Historia przeciwko Ruchowi! Na przekór statystykom

Gornik Zabrze - Ruch Chorzow
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Odkąd wprowadzono w ekstraklasie system ESA37, ostatnie drużyny jesieni spadały z ligi. - Statystyki są jednak po to, aby je zmieniać – przekonuje Jan Benigier, były znakomity snajper „Niebieskich”.

Nowy format rozgrywek po raz pierwszy obowiązywał w sezonie 2013/14. Po 30 kolejkach podzielono drużyny na dwie grupy: mistrzowską i spadkową oraz doszło do podziału punktów. 2013 rok na ostatnim miejscu zakończył Widzew Łódź. Zespół w 21 kolejkach zdobył 15 „oczek”, czyli miał dorobek zbliżony do tego, jakim dysponują obecnie „Niebiescy”. Klub również borykał się z ogromnymi problemami finansowymi a w jego składzie grał Eduards Visnakovs, obecny snajper Ruchu. Łotysz był wtedy jednak w świetnej formie, strzelił 12 goli. - Nie doszukiwałbym się jednak analogii, pomiędzy obecnym Ruchem a tamtym Widzewem. To całkiem inne zespoły – podkreśla Jan Benigier. Łodzianom zabrakło 6 punktów do utrzymania. Problemem drużyny była słaba defensywa - zespół stracił aż 59 goli, najwięcej ze wszystkich drużyn w lidze. Ogromne kłopoty finansowe sprawiły, że Widzew, po sezonie spędzonym na zapleczu ekstraklasy, wylądował w IV lidze. Obecnie rywalizuje w III lidze (czwarty poziom rozgrywkowy).

 

Nieudana pogoń
W następnym sezonie kłopoty miał Zawisza. Jego sytuacja wyjściowa była arcytrudna. Bydgoszczanie w 19 kolejkach uzbierali marne 9 „oczek”. Przed wiosną wszyscy zgodnie typowali drużynę do spadku. Właściciel Radosław Osuch i trener Mariusz Rumak dokonali rewolucji w składzie. Nowy, odświeżony zespół rzucił się w pogoń. Zawisza zanotował nawet serię sześciu kolejnych wygranych! Straty jednak z pierwszej rundy były zbyt duże i bydgoszczanom szaleńcza gonitwa się nie udała. W czerwcu zeszłego roku Zawisza nie uzyskał licencji na grę w lidze centralnej.

 

Wystarczyło tak niewiele
W poprzednich rozgrywkach nie dał rady Górnik Zabrze. Po rundzie jesiennej sytuacja nie była wcale aż tak tragiczna. Drużyna zakończyła tę część sezonu na ostatnim miejscu w tabeli z 21 punktami (rozegrano 21 kolejek). Wiosna była jednak fatalna. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego, a później Jana Żurka, wygrali tylko dwa spotkania! Z Podbeskidziem oraz Śląskiem, ale, mimo tak koszmarnego bilansu, mogli się uratować uratować. Wystarczyło w ostatniej kolejce wygrać z niegrającą już o nic Termaliką Nieciecza. Po końcowym gwizdku bramkarz Grzegorz Kasprzik rozpaczał tak, jakby stracił kogoś bardzo bliskiego. – Jest nam wstyd, że doprowadziliśmy do takiej sytuacji. Ten trzeci spadek Górnika w historii to dramat – podkreślał golkiper, który był pocieszany przez kibiców. Wcześniej klub był zdegradowany w 1978 i 2009 roku. Wśród przyczyn, które wpłynęły na spadek, podawano między innymi bardzo nieudane zimowe zgrupowanie w Hiszpanii. - Byliśmy w dobrym miejscu na wczasy dla emerytów, ale nie dla drużyny piłkarskiej - ocenił Ołeksandr Szeweluchin. Chorzowianie zimę także spędzili na Półwyspie Iberyjskim, ale w odróżnieniu od zabrzan, nie byli w kurorcie. Sparingpartnerów też mieli zdecydowanie lepszych.

 

Otucha zamiast wpisów
- Statystyki pokazują, że w trzech minionych sezonach ostatnia drużyna spadła z ligi, ale wcześniej zdarzało się, że było inaczej. Chociażby Podbeskidzie, które miało po pierwszej części sezonu fatalny dorobek punktowy, znakomicie grało wiosną i w ten sposób zachowało ligowy byt. Mieszkam w Nowym Bytomiu, dzielnicy Rudy Śląskiej, i jest tutaj wielu fanów Ruchu. Niepokoją się, co jest zrozumiałe, ale nie możemy skreślać tych młodych chłopaków, którzy walczą o prestiż i przyszłość klubu. Trzeba dodać im otuchy, wesprzeć, a nie wypisywać w internecie krytyczne uwagi – podkreśla Benigier.
Kibice we wtorek spotkali się z zawodnikami podczas prezentacji drużyny. W piątek, po powrocie piłkarzy z Hiszpanii, także rozmawiali z drużyną. - Dobrze, że fani pokazują, że są z nimi, że w nich wierzą. Każdy z nas oczekuje od nich walki, ale to zrozumiałe. Szalenie ważny będzie start. Jeden ze znanych sprinterów mówił, że jak wystartuje dobrze, to po kilku metrach ma rywali za plecami. Gdy spóźni start, goni ile sił, ale zwykle nie uda mu się dobiec do mety na dobrej pozycji. Ruch stać na dobry początek wiosny. Jak procentowo oceniam szansę na utrzymanie? Sercem? Czuję, że drużyna nie zostanie zdegradowana. Spoglądając zdroworozsądkowo: szansę są na to fifty-fifty a statystykami nie ma co się przejmować – dodaje eksnapastnik chorzowian.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Mamy żałosną ligę i aby to zmienić trzeba pozbywać się z niej oszustów i golasów.
9 lut 15:44 | ocena:54%
Liczba głosów:13
46%
54%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JaroUżytkownik anonimowy
~Jaro :
No photo~JaroUżytkownik anonimowy
Co zjedliście na śniadanie?
10 lut 10:17 | ocena:100%
Liczba głosów:4
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii