Skrzydłowy ze Słowenii znowu musi poczekać na grę

Sasa Zivec
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus
Krzysztof Brommer 04-02-2016 | 09:15

Autor:

Pobyt Saszy Żivca w Gliwicach najlepiej można określić huśtawką nastrojów. Gdy tylko coś skrzydłowemu ze Słowenii zaczyna się układać, nagle coś się psuje i tak na okrągło.

Sasza Żivec w Piaście Gliwice przeżywa istną huśtawkę nastrojów. Gdy jesienią osiągnął najlepszą formę, doznał kontuzji, której skutki odczuwa do teraz. Były zawodnik NK Domżale trafił do śląskiej drużyny w trakcie sezonu 2014/15. Zanim słoweński pomocnik zadebiutował w barwach Piasta, musiał nadrobić zaległości treningowe. Wiosną 2015 roku Żivec stracił 7 kolejek z powodu kontuzji i sezon zakończył bez choćby jednego gola. Bilans 19/0 bardzo go smucił. - Bardzo chciałem coś strzelić. Miałem mnóstwo sytuacji, lecz piłka, jak zaczarowana nie wpadała do bramki. Następny sezon musi i będzie lepszy. Obiecuję - mówił nam skrzydłowy przed rozpoczęciem obecnych rozgrywek.

Tak też było, ale do pewnego czasu. Obecny sezon zaczął obiecująco, bo piłkarz prezentował się naprawdę dobrze, a w dodatku strzelił 3 gole, zapewniając zwycięstwo m.in. w meczu z Legią. Radość nie trwała zbyt długo, bo w październikowym meczu z Podbeskidziem piłkarz doznał kontuzji kolana. Początkowo diagnozy były optymistyczne. Piłkarz próbował jeszcze pograć jesienią, pojawił się nawet w końcówkach dwóch spotkań. - Odwiedziłem kilku lekarzy i każdy postawił inną diagnozę. Niektórzy mówili, że zabieg jest konieczny, inni zalecali odpoczynek. Czuję jednak, że nie jest dobrze - przyznał w grudniu zawodnik, by jeszcze przed świętami Słoweniec przeszedł zabieg czyszczenia kontuzjowanego kolana.

 

W gliwickim klubie jednak mocno wierzą w piłkarza, o czym świadczy niedawno podpisany kontrakt, który będzie obowiązywał do lata 2018 roku. - Sasza to piłkarz o bardzo dużych umiejętnościach, dlatego zależało nam, aby podpisał nową umowę - mówi prezes Adam Sarkowicz. Podobne zdanie ma trener Radoslav Latal. - Osobiście naciskałem na pozostanie Saszy przy Okrzei. On jest jedną z kluczowych postaci w zespole. Naciskałem na jego pozostanie - wspomina czeski szkoleniowiec Piasta.

 

Żivec wraz z drużyną poleciał na obóz do Hiszpanii, ale okazało się, że nie tylko nie może jeszcze grać w sparingach, ale nawet trenować na pełnych obrotach. - Sasza jest prowadzony indywidualnie. Pracuje według przygotowanej rozpiski. Trudno powiedzieć, kiedy wróci do treningów na pełnych obrotach. Po powrocie z Hiszpanii ma konsultację u lekarza. Wówczas zostanie podjęta decyzja o dacie powrotu do zajęć - wyjaśnia lekarz Piasta, Andrzej Grajek. Niemal pewne jest, że kibice Piasta skrzydłowego w lutym na boisku jeszcze nie zobaczą.