Startowali z innego pułapu. Teraz powalczą o lidera. Różne losy Górnika i Legii

Zabrzanie przez 12 miesięcy wykonali tytaniczną pracę. Kiedy jesienią legioniści w Lidze Mistrzów strzelali siedem goli Realowi i Borussii Dortmund, Górnik plasował się w połowie stawki na zapleczu ekstraklasy, Szymon Żurkowski grał na... czwartym poziomie rozgrywkowym, a Tomasz Loska bronił w drugiej lidze.

Gornik Zabrze - Legia Warszawa
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Ślązacy w listopadzie ubiegłego roku toczyli boje w Nice 1 Lidze, między innymi pokonali Wisłę Puławy 4:0. Dla Górnika było to pierwsze zwycięstwo od trzech meczów i prezent dla Stanisława Oślizły, który obchodził przed spotkaniem 79 urodziny. - Staszek Oślizło zobaczył wygraną, sporo goli i dobrą grę – cieszył się trener Marcin Brosz.

 

Złe podpowiedzi

Humory wszystkim popsuła jednak przegrana u siebie, w kiepskim stylu, z Miedzią Legnica 0:2. Fani byli rozczarowani, bo z 18 meczów w pierwszej lidze drużyna wygrała tylko sześć, a w tabeli była w środku stawki. Zabrzanie na koniec roku byli dopiero na 8. pozycji.

 

Nikt nie boi się Górnika! Drużyny przyjeżdżają do Zabrza i nie mają respektu dla gospodarzy.

Zygmunt Anczok, były piłkarz

 

Były jednak także dobre wieści. Dług klubu zmniejszył się o 8 mln złotych. Cześć zadłużenia wobec firmy Allianz była spłacana w formie reklamy na koszulkach. Piłkarze otrzymali pensje przed świętami, co wcześniej nie było wcale regułą.

 

Podpowiadano mi, abym zmienił trenera, ale nawet przez moment nie brałem tego pod uwagę. Kiedy obejmowałem klub, miałem trzech kandydatów. Marcin Brosz był na pierwszym miejscu i nigdy tej decyzji nie żałowałem.

Bartosz Sarnowski, prezes Górnika

 

Gdy legioniści przygotowywali się do meczu z Realem Madryt, Szymon Żurkowski, odkrycie obecnego sezonu ekstraklasy, grał wtedy na... czwartym poziomie rozgrywkowym. Drugi zespół Górnika zremisował bezbramkowo z Miedzią Legnica, a Żurkowski walczył o to, aby zostać zauważonym przez Brosza. Tylko klasę wyżej występował Tomasz Loska. Golkiper był wtedy zawodnikiem drugoligowego Rakowa Częstochowa i musiał bronić strzałów piłkarzy Stali Stalowa Wola, czy Olimpii Elbląg. Damian Kądzior, który rywalizuje teraz o wyjazd z kadrą narodową na mundial do Rosji, był w tamtym okresie gwiazdą Wigier Suwałki.

 

Pochwały od wielkiego piłkarza

Skrajnie inne wyzwania mieli w tamtym okresie legioniści. W listopadzie Legia na Łazienkowskiej podejmowała w rozgrywkach grupowych Champions League Real Madryt. Hiszpanie zaledwie zremisowali 3:3. Legioniści rozegrali jedno z najlepszych spotkań w europejskich pucharach. Niestety kibice zobaczyli ich popis jedynie w telewizji. UEFA zamknęła stadion za fatalnie zachowanie kiboli podczas wrześniowego meczu z Borussią Dortmund (chuligani wtargnęli wtedy do sektora zajmowanego przez fanów gości).

 

Nie był to najlepszy mecz Legii w tym sezonie, grała już lepsze.

Zinedine Zidane, trener Realu

 

W listopadzie w ekstraklasie rządziła Legia. Wszystkie trzy mecze wygrała w dobrym stylu, świadczył o tym też bilans bramkowy 10:1. A w LM klub z Warszawy miał coraz więcej fanów. W Dortmundzie padło 12 bramek! To nowy rekord Champions League. Radosny futbol prezentowała Borussia, ale także polska drużyna. Mecz skończył się wynikiem 8:4. Legioniści grali też w kadrze narodowej, która zmierzyła się wtedy w eliminacjach mistrzostw świata z Rumunią oraz w towarzyskim spotkaniu ze Słowenią. Ze stolicy powołania otrzymali Michał Pazdan, Bartosz Bereszyński i Tomasz Jodłowiec. W Bukareszcie 11 listopada w Święto Niepodległości biało-czerwoni rozgromili gospodarzy 3:0. Ze wspomnianej trójki zagrał jedynie Pazdan, który wypadł świetnie. Przeciwko Słowenii też grał bardzo pewnie w obronie, dominując w walkach powietrznych. W tym spotkaniu towarzyskim oglądaliśmy na prawej obronie Bereszyńskiego. Wstydu nie przyniósł. Legioniści kończyli rok z przytupem, w kraju łoili swoich rywali (5:1 z Piastem, 5:0 z Łęczną). W LM pokonali Sporting Lizbona 1:0 i awansowali do do 1/16 Ligi Europejskiej.

 

Wariograf i triumf młodości

Zimą do Zabrza trafił kolejny Hiszpan, środkowy obrońca Dani Suarez, który miał za sobą występy w drugiej drużynie Realu Madryt i treningi pod okiem Zinedine Zidane'a. Wiosną obudził się Łukasz Wolsztyński. Po meczu z Sandecją, w którym strzelił dwa gole, ponad 10 tysięcy widzów skandowało nazwisko gracza, który jeszcze niedawno był anonimowym piłkarzem. W kwietniu newsem numer jeden było odsunięcie od pierwszej drużyny trzech weteranów Adama Dancha, Rafała Kosznika i Dawida Plizgę. Najbardziej zaskakujące było to, że Górnik rozstał się z Danchem, ikoną klubu, który miał na koncie 246 występów ligowych w trójkolorowych barwach. Później obrońca poddał się... badaniu wariografem. W wywiadzie dla „Sportu” ekskapitan Górnika tłumaczył, że zdecydował się na wykrywacz kłamstw, bo miał dosyć podejrzeń o to, że brał udział w ustawianiu meczów.

 

Odpowiadałem na pytania przygotowane przez Torcidę. Wyniki zostały przesłane do analizy i wróciły po około pięciu dniach. Były oczywiście pozytywne.

Adam Danch

 

Brosz jeszcze bardziej odmłodził drużynę. Niektórzy pukali się w czoło, twierdząc, że to samobójcza taktyka. Szkoleniowiec miał jednak rację. Na początku maja zabrzanie rozbili Chojniczankę 6:1, cztery gole strzelił Igor Angulo! Tak rozpoczęła się wielka seria drużyny. Derby z GKS-em Katowice zakończyły się wynikiem 1:0 dla Trójkolorowych, a mecz obserwowało ponad 20 tysięcy widzów. Górnik wygrał sześć ostatnich spotkań ligowych (!) i awansował do ekstraklasy. Hiszpan Igor Angulo zakończył rozgrywki z 17 bramkami i został królem strzelców I ligi.

 

Wiadomo, że wszyscy grali dobrze, ale niektóre zagrania Rafała Kurzawy były wręcz z pogranicza zdarzeń niemożliwych.

Marcin Brosz

 

Walka u góry, walka na dole

Stołeczny klub źle rozpoczął 2017 rok. W dwumeczu z Ajaksem Amsterdam w 1/16 finału Ligi Europy padła tylko jedna bramka i była autorstwa Holendrów. Legioniści grali ślamazarnie, u siebie bezbramkowo zremisowali, a w Amsterdamie przegrali 0:1. W klubie toczyła się także u góry walka o pełnię władzy pomiędzy Bogusławem Leśnodorskim i Maciejem Wandzelem a Dariuszem Mioduskim. W końcu klub przejął ostatni z wymienionych, który stał się nowym-starym właścicielem. Rywalizacja o mistrzostwo Polski trwała do ostatniej kolejki. W zespole błyszczał Vadis Odjidja-Ofoe. Mimo bezbramkowego remisu podopieczni Jacka Magiery zdobyli tytuł.

 

To, czego dokonaliśmy to nie mistrzostwo Polski. To mistrzostwo świata.

Jacek Magiera

 

15 lipca na inaugurację ekstraklasy Górnik pokonał na Roosevelta sensacyjnie Legię 3:1. Marcin Brosz wystawił ekipę debiutantów. W podstawowej „11” aż siedmiu piłkarzy nie grało wcześniej w ekstraklasie. Dwie bramki zdobył Igor Angulo. Piękna bajka Górnika nadal trwa. Lider w niedzielę wystąpi na Łazienkowskiej i startuje już z całkiem innego pułapu niż 12 miesięcy temu.

 

Z tej samej kategorii