Nowy trener Wisły Kraków: Dyktatura jest krótkotrwała

Tadeusz Pawłowski
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

- Nie chcę niczego pokazywać na siłę. Chcę, żebyśmy byli otwarci. Mówili sobie, co myślimy - mówi trener Tadeusz Pawłowski.

W Śląsku Wrocław pracę zaczął pan od mocnego uderzenia, czyli odebrania opaski kapitańskiej Sebastianowi Mili. Arkadiusz Głowacki może spać spokojnie?

Tadeusz PAWŁOWSKI: - Jak najbardziej. Nawet o tym nie myślałem. Wiem, że nasz kapitan to tytan pracy i przykład dla wszystkich, więc nie ma potrzeby zmian. Zostajemy w takim samym składzie rady drużyny, jaki zastałem. Nie chcę tu niczego na siłę pokazywać. Wierzę w naszych doświadczonych chłopców, że pomogą mi w prowadzeniu zespołu i liczę na młodzież, która nie odpuści i będzie walczyła o swoje miejsce. Najważniejsza rzecz to komunikacja, chemia między trenerem i piłkarzami. Chcę, żebyśmy byli otwarci. Mówili sobie prosto w oczy, co myślimy. Wiadomo, że ja rozstrzygam i podejmuję kluczowe decyzje, ale współpraca jest bardzo ważna i na niej będziemy budowali naszą siłę. Dyktatura i myślenie, że ja wiem najlepiej, są krótkotrwałe.


Jakie są pana wrażenia z tego de facto pierwszego dnia pracy?

Tadeusz PAWŁOWSKI: - Na razie było spokojnie. W szatni była cisza, bez wymiany poglądów, bo nie było na to czasu. Dużo mówiłem, ale podkreślałem, że jestem otwarty. Czekają mnie rozmowy z kapitanem, radą drużyny i - jeśli będziemy widzieli taką potrzebę - jeszcze indywidualnie z niektórymi zawodnikami. O sytuacji w tabeli nie rozmawialiśmy, bo każdy zdaje sobie sprawę, w jakim miejscu jesteśmy. Widzieliśmy się w szatni pierwszy raz. Powiedziałem, jaką mam filozofię treningu, gry, na co będę zwracał uwagę - komunikację, dyscyplinę, wzajemną współpracę i otwarcie się na wiele rzeczy, które nas czekają. Ze sztabem spotkałem się cztery godziny przed treningiem. Podzieliliśmy obowiązki. Współpraca jest bardzo ważna, żeby zarażać pozytywną energią naszych piłkarzy.


A jak drużyna wyglądała na boisku?

Tadeusz PAWŁOWSKI: - Powoli wchodziliśmy z obciążeniami tlenowymi. Było trochę koordynacji, gierek, zajęć z piłką. Widać, że zawodnicy pracowali w tej przerwie, bo fajnie wyglądali piłkarsko, ruchowo, a nawet szybkościowo, więc z optymizmem podchodzę do pracy. Mówiłem już w szatni, żebyśmy wszyscy wierzyli w to, co robimy. Czeka nas w najbliższym okresie ciężka praca, ale tylko nią możemy dojść do sukcesu. Powiedziałem, że jeśli wszyscy zrozumiemy, że tak będzie, to na wiosnę czeka nas wiele radości. Sprawę komplikuje fakt, że tacy zawodnicy, jak Paweł Brożek, Rafał Boguski czy Krzysztof Mączyński nie mogą jeszcze trenować. Oni mają wielki wpływ na grę, ale czekamy jeszcze aż dostaną zielone światło od lekarza. Zdenek Ondraszek i Patryk Małecki przechodzili badania, ale w środę już powinni być z nami.


Z wiceprezesem Zdzisławem Kapką topór wojenny już został zakopany? Jeszcze niedawno, nawiązując do wydarzeń sprzed ponad 30 lat, kiedy obaj byliście panowie piłkarzami, mówił pan, że ręki mu raczej nie poda...

Tadeusz PAWŁOWSKI: - Zacytuję panu piosenkę zespołu Lady Pank, który bardzo lubię: "Na co komu dziś wczorajszy dzień? Żyje się tylko bieżącą chwilą".

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii