Krewcy trenerzy lądują na trybunach

W LOTTO Ekstraklasie najwięcej "gorącej krwi" mają trenerzy Lecha Poznań i Wisły Kraków - Nenad Bjelica i Kiko Ramirez. Zostali już usunięci przez sędziów z ławki rezerwowych i oddelegowani na trybuny. - Z własnej praktyki wiem, że trener reagujący zbyt żywiołowo nie jest w stanie skupić się na chłodnej analizie boiskowych wydarzeń - twierdzi Bogusław Kaczmarek.

Szkoleniowiec „Kolejorza” Nenad Bjelica niedzielny mecz z Piastem Gliwice (0:0) kończył poza ławką rezerwowych. Chorwat może mieć poważne problemy, ponieważ tuż po odesłaniu na trybuny puścił „wiązankę” w kierunku sędziego głównego, Bartosza Frankowskiego. Arbiter z Torunia incydent opisał w pomeczowym protokole w ten sposób: „Trener Lech Poznań Nenad Bjelica usunięty został ze strefy technicznej w 60 min. Pomimo dwukrotnych ostrzeżeń (pierwszy krok w wykonaniu sędziego technicznego, drugi krok sędziego głównego) za agresywne okrzyki w stronę sędziego głównego. Po usunięciu trener krzyczał do sędziego: „Jebie tie matter i co zrobiłem kurwa!!!”. Trener poznańskiej drużyny musi się liczyć z poważnymi konsekwencjami, sprawą jego występku zajmie się Komisja Ligi Ekstraklasy SA.

 

Nie pierwszyzna

Nim Bjelica pojawił się w LOTTO Ekstraklasie, kilkakrotnie naraził się sędziom we Włoszech i Austrii. Tam dwa razy został zdyskwalifikowany i pięciokrotnie wyrzucany z ławki rezerwowych na trybuny. Dwa razy nie mógł prowadzić meczów La Spezia Calcio, miał także zakaz prowadzenia Austrii Wiedeń z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. - Zdyskwalifikowano mnie, a przecież tylko zapytałem sędziego, czy wolno nam walczyć o zwycięstwo, czy też nie wolno - tłumaczył chorwacki szkoleniowiec.


Po „przeprowadzce” do Polski Bjelica wystąpił w roli głównej w przerwie meczu Lecha z Lechią Gdańsk, który został rozegrany 5 marca br. Wtargnął wówczas na boisko i wygarnął Sławomirowi Peszce, co o nim myśli. Podłożem konfliktu było zachowanie pomocnika biało-zielonych, który zamiast oddać piłkę poznaniakom i wybić ją na aut, by lekarze mogli udzielić pomocy kontuzjowanemu koledze Peszki, kopnął ją ze złością w stronę bramki Lecha. - To złamanie zasady fair play i brak szacunku dla klubu, w którym kiedyś występował – bronił się wściekły jak osa Chorwat. - Peszko grał przecież w Lechu, więc ma go szanować i tyle.

 

Fot. Łukasz Laskowski / źródło: Pressfocus


Bjelica za swój postępek został zdyskwalifikowany na jedno spotkanie i drużynę z Bułgarskiej w Gdyni poprowadził jego asystent, Rene Poms.

 

Hiszpański torreador

Od czasu do czasu niczym wulkan eksploduje trener „Białej gwiazdy”, KikoRamirez. Scenkę żywcem wyjętą z corridy hiszpański szkoleniowiec zademonstrował 6 maja tego roku, w spotkaniu Wisły z… Lechią Gdańsk. Ostatnie minuty meczu spędził na trybunach, a efektowny rzut o ziemię własną kurtką uchwyciły aparaty fotoreporterów. - Czy zostałem słusznie wyrzucony na trybuny? Sędzia nic mi nie powiedział, po prostu mnie wyrzucił. Być może za reakcję Patryka Małeckiego, może za to, że ściągnąłem kurtkę. W żadnym spotkaniu nie spotkałem się z takim zachowaniem arbitra - powiedział po ostatnim gwizdku trener wiślaków.


Do białej gorączki Hiszpana doprowadził sędzia Paweł Gil z Lublina. Kiko Ramirez w bardzo energiczny sposób gestykulował przy linii bocznej boiska, okazując swoje niezadowolenie. Szkoleniowiec miał pretensje do arbitra o dwie żółte kartki dla Tomasza Cywki. - Dawno nie dostał ani jednej żółtej kartki, dziś nie miał szczęścia. Trudno to zrozumieć, że w ciągu kilku minut został dwa razy napomniany w ten sposób - pieklił się Ramirez.

 

Kara za niewinność
Przed kilkoma laty wycieczkę na trybuny nie z własnej woli odbył także prowadzący wówczas Śląsk Wrocław, Stanislav Levy. - Pierwszego września 2013 roku jego drużyna grała na wyjeździe z Piastem Gliwice. Z ławki rezerwowych usunął go… Bartosz Frankowski z Torunia. - Dlaczego zostałem odesłany na trybuny? Widziałem jedną sytuację trochę inaczej niż sędzia główny i po prostu powiedziałem swoje zdanie na ten temat. Ale z trybun miałem potem lepszą widoczność na boisko - stwierdził - siląc się na dowcip - czeski szkoleniowiec.

 

Fot. Michał Chwieduk / źródło: 400mm


Za komentowanie decyzji sędziego Komisja Ligi Ekstraklasy zawiesiła Levy’ego na dwa mecze.

 

Działanie w afekcie

Jak odbierają zachowanie trenerów pod wpływem silnego wzburzenia polscy szkoleniowcy, którzy już nie siadają na trenerskiej ławce? Bogusław „Bobo”Kaczmarek nie przesądza, czy takie zachowanie trenerów pomaga, czy przeszkadza zawodnikom . - To wszystko weryfikuje skuteczność działań drużyny i osiągnięty przez nią wynik - powiedział trener Kaczmarek. - Jest wiele systemów zachowań trenerów, ale ja nie pochwalam tych, którzy reagują bardzo ekspresyjnie. Z własnej praktyki wiem, że zachowanie trenera w ogóle nie jest odbierane przez zespół. Po prostu te bodźce po drodze gdzieś się gubią. Trener reagujący zbyt żywiołowo nie jest w stanie skupić się na chłodnej analizie boiskowych wydarzeń. Dlaczego? Bo nie potrafi zapanować nad czymś, co nazywa się kontrolą emocji.


Bardziej pryncypialny jest trener Zdzisław Podedworny. - Takie zachowania trenerów nie podobają się - powiedział kategorycznie. - Szkoleniowiec musi trzymać fason, a nie zachowywać się jak rozkapryszone dziecko. Na mojej liście jest kilku takich trenerów, lecz nie będę podawał nazwisk, bo wszyscy zapewne wiedzą, o kogo chodzi. Dla mnie ci trenerzy działają w afekcie i nie są w stanie powtórzyć, co tak naprawdę działo się w tym momencie na boisku. A co da trenerowi, jeżeli podejdzie do linii bocznej, będzie machać rękami, krzyczeć i warczeć na swoich piłkarzy? Usłyszą go w takim tumulcie, jaki jest na stadionach? Na pewno nie!

 

Z tej samej kategorii