Bartosz Nowak: Moje trafienie nic nie dało

Ruch Chorzow - Pogon Szczecin
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Szkoda, że po raz kolejny tracimy bramkę w końcówce i mamy mało czasu na odrobienie - powiedział po przegranym (1:2) meczu z Pogonią Szczecin pomocnik Ruchu Chorzów.

Bartosz Nowak w swoim pierwszym meczu w tym roku strzelił swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie. To jednak nie wystarczyło do zdobycia punktów przez Ruch, który przegrał dziś z Pogonią Szczecin 1:2. - Moje trafienie nic nie dało. Szkoda, że po raz kolejny tracimy bramkę w końcówce i mamy mało czasu na odrobienie. Musimy się skupić na tym, żeby cały mecz zagrać tak, jak graliśmy fragmentami dzisiaj. Niestety nie utrzymaliśmy poziomu przez cały mecz, mieliśmy też słabsze momenty - zwraca uwagę pomocnik "Niebieskich".

 

- Mecz cały czas był wyrównany. Można się było domyślać, że drużyna, która strzeli bramkę na 2:1, raczej już nie wypuści zwycięstwa. Szkoda, że nie byliśmy to my. Ciężko mi teraz wskazać tego przyczynę - dodaje 23-latek.

 

Nowak zastąpił dziś kontuzjowanego Patryka Lipskiego. - Wczoraj mogłem się już zacząć domyślać, że mogę zagrać. Nie myślałem dużo o tym meczu, nie napinałem się. Chciałem po prostu pokazać, że umiem grać i pomóc drużynie - powiedział piłkarz.

 

Do zakończenia rundy zasadniczej został tylko jeden mecz. "Niebiescy", którzy w ligowej tabeli wyprzedzają tylko Górnika Łęczna, na wyjeździe zmierzą się z Lechem. - Każdy może wygrać z każdym. Nie jedziemy tam na pożarcie. Musimy wyciągnąć wnioski z dzisiejszego meczu i zaprezentować się lepiej - zakończył Bartosz Nowak.

Z tej samej kategorii