Trener "Słoników" Piotr Mandrysz szuka snajpera wyborowego

Piotr Mandrysz
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Nie ma żadnych szans, by wiosną w Termalice zagrał były napastnik Jagiellonii Białystok, Mateusz Piątkowski.

Dzisiaj beniaminek z Niecieczy wylatuje na zgrupowanie do Hiszpanii. Trener „Słoników” PiotrMandrysz niecierpliwie odlicza czas do pierwszego meczu, bo wciąż brakuje mu bramkostrzelnego napastnika.


BOGDAN NATHER: Zacznijmy od spraw personalnych. Kiedy będzie mógł pan uwzględnić przy ustalaniu składu bramkarza Sebastiana Nowaka?
PIOTR MANDRYSZ: - Myślę, że do treningów z zespołem Sebastian wróci na początku marca. Kiedy jednak będzie mógł wyjść na boisko, tego nie wiem. Bo w tym przypadku ważne będzie nie tylko zdrowie fizyczne, ale również psychika. W końcu nasz bramkarz miał złamaną żuchwę, a to bardzo poważna i nieprzyjemna kontuzja.


Pytanie z tej samej beczki - Patryk Fryc w tej rundzie wróci do zespołu?
PIOTR MANDRYSZ: - We wtorek w samo południe Patryk Fryc miał operację łąkotki w klinice w Bieruniu doktora Krzysztofa Ficka. Jeżeli nie będzie komplikacji i rehabilitacja będzie przebiegała prawidłowo, to po sześciu tygodniach powinien wrócić do zajęć. Ale w takich sprawach nie ma niczego pewnego, ponieważ każdy organizm inaczej reaguje, więc tak naprawdę trudno coś wyrokować. Dlatego liczę się z dwoma wariantami rozwoju wydarzeń - optymistycznym i pesymistycznym. Fryc może zatem stosunkowo szybko wrócić do drużyny, lecz liczę się również z tym, że w rundzie wiosennej nie zobaczymy go na boisku.


Co chwila z problemami zdrowotnymi zmaga się Wołodymyr Kowal. Zabiera pan Ukraińca na zgrupowanie do Alicante?
PIOTR MANDRYSZ: - Faktycznie, w ubiegłym tygodniu zmagał się z urazem mięśnia dwugłowego, ale w tym tygodniu trenował już normalnie. Dlatego w środę wylatuje z nami do Hiszpanii.


Z lotniska w Krakowie-Balicach do Alicante wylatujecie w środę wieczorem. Rano będziecie jeszcze mieli trening?
PIOTR MANDRYSZ: - Nie, w środę dałem zawodnikom wolne. Ciężko pracowali w tym tygodniu, w poniedziałek i wtorek mieliśmy dwa treningi, więc dostali trochę czasu, by odsapnąć i spotkać się z rodzinami. Podczas zgrupowania nie będzie już taryfy ulgowej.


W Hiszpanii planowaliście rozegranie trzech meczów sparingowych. Wiecie już, z jakimi zespołami się zmierzycie?
PIOTR MANDRYSZ: - Na razie jeszcze nie. Według wstępnych informacji, jednym z naszych sparingpartnerów miało być rosyjskie CSKA Moskwa, z którym mieliśmy zagrać w piątek, 22 stycznia. Nie mamy jednak potwierdzenia, że na pewno zagramy z tym zespołem. W tej sytuacji zaplanowałem, że spotkania kontrolne zagramy 23, 27 i 30 stycznia.


Priorytet Termaliki w zimowym okienku transferowym?
PIOTR MANDRYSZ: - Bez dwóch zdań pozyskanie bramkostrzelnego napastnika, bo to była nasza największa bolączka w rundzie jesiennej. Niewykluczone, że taki zawodnik pojawi się podczas zgrupowania w Hiszpanii.


Termalice przypisuje się starania o byłego napastnika Jagiellonii Białystok, Mateusza Piątkowskiego, który obecnie występuje w drużynie APOEL Nikozja. To tylko pobożne życzenia, czy jest realna szansa zatrudnienia go w Niecieczy?
PIOTR MANDRYSZ: - Owszem, był w kręgu naszych zainteresowań, lecz w tej chwili nie ma żadnego tematu, bo Piątkowski chce zostać na Cyprze. Warunki finansowe mu odpowiadają i na razie nie chce niczego zmieniać. Trzeba uszanować decyzję i chęci zawodnika, bo to przecież nie jest worek ziemniaków, którym rzuca się o dowolnej porze i w dowolne miejsce.


Na jakie jeszcze pozycje poszukuje pan piłkarzy, bo nie wierzę, że pańskie plany transferowe kończą się na napastniku?
PIOTR MANDRYSZ: - Poza napastnikiem poszukujemy bocznego obrońcy, przede wszystkim na prawą stronę. Nie wiadomo bowiem, kiedy wróci na boisko Patryk Fryc, zaś 14 lutego w pierwszym meczu z Lechem Poznań zabraknie Dalibora Plevy. Słowak w grudniowym meczu przeciwko Ruchowi Chorzów ujrzał żółtą kartkę, a ponieważ było to już jego ósme upomnienie w bieżących rozgrywkach, musi pauzować w jednej kolejce.

 

 

Plebiscyt PS

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~MaxUżytkownik anonimowy
~Max :
No photo~MaxUżytkownik anonimowy
Na razie Piotr Mandrysz pozbył się Mario Licki. I słusznie, bo gość był widoczny na boisku z powodu swoich włosów, a nie udanych zagrań.
20 sty 21:58
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii