Strajk, a w tle pomysł na nowy deal Ruchu z miastem

Legia Warszawa - Ruch Chorzów
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Piłkarze w czwartek po południu nie wyszli na trening. W ten sposób protestowali przeciwko zaległościom finansowym.

Chorzowski klub wciąż jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Prezes Janusz Paterman w tym tygodniu przyznał, że zadłużenie klubu wynosi 36 milionów złotych, z czego 15 mln zł to dług zewnętrzny. Poślizgi w wypłatach dla zawodników spowodowały, że piłkarze rozważali różne formy protestu.

 

Mieli już dosyć
Zastanawiali się nad opóźnieniem wyjścia na mecz ligowy, wydaniem oświadczenia dla mediów, ale w końcu zdecydowali się, że nie wyjdą na popołudniowy trening. W czwartek drużyna miała zaplanowane dwa zajęcia; pierwsze, poranne, doszły do skutku. Piłkarze mieli już dosyć oczekiwania na zaległości. Z niezadowoleniem przyjęli także informację o premii miliona złotych za awans do ósemki. - Utrzymanie się w ekstraklasie to obowiązek dla piłkarzy. Grupa mistrzowska to coś ekstra, więc dlatego obiecana premia - mówił Janusz Paterman na portalu interia.pl. Tę informację zawodnicy przyjęli negatywnie, bo klub ma w stosunku do nich zaległości, a nagle szef Ruchu obiecuje bonus, który jest bardzo trudny do zdobycia. Na trzy kolejki przed końcem sezonu regularnego „Niebiescy” mają 5 punktów straty do 8. w tabeli Korony, z którą w poniedziałek zmierzą się na wyjeździe.

 

Pierwszy raz
Czy ten protest nie przeszkodzi w przygotowaniach do spotkania? Przy Cichej twierdzą, że nie wpłynie na gorszą formę zawodników. Warto wspomnieć, że od powrotu Ruchu w 2007 roku do ekstraklasy, nigdy jeszcze piłkarze nie strajkowali w ten sposób, chociaż zdarzały się już inne formy protestu. W styczniu 2016 roku „Niebiescy” wzięli udział w 20 urodzinach futsalowego Cleareksu i na hali MORiS-u rozegrali mecz. Przed spotkaniem zawodnicy wyszli na prezentację w koszulkach z napisem „Ile jeszcze?”. W ten sposób piłkarze pytali, ile jeszcze czasu mają czekać na zaległości.
Wczoraj drużyna już nie strajkowała, trening odbył się bez przeszkód, bo zawodnicy otrzymali zapewnienie, że część zaległości zostanie bardzo szybko uregulowana. Przelewy wczoraj miały wpłynąć na konta piłkarzy.

 

Powraca jak bumerang
W czwartek doszło również do spotkania Patermana z prezydentem Chorzowa Andrzejem Kotalą. Szef Ruchu wcześniej w TVP3 mówił na temat długu "Niebieskiej" spółki. - Jak sobie z nim poradzić? Jest proste rozwiązanie. Jeżeli jako współwłaściciele, a jest nim także miasto, chcemy o tym poważnie myśleć, to musimy usiąść do stołu i powiedzieć, w jakim miejscu faktycznie jesteśmy. Sytuacja jest bardzo poważna, trzeba zamrozić długi właścicielskie i zmierzyć się z liczbą w granicach 15 milionów złotych. Wyłożyć pieniądze na stół i spróbować się zresetować, popłacić to, co trzeba, nabrać płynności i na nowo budować. Jeśli tego nie zrobimy, to sytuacja może się wymknąć spod kontroli – przestrzegał. Skontaktowaliśmy się z prezydentem Chorzowa, który jest w stałym kontakcie z szefem Ruchu. - Wiemy, jaka jest sytuacja finansowa spółki. Z przykrością muszę stwierdzić, że ostatnie miesiące nie przyniosły znaczącej poprawy. Problem braku środków powraca jak bumerang – podkreślał Andrzej Kotala, który odniósł się także do słów Patermana, sugerujących, że liczy na pomoc ze strony miasta. - Miasto jest udziałowcem, który udziela spółce największej pomocy finansowej – poprzez pożyczkę i wsparcie z promocji poprzez sport (2 mln w roku 2017 - przyp. red.) oraz utrzymując stadion. Poza zadeklarowaną już pomocą nie planujemy przekazywać spółce dodatkowych środków, nie jest to możliwe ze względu na ograniczenia budżetowe – zaznacza wyraźnie Kotala.

 

Nowy deal z miastem
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że Ruch może liczyć na pewien rodzaj wsparcia ze strony ratusza. Wspomniane 2 mln złotych, wpłacane z tytułu promocji, są przekazywane klubowi pod koniec roku. Możliwe jednak, że miasto przesunie te środki i kupi akcje klubu. Dzięki temu Ruch otrzymałby pieniądze wcześniej. Aby jednak zostało wcielone to w życie, radni muszą przystać na taką operację. We wtorek, 11 kwietnia, odbędzie się nadzwyczajna sesja rady miejskiej, podczas której radni zajmą się kwestiami metropolii śląskiej, czy szpitalami. Wątpliwe, aby wtedy dyskutowano na temat Ruchu. Następna sesja zaplanowana jest na 27 kwietnia i wtedy prawdopodobnie w programie obrad znajdzie się punkt, dotyczący wykupu akcji przez miasto.

 

Komentarze (20)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~irek:
No photo~irekUżytkownik anonimowy
8 kwi 19:47 użytkownik ~irek napisał
Fasing to nie firma pożyczkowa z bydgoszczy z którą kęcił Smagorowicz tylko poważna firma .
FASING to firma z Katowi i oni od dawna współpracują już z GKS Katowice.
Tylko i wyłącznie dzięki działaczom i kibicom z Katowic którzy przekonali prezesa Fasingu Ruch dostał od nich pożyczkę. W Katowicach chą bu Ruch się utrzymał, liczą na awans i chcą więcej derbów w Ex w następnym sezonie.
Paterman to cwaniak - najpierw pożycza pieniądze od kogoś a później próbuje wcisnąć im kilka procent udziałów Ruchu i tym samym łapie frajerów, podobnie zrobił tak nawet z miastem - pożyczył i nie oddał a teraz chce im dać z zamian kilka % swoich udziałów. Na razie Ruch jest nierentowny i nie przynosi zysków tylko straty i każdy udziałowiec jako właściciel musi na niego wykładać. Wciskając im udziały zmusza ich w ten sposób do wykładania kolejnych pieniędzy na Ruch a sam ucieka pozbywając się kosztów. Oto całe ratowanie Ruchu przed upadkiem.
9 kwi 15:59 | ocena:75%
Liczba głosów:8
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~p.Użytkownik anonimowy
~p. :
No photo~p.Użytkownik anonimowy
Napiszę wam jeszcze coś o tym niby mitycznym sponsorze. Każdy może myśli, że Fasing wejdzie do Ruchu?? Bądźcie poważni, oni pożyczali Ruchowi pieniądzę i zrobią wszystko, żeby je jak najszybciej odzyskać i znikną. Coś jak z tą firmą z Bydgoszczy. To nie ma nic wspólnego ze sponsoringiem. Kotala i Paterman chcieli ich przekonać, żeby w ramach długów weszli z logiem na koszulki, ale ich to nie interesuje.
8 kwi 12:39 | ocena:67%
Liczba głosów:9
67%
33%
| odpowiedzi: 3
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ObserwatorUżytkownik anonimowy
~Obserwator
No photo~ObserwatorUżytkownik anonimowy
do ~p.:
No photo~p.Użytkownik anonimowy
8 kwi 12:35 użytkownik ~p. napisał
Przecież i tak wiemy wszyscy jak to się skończy. Jeśli ostatnią deską ratunku dla klubu ma być Paterman...to proszę, ale to jest śmiech przez łzy. Bez kasy, bez zaplecza finansowego, bez sponsorów. Na co on liczy??
Moim zdaniem w najbliższym czasie na miasto w dłuższej perspektywie szkolenie i transfery młodych zawodników, sponsorzy być może nowi udziałowcy.Trzeba pamiętać po kim ten klub przejął , poprzedni właściciele zadłużyli klub na pograniczu bankructwa.Nie jest i nie będzie łatwo z tego wyjść przez lata.
8 kwi 13:08 | ocena:55%
Liczba głosów:11
55%
45%
| odpowiedzi: 5
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii