Łukasz Moneta: W Ruchu dawałem z siebie wszystko

Ruch Chorzow - Zaglebie Lubin
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Nie jest to łatwy czas dla Ruchu. Trzymam kciuki, aby udało się to wyprowadzić na prostą – przyznaje były pomocnik „Niebieskich” Łukasz Moneta, który w nowym sezonie będzie bronił barw mistrza Polski.

SPORT: Będąc niedawno na urlopie mówił pan, że nie wie na sto procent, gdzie zacznie treningi. Teraz już jest po fakcie, więc kiedy był pan pewien gry w Legii?
ŁUKASZ MONETA: - Tak naprawdę temat powrotu do Legii mocno nabrał tempa po młodzieżowych mistrzostwach Europy. Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Ja podczas Euro i po nim powierzyłem wszystkie swoje sprawy mojemu menedżerowi Pawłowi Staniszewskiemu, który mocno mnie odciążył, dzięki temu miałem „czysta głową” na turnieju. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.

 

Mówiło się też o możliwym transferze zagranicznym. Coś więcej może pan powiedzieć?
ŁUKASZ MONETA: - Tylko Legia była konkretna, reszta to były niewyraźne sygnały i zainteresowanie, ale bez ofert. Ot, choćby, angielskie Leeds zwróciło nam mnie uwagę podczas mistrzostw.

 

Odchodząc z Legii do Ruchu w ogóle przypuszczał pan, że wróci na Łazienkowską, i to jeszcze po tak krótkim czasie?
ŁUKASZ MONETA: - Odchodząc na wypożyczenie już do Wigier - czy potem do Ruchu - miałem różne myśli. Choćby takie, że skoro nikt wcześniej nie wrócił do Legii po takim wypożyczeniu czy transferze, to mnie także może się nie udać. Liczyłem się z tym, że to może być koniec przygody ze stolicą. Zawsze jednak sobie powtarzam, że... do odważnych świat należy. Dla mnie to ogromne wyróżnienie, że jestem w drużynie mistrza Polski, że jestem pierwszym przypadkiem, w którym Legia skorzystała z opcji pierwokupu. No i jestem pierwszym letnim transferem. Zdaję sobie jednak sprawę z oczekiwań. Dlatego koniec ekscytacji tym transferem, trzeba brać się do roboty.

 

Pana historia jest jednak przykładem, że najważniejsza jest praca i wiara w siebie.
ŁUKASZ MONETA: - Fakt. Jestem osobą cierpliwą i ciężko pracującą. Na młodzieżowe mistrzostwa Europy jechałem z nastawieniem, że będę tylko rezerwowym, alternatywą na na lewą stronę, gdyby coś się stało. Podczas zgrupowania wywalczyłem jednak sobie miejsce w składzie i strzeliłem gola Szwedom. Jak widać, wszystko jest możliwe.

 

Jak dużą dawkę pewności siebie dały panu wspomniane mistrzostwa?
ŁUKASZ MONETA: - Bardzo, bardzo dużą. A gdy Legia zdecydowała się mnie pozyskać to w ogóle morale wzrosło. Poprzeczka idzie bardzo wysoko, ale uważam, że mentalnie i psychicznie jestem silniejszy i gotowy na zadanie, które czeka mnie w Warszawie.

 

Doskonale pan zna trenera Jacka Magierę i on pana także. Jak ważne jest to, że znów trafia pan pod jego skrzydła?
ŁUKASZ MONETA: - Bardzo, bo to świetny trener i świetny człowiek. Mogę powiedzieć, że byliśmy w stałym kontakcie, odkąd odszedłem z Legii. Rozmawialiśmy i analizowaliśmy moją grę gdy byłem w Wigrach czy w Ruchu. Cieszę się, że znów będę mógł z nim współpracować.

 

Da się pan namówić na grę na lewej obronie?
ŁUKASZ MONETA: - Zobaczymy, jakie będzie zapotrzebowanie i jaki pomysł na mnie ma trener Magiera. Jeśli będzie taka potrzeba - czemu nie? Choć nie będę ukrywał, że dużo pewniej czuję się na lewym skrzydle.

 

Takie bolesne i przykre doświadczenie, jak spadek z ekstraklasy z Ruchem także hartuje?
ŁUKASZ MONETA: - Człowiek uczy się przez całe życie, nie zawsze spotykają nas miłe doświadczenia. Jestem mądrzejszy po tym wszystkim, co się działo. Można powiedzieć, że już wiem, co to gra pod ogromną presją, bo utrzymanie takiego klubu, jak Ruch, było ważną misją. Wiadomo, jak to wyglądało w końcówce, co się działo wokół klubu, ale uważam, że dałem z siebie wszystko i zrobiłem, co tylko mogłem, aby utrzymać Ruch. W piłce bardzo ważna jest głowa. Niektórzy młodzi piłkarze wszystko za bardzo biorą do siebie i potem przepadają.

 

Jak będzie pan wspominał okres gry w Chorzowie?
ŁUKASZ MONETA: - To na pewno będą miłe wspomnienia, bo dzięki regularnej grze w Ruchu pojechałem na Euro. Inaczej nie byłoby to możliwe. Cieszę się, że tam byłem, że dane mi było grać na rodzinnym Śląsku. Zawsze będę miał też ogromny szacunek dla kibiców „Niebieskich”.

 

Sam pan też zdobył ich szacunek, bo - jako jednemu z nielicznych - nie oberwało się panu po spadku i po odejściu z Ruchu...
ŁUKASZ MONETA: - To dla mnie miłe. W każdym meczu zawsze dawałem z siebie wszystko, nigdy nie odpuszczałem. Kibice to widzieli i docenili. Każdy walczył o swoje, ale walczyliśmy też o klub. Gdyby Ruch się utrzymał, zostałbym przy Cichej, bo dla mnie liczyła się gra w ekstraklasie.

 

W Chorzowie mieliście niezwykle utalentowaną grupę piłkarzy, co widać choćby po letnich transferach.
ŁUKASZ MONETA: - Oczywiście. Wystarczy popatrzeć, ilu chłopaków z Ruchu było powoływanych do młodzieżowej reprezentacji. Gdyby dodać Mariusza Stępińskiego i Kamila Mazka czy Maćka Urbańczyka, który był w kręgu zainteresowań trenera Dorny, to mamy niemal połowę drużyny. To był dla nas, młodych, superczas w Ruchu. Dużym wsparciem był Łukasz Surma, od którego wiele się nauczyliśmy. Szkoda, że tak to wszystko się potoczyło i skończyło..

 

Wierzy pan, że klub się pozbiera i wydźwignie z tarapatów?
ŁUKASZ MONETA: - Jestem na bieżąco z tym, co się dzieje w Ruchu; rozmawiam z chłopakami którzy zostali. Nie jest to łatwy czas dla klubu. Mogę powiedzieć, że trzymam kciuki, aby udało się to wyprowadzić na prostą. Jeśli jednak nie będzie sensownego planu to może lepiej zacząć budowę od nowa?

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~r58:
No photo~r58Użytkownik anonimowy
8 lip 20:43 użytkownik ~r58 napisał
hanysek w PRL " Ormowiec " był mądrzejszy od ciebie , choć to byli ludzie z " hilfki "!!!
Dużo wiesz na temat ORMO-wców z hilfy,
a artykuł nie jest o mnie mądralo tylko o Monecie który wolo legię niź ruch !!!
9 lip 22:15 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~r58Użytkownik anonimowy
~r58
No photo~r58Użytkownik anonimowy
do ~HAnyseKSG:
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
8 lip 11:08 użytkownik ~HAnyseKSG napisał
Richtisch synek z Raciborza...
poszoł Legii, potym przeszoł do Ruchu i woloł nazot wrócić do Legii, hihi,
Pokozoł chaRakter ślonzoka rodem z choszofa - ZErO HONOrU... :)))
hanysek w PRL " Ormowiec " był mądrzejszy od ciebie , choć to byli ludzie z " hilfki "!!!
8 lip 20:43 | ocena:100%
Liczba głosów:3
0%
100%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Richtisch synek z Raciborza...
poszoł Legii, potym przeszoł do Ruchu i woloł nazot wrócić do Legii, hihi,
Pokozoł chaRakter ślonzoka rodem z choszofa - ZErO HONOrU... :)))
8 lip 11:08 | ocena:50%
Liczba głosów:6
50%
50%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii