę też?

- Myślę, że tak. W tej chwili nie ma tematu odejścia Kapustki. Oczywiście, on mówi, że niczego nie można wykluczyć, ale w tym momencie nikt nie będzie w stanie zapłacić za niego tyle, ile jest wart. On to wie i chce tu grać. Tu ma dobre warunki do pracy, jest w centrum zainteresowania trenera kadry i trenera Zielińskiego oraz kibiców. Temat odejścia Rakelsa może jest, ale mam nadzieję, że zostanie z nami i będzie podnosił swoją wartość. Każdy z piłkarzy wie, że jeśli Cracovia dobrze zagra na wiosnę i awansuje do pucharów, wartość zawodników wzrośnie i będą mieli wtedy większe szanse na wyższe kontrakty w lepszych klubach. Nie będziemy im wtedy czynić problemów.

 

Czy otrzymaliście konkretną ofertę za Rakelsa? Mówi się o zainteresowaniu Legii Warszawa i Club Brugge. 

- Nie ma żadnej oferty. Zresztą, on ma klauzulę 500 tysięcy euro. Być może za niską, ale taki był wymóg jego menedżerów i nic na to nie poradzę. Zainteresowany nim musiałby nam wpłacić na konto pół miliona. Dopóki to się nie stanie, nie ma o czym rozmawiać.

 

Jak wygląda kwestia wzmocnień Cracovii? 

- Kontrakt podpisał Hubert Adamczyk, którego wykupujemy z Chelsea. Trwa jeszcze wymiana papierów z Anglikami, ale to formalności. Jego przypadek też pokazuje, że Kapustka nie musi się nigdzie spieszyć, bo Adamczyk podąża w odwrotnym kierunku - z Anglii do ekstraklasy. Mamy nadzieję, że dołączy do nas zimą Florin Bejan. Prowadzimy w tej chwili rozmowy, ale kwota odstępnego z Targu Mures za pół roku jest trochę za wysoka. Mamy jednak nadzieję, że dojdziemy do rozsądnej ceny. Równolegle szukamy jeszcze obrońców.

 

Trener chciałby napastnika...

- Transfer Tomasa Pekharta z Ingolstadt się od nas oddalił. Rozmowy były bardzo zaawansowane, ale prawdopodobnie nie spełniliśmy oczekiwań jeśli chodzi o prowizję menedżerską. My w tej chwili będziemy mieć taką strategię, że jeśli nie znamy zawodnika, bierzemy go na wypożyczenie, a dopiero później ewentualnie wykupujemy. Rozmów prowadzimy więcej, a na zewnątrz wyciekają tylko okruchy. Nie ma z naszej strony żadnego zainteresowania Krisztianem Nemethem, o czym też pisano w mediach. Nie robimy żadnych nerwowych transferów. Kandydatów do gry w Cracovii jest dużo, ale nie chcemy kupować kota w worku, podpisywać trzyletniego kontraktu za duże pieniądze, bez dokładnego obejrzenia zawodnika. Nie mamy potrzeby, by działać gwałtownie. Sprowadzenie zawodnika, który się nie sprawdzi, przynosi więcej szkody niż pożytku. Absolutnie nie widzę potrzeby, żebyśmy udowadniali coś na siłę.