Filip Starzyński: Lipski ma swój własny styl gry

KGHM ZAGLEBIE LUBIN - RUCH CHORZOW
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus
Michał Guz 12-02-2016 | 00:26

Autor:

Za wiele lat spędziłem w Ruchu żebym nie miał do tego klubu sentymentu – mówi nowy pomocnik Zagłębia Lubin, który w piątek znów zagra w Chorzowie.

Wrzucenie pańskiego nazwiska w internetową wyszukiwarkę daje ciekawy wynik. Jeden z wyżej pozycjonowanych linków odsyła do trenera przygotowania mentalnego Pawła Frelika. Wypowiada pan się tam dość ciekawie: "dzięki Pawłowi zacząłem skuteczniej pracować nad swoimi nawykami, m.in. leniem". Był pan leniem?

FILIP STARZYŃSKI: Nie widziałem tego wpisu. Był taki moment jeszcze w Ruchu, gdzie miałem kryzys formy i trener mentalny dużo mi pomógł. Nie chcę się dokładnie wypowiadać jak to dokładnie wyglądało, bo to są bardzo indywidualne sprawy. Do każdego taki szkoleniowiec podejdzie inaczej, choć ktoś może się zgłosić z podobnymi problemami do tych, które miałem ja. W każdym razie zapewniam, że pomaga. Mnie pomogło.

 

To już drugie podejście do Zagłębia Lubin. Miedziowi chcieli pana latem, ale podobno był pan poza zasięgiem możliwości finansowych klubu.
FILIP STARZYŃSKI: Po decyzji o pożegnaniu z Chorzowem byłem zdeterminowany, żeby wyjechać z Polski. Chciałem zobaczyć jak wygląda gra w piłkę w dobrej lidze zagranicznej.

 

I odbił się pan jak od ściany.
FILIP STARZYŃSKI: Wierzyłem, że będę tam grał. Sparingi i początek meczów o stawkę to był okres, który dawał nadzieję, że się przebiję. Ale im dłużej, tym było ciężej. Potem jeszcze zmienił się trener i wychodzenia na boisko właściwie w ogóle nie było. Nowy szkoleniowiec czyli Georges Leekens wpuścił mnie w pierwszym meczu, ale czułem, że na tamten moment nie bardzo pasuję mu do koncepcji. Może to się zmieni? Jeszcze przed wyjazdem na wypożyczenie do Zagłębia rozmawiałem z obecnym szkoleniowcem. Sam mi sugerował, żeby iść na razie na wypożyczenie, ale dostałem jednocześnie jasny przekaz że mnie nie skreśla.

 

To nie lepiej było iść gdzieś do Belgii na wypożyczenie? Ten sam kraj, poduczyłby się pan języka...
FILIP STARZYŃSKI: ...Ale temat Zagłębia okazał się szybki, konkretny i rozwojowy. Bardzo łatwo się dogadaliśmy, a ja chciałem szybko dołączyć do drużyny, żeby stracić jak najmniej z przygotowań do sezonu. Lubinianie zgłosili się pierwsi i w sumie jedyni. Z nikim innym nawet nie miałem kontaktu.

 

Co było najtrudniejsze podczas pobytu w Lokeren?
FILIP STARZYŃSKI: Tam jest bardzo siłowa piłka. Jeśli ktoś myśli, że u nas jest atletyczny styl grania, to niech pogra w takiej Belgii. Nie wiem jak to wygląda w telewizji, ale ja sprawdziłem na boisku - naprawdę ciężko było mi nadgonić pod względem przygotowania fizycznego. Mówię tu nie tylko o sile, ale też o szybkości. Oczywiście do tego dochodzi dobre wyszkolenie techniczne wielu zawodników. Co mi się podobało - tam prawie wszyscy grają, albo przynajmniej starają się grać bardzo ofensywnie.  

 

Problemy aklimatyzacyjne, językowe?
FILIP STARZYŃSKI: Bez przesady. Wywiadów po angielsku nie udzielałem, ale bez problemu dogadywałem się z trenerami i z kolegami z drużyny.

 

Debiutuje pan z Ruchem. Jest dodatkowy dreszczyk emocji?
FILIP STARZYŃSKI: Za wiele lat spędziłem w Ruchu żebym nie miał do tego klubu sentymentu. Jestem jednak głodny przede wszystkim gry, bo tego mi bardzo brakuje.

 

Patryk Lipski? Po pana odejściu z Ruchu niektórzy mówią że to pana następca.
FILIP STARZYŃSKI: Trenowaliśmy razem chyba ze dwa lata. "Nowy Starzyński"? Bez przesady. Patryk ma swój styl gry. Pewnie chciałby pracować na swoje nazwisko, a nie na porównania do mnie. Sam z zaciekawieniem obserwuję jego rozwój.

 

Jest pan zły na siebie oglądając mecze reprezentacji? Pan zaliczył w eliminacjach do ME jeden występ z Gibraltarem. Ta drużyna zaraz jedzie na Euro 2016. Według sytuacji na dziś, absolutnie bez Filipa Starzyńskiego.
FILIP STARZYŃSKI: Każdy piłkarz marzy o reprezentacji. Tylko żeby tam się dostać, trzeba grać po pierwsze regularnie, po drugie na wysokim poziomie. Nie spełniam żadnego z tych warunków. Wierzę, że między innymi dzięki Zagłębiu jeszcze kiedyś będę je spełniał.